Profesor-ateista odwiedza piekło i spotyka JEZUSA (JEHSZUA)

duchowość, etyka, religia
Regulamin forum
W tematach dotyczących choroby proszę pisać w odpowiednim poddziale "dyskusji ogólnej".
Awatar użytkownika
Bright Angel
zaufany użytkownik
Posty: 3445
Rejestracja: ndz gru 10, 2006 11:40 pm
płeć: mężczyzna

Profesor-ateista odwiedza piekło i spotyka JEZUSA (JEHSZUA)

Post autor: Bright Angel »

Profesor-ateista odwiedza piekło i spotyka JEZUSA (JEHSZUA).

Just remember that death is not the end. Heaven or hell? The choice is Yours.

Awatar użytkownika
Digital
zaufany użytkownik
Posty: 2624
Rejestracja: wt sty 22, 2019 7:24 pm
płeć: mężczyzna

Re: Profesor-ateista odwiedza piekło i spotyka JEZUSA (JEHSZUA)

Post autor: Digital »

To jest niezwykle ciekawe i pouczające, szczerze polecam zapoznanie się!
http://gloriapolo.neuevangelisierung.or ... isch01.pdf

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 19353
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Profesor-ateista odwiedza piekło i spotyka JEZUSA (JEHSZUA)

Post autor: cezary123 »

Obejrzę i przeczytam jutro.
Na razie mogę powiedzieć tyle, że dziwnym zbiegiem okoliczności zastanawiałem się ostatnio nad tym co będzie, kiedy w pewnym momencie okaże się, że cały czas nad tym wszystkim panował jakiś nadprzyrodzony Stwórca, Absolut albo Bóg. Czy niewierzący nie będą zawstydzeni i przerażeni?
Załóżmy, że po śmierci jednostki otwiera się jakaś inna przestrzeń i okazuje się objawienie Boga nad całą rzeczywistością i historią, nad losem wszystkiego i każdej jednostki i najmniejszym fragmentem jej świadomości, myśli i uczynków.
I doszedłem do wniosku, rozwalającego mnie zupełnie: Tak, będą przerażeni. Tym, że czekali, cierpieli, wątpili, poginęli w kataklizmach, bestialskich przestępstwach, w paszczach dzikich bestii, zżerani od środka przez parazyty, martwili się o Boga, w momencie śmierci stracili nadzieję i punkt odniesienia do czegokolwiek co istniało a tu okazuje się, że za to wszystko teraz musza patrzeć jak Absolut się panoszy.
A jak coś się dzieje w życiu, w dalszym biegu rzeczywistości świata u świadomości pozostałej w kolejnych pokoleniach, to znowu udaje bezsilność, chaos, martwotę i przypadek.
Nie jestem ateistą tylko jednym z współczujących Bogu i za to, po śmierci, jak okaże się, że On cały czas był i rzeczywistość miał pod kontrolą, to powinien z wdzięcznością paść mi w ramiona. Pośmiejemy się wtedy z
wielkich obaw, trwogi egzystencjalnej i całego zła Wszechświata.


A profesor mógłby być fizyki a nie sztuki i pogadać z Jezusem o kwarkach powabnych :P

Awatar użytkownika
Digital
zaufany użytkownik
Posty: 2624
Rejestracja: wt sty 22, 2019 7:24 pm
płeć: mężczyzna

Re: Profesor-ateista odwiedza piekło i spotyka JEZUSA (JEHSZUA)

Post autor: Digital »

Każdy sam kreuje swoją rzeczywistość, a nie tak, że jak trwoga to do Boga, a jak jest okej to mam to gdzieś i nie ma na mnie mocnych.

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 19353
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Profesor-ateista odwiedza piekło i spotyka JEZUSA (JEHSZUA)

Post autor: cezary123 »

Chodzi mi o to, że po całej doczesności, w której nie widać żadnych śladów doskonałości, nieśmiertelności, lepszych światów, bogów itd., lepszą reakcją na Boga będzie miłe zdziwienie:
-Och, nareszcie, kamień spadł mi z serca, udało Ci się jednak zaistnieć! A tak się martwiłem, wszystko wskazywało, że coś złego z Tobą się dzieje.
niż:
-Wiedziałem zawsze, że istniejesz nawet w tym bezmyślnym i okrutnym bałaganie śmiertelnym zwanym światem. No i co teraz? Jak to wytłumaczysz? Co się dzieje? Co dalej z tym światem?

