Polecam nowennę za dusze czyśćcowe

duchowość, etyka, religia
Regulamin forum
W tematach dotyczących choroby proszę pisać w odpowiednim poddziale "dyskusji ogólnej".
cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 19353
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Polecam nowennę za dusze czyśćcowe

Post autor: cezary123 »

Stąd oczekiwanie na ciała zmartwychwstanie, bo sama dusza nie istnieje w pełni jako człowiek.
Najbardziej prymitywnym wytłumaczeniem zjawiska zabronionego istnienia jest wieczny już brak tego niepowtarzalnego organizmu, który miał ową świadomość. Ale czy musi być taki sam i w tym samym miejscu i czasie? A jak będzie taki sam wskrzeszony a zmarły nie otworzy w nim oczu i nie dozna kontynuacji, a będzie to ktoś inny?
Ale to wszystko tylko domysły i przybliżenia tajemnicy tego co zachodzi po rozpadzie świadomości.

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 19353
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Polecam nowennę za dusze czyśćcowe

Post autor: cezary123 »

44 pisze:
sob lis 30, 2019 2:13 pm
Tylko chodzi o to, że czyściec najpewniej w ogóle nie istnieje. W całym Piśmie Świętym nie pada ani raz słowo czyściec. Najpewniej istnieją tylko Niebo i piekło. Idea czyśćca powstała dopiero w średniowieczu. Prawdopodobnie jest to doktryna szatana, aby wciągnąć ludzi w grzechy. Bo idea czyśćca mówi: Możesz trochę grzeszyć, nie pójdziesz do piekła, tylko do czyśćca i potem do Nieba.
Niekoniecznie. Czyściec nie odpuszcza grzechów. Ktoś musi być już zbawiony w momencie śmierci, a tylko wloką się za nim konsekwencje jego czynów i braki w miłowaniu Boga.
Na przykład ktoś ukradł coś, a zaraz zginął w wypadku. Na łożu śmierci wyznał grzechy, oddał wszystko z nawiązką i zostało mu odpuszczone.
Pech jednak chciał, że osoba okradzona z nerwów i żalu rozchorowała się przewlekle, na przykład na chorobę psychiczną i wpadła w długotrwałą depresję, których to zdarzeń nigdy by się nie spodziewała i inaczej jej los by się potoczył. Jak jej wynagrodzi, skoro nie będzie już działał w istnieniu równolegle?
Stwórca refinansuje karę i stara się doprowadzić do zadośćuczynienia, na przykład dając jej rentę inwalidzką, ale sprawca musi mu to odrobić wiarą, miłością, nadzieja w zaświatach.
Przykro, nieprzykro, ale trzeba i chce.
No to wierni pozostający przy życiu modlą się za jego duszę i ofiarują wszystko życzliwie, żeby biedak mógł jak najszybciej cieszyć się dobrem i uwolnieniem od cierpienia wlasnego i ofiary jego zła.


Doktryna powstała, żeby można było sprzedawać odpusty, czyli darowanie kary. Winy i grzechy zostały odpuszczone, ale delikwent musi wszystko odrobić i jeszcze z pełną świadomością tego, co było źle. I z chęcią, w przeciwieństwie do dusz piekielnych.
Wydaje się, że po odpuszczeniu win, niektórzy nie zasługują na jeszcze jakieś upokorzenia, skoro tak wszystko sami rozumieja i dążą, więc Kościół Katolicki wymyślił sposób zarobienia kasy na ich przyjaciołach pozostających przy życiu w następnych pokoleniach.
"Jak dukat do sakiewki wskoczy, to w tym samym momencie dusza z czyścca wyskoczy".


Żeby to naprawdę działało, ludzie....
To mu tu powinniśmy jak najskrupulatniej dbać o dobro wspólne i nikogo nie krzywdzić, bo potem Przyroda nie pozwoli nam niczego naprawić i nie będzie nawet rozumiała dlaczego nam na tym zależy, skoro nie istniejemy, a co było a nie jest nie pisze się w rejestr.
Ale jednak coś uwiera.

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 19353
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Polecam nowennę za dusze czyśćcowe

Post autor: cezary123 »

Śniła mi się taka dusza czyśćcowa ostatnio. W życiu biologicznym była kobietą niepełnosprawną fizycznie, to znaczy kaleką sparaliżowaną jeżdzącą na wózku. Po pewnym czasie okazuje się dlaczego, a mianowicie przez wypadek, który spowodowała kiedyś inna dusza (czyśćcowa już teraz). Pojawiłem się w najciekawszym momencie, bo oto biedna kobiecina skurczona jak czworonóg unieruchomiona do tej pory, nagle uwalnia się z tej swojej skorupy i rośnie wzwyż, prostując się, stając na nogi i odzyskując doskonałą sprawność. Kątem oka dostrzegam w oddali innego człowieka, który oddycha z ulgą i tak jakby promienieje szczęściem z niewiadomego powodu. Nasze spojrzenia krzyżują się i on lekko wskazuje mi wzrokiem ową damę, teraz poruszającą się lekko i dostojnie. Zaczynam rozumieć, ale co to? Ona zawraca momentalnie i rzuca się na tamtego człowieka, gryzie go i kopie. Wołam: "Stój!"
Niestety za późno. Kobieta nagle zaczyna utykać i plączą jej się nogi.
Podbiegam i chwytam ją za rękę, ona słania się na nogach, podaję jej kule inwalidzkie i z wysiłkiem odchodzimy na bok.
Pytam:
- Możesz chodzić?
- Tak, na szczęście. Co się dzieje? To on wtedy spowodował moje kalectwo!

Kobieta bada stan swojej sprawności, dobrze, że wycofywanie się z powrotem zatrzymało się na tym poziomie, przynajmniej chodzi, lekko utykając, opierając się na kulach.
Zaczynam rozumieć wszystko. Tamta dusza owego człowieka, przez którego ona miała kalekie życie złożyła dar, dzięki któremu ona wyzwoliła się z niepełnosprawności i sprawca w czyśccowym cierpieniu wyczekiwał momentu dobra.
Dla niego moment spotkania był niesamowicie ważnym, wyczekiwanym szczęściem, spoglądał już na wszystko z wyższej perspektywy, z innej osobowości.
Ogarnia nas wszystkich niesamowite wrażenie, jak gdyby cała rzeczywistośc w tym momencie stwierdziła: "Odzyskasz szczęście tylko wtedy, jeżeli nie będziesz się mściła!".

No tak, Bułhakow czy Mitch Albom to może nie jest, ale wystarczy zrozumieć zasadę: dusza odzyska wszystko na razie tylko do tego poziomu, do jakiego ma sama doskonałość bezgrzeszną. Jak nie, to czyścić się dalej. :mrgreen:
Tylko za życia, bo zaświatów nie ma. Jest ewolucja Kosmosu.

Wróć do „filozofia”