:mrgreen:


Pewien francuski filozof, który nawrócił się pod koniec swego życia, zapytany o to, co chciałby powiedzieć Bogu, kiedy Go spotka odparł coś w rodzaju:
"Nareszcie Cię znalazłem, Tego, kogo tak długo szukałem".

A planeta Ziemia szuka tego nadal...i nic.



Peter Steele – Type O’Negative

Lider znanego na świecie zespołu metalowego Type O’Negative.

Steele przez długie lata posiadał wizerunek osoby walczącej z Kościołem. Niejednokrotnie wchodził w konflikt z prawem – trafił do więzienia za pobicie. Przez jakiś czas przybywał także w szpitalu psychiatrycznym. Wszystko zmieniło się w 2005 r. po śmierci jego matki. W 2007 r. wokalista oświadczył, że od niedawna utożsamia się z nauką Kościoła katolickiego. Jak powiedział w wywiadzie dla magazynu „Decibel”, przemiana nastąpiła u niego po poważnym kryzysie jaki przeszedł. Wtedy zdał też sobie sprawę ze swojej śmiertelności.

Kiedy zaczynasz myśleć o śmierci, zaczynasz też myśleć, co się stanie potem. Wtedy też zaczynasz mieć nadzieję, że jest Bóg. Dla mnie to przerażająca myśl, że mógłbyś iść donikąd.” – powiedział muzyk.


https://www.fronda.pl/a/oto-10-slynnych ... 72815.html

Tanatofobia. Doskonale rozumiem ten lęk i lęk przed ślepą uliczką dla jaźni.
To coś psychiatrycznego oczywiście, a nie religijnego.
Ale nie ma dowodów na to, że rzeczywiście możemy iść donikąd, a po drugie nie ma dowodów, że tylko Bóg mógłby zmajstrować kontynuację pozagrobową dla jednostkowej jaźni.
Możliwości jest wiele: reinkarnacja, wędrówka dusz, dalszy styk z całą rzeczywistością ot tak po prostu, jak poprzednim razem, kiedy się narodziliśmy i świadomość otrzymała samą siebie i kawałek materii w zasięgu wzroku i inne naturalne zjawiska.
Może też być tak, że nie będziemy świadomi, że nas nie ma i nic się nie stanie.
Jeżeli Bóg ma to ratować, to biedaczek nie wie nawet jaka odpowiedzialność na nim spoczywa. A co, jak sam nie dał rady zaistnieć? Przepadliśmy i żadna wiara nie pomoże.
W gruncie rzeczy temat życia pozagrobowego jest tak samo eksploatowany przez teistów, deistów i ateistów i wszyscy oni na swój sposób szukają nadziei na kontynuację jednostkowego istnienia i świadomości.
Być może nadzieja ateistów tylko tym się różni, że zamiast Osoby majstrującej dalszą naszą świadomość po rozpadzie ciała, wyglądają możliwości i przestrzeni Wszechświata zdolnej do zachowania nas w pamięci i przekazania dalej styku z rzeczywistością. I jedno i drugie jest jakąś duchowością. Nikt nie szuka osoby poniżej stopnia skomplikowania naszego organizmu, a jednak to organizm od środka biologicznie i automatycznie wytwarza i utrzymuje świadomość i osobę a nie osoba składa siebie świadomie z atomów. Powyżej naszej osoby jest układ układów czyli środowisko, bez którego też nie byłoby ludzkiego ducha w białkowym mózgu ze zmysłami.
Jest wiele tajemnic.

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 19353
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Profesor-ateista odwiedza piekło i spotyka JEZUSA (JEHSZUA)

Post autor: cezary123 »

Może dlatego też łączymy istnienie pozagrobowe ze zmartwychwstaniem naszych dawnych postaci. No bo raz się Stwórcy udało nas rozróżnić i wyekstrahować z tłumu i środowiska, to niechże będzie konsekwentny. A my nie będziemy musieli szukać siebie i bliskich po innych dziwnych postaciach ewolucyjnych.
Odkupienie ciała?
Właśnie to.

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 19353
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Profesor-ateista odwiedza piekło i spotyka JEZUSA (JEHSZUA)

Post autor: cezary123 »

Pytanie tylko, czy rzeczywiście jest to ten pierwszy raz, czy już dawno nie jesteśmy sobą sprzed śmierci, tylko nie pamiętamy i nie tęsknimy do nich. Dinozaury do tej pory płaczą po swoich zmarłych matkach i ojcach. Po Przyrodzie i ewolucji można się spodziewać najgorszych ....

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 19353
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Profesor-ateista odwiedza piekło i spotyka JEZUSA (JEHSZUA)

Post autor: cezary123 »

44 pisze:
sob sie 31, 2019 4:00 pm
Profesor-ateista odwiedza piekło i spotyka JEZUSA (JEHSZUA).

44 pisze:
sob sie 31, 2019 4:00 pm
Profesor-ateista odwiedza piekło i spotyka JEZUSA (JEHSZUA).

Obejrzałem.
Taka sobie zgrabna historyjka o zaświatach i NDE.
Informacji w tym niewiele i raczej nie zmieni to biegu historii świata.
Prawdopodobnie ludzie od zawsze odczuwali podobne sny w sytuacjach ekstremalnych. Mózg wydziela substancje łagodzące ból, endorfiny wywołują wrażenia otoczenia niezwykłą miłością, wzruszenia senne dają możliwość interakcji z postaciami we śnie, wyzwolenia własnych emocji i decyzji, nadania biegu sprawom i rozwijania fabuły, przytomność przyćmiona zanurza się w swoim świecie, bo odcięte zostaje połączenie mózgu z resztą organizmu. Dokładnie jak podczas zwykłego snu. Tyle, że organizm uszkodzony, ranny tak łatwo nie wraca do przytomności pozwalającej odczuwać swoje ciało i być na jawie.
Gdyby rzeczywiście stracił przytomność całkowicie, to by było tak: trzask, błysk i otwiera oczy ze zdumieniem, bo już się obudził. To zwykłe światło rzeczywistości błysnęło. Nie było nic w ogóle, a na zegarku inna godzina a sam leży w innej pozycji.

Przyszło mi na myśl teraz, że miliony rannych żołnierzy podczas okrutnego siekania, bicia i rozwalania w wojnach musiało przeżywać miliony podobnych spotkań anielskich podczas agonii lub uszkodzeń świadomości. I zamiast myśleć o polityce i racji stanu swoich państewek, wołali z przerażeniem: "Dżizus ratuj"!
Przychodziły anioły, wyrywały ich z rąk demonów, pokazywały najwyższą Miłość Wszechświata, uczyły sensu życia, relacji dobrosąsiedzkich, celu istnienia w harmonii z otoczeniem, szczęścia wynikającego z poznania tej prawdy o swoim miejscu w tłumie i ...człowiek albo szedł do piachu wracając do obiegu materii w ewolucji, albo budził się na froncie poraniony, ratowali go i zostawał weteranem zasłużonym w osiągnięciach bicia wroga w imię Boga.
I co zaświaty pomogły?
Na jawie tłumy istot defilowały dumnie nad grobami poległych swoich i wrogów a kapłani święcili broń i modlili się o pomyślność narodu.
Biedne fantastyczne aniołki...

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 19353
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Profesor-ateista odwiedza piekło i spotyka JEZUSA (JEHSZUA)

Post autor: cezary123 »

Digital pisze:
sob sie 31, 2019 4:37 pm
To jest niezwykle ciekawe i pouczające, szczerze polecam zapoznanie się!
http://gloriapolo.neuevangelisierung.or ... isch01.pdf
A tego nie mogę :mrgreen:
Siostrzeniec nosił medalik Dzieciątka Jezus w kwarcowej obudowie i ten kwarc ściągnął piorun tak, że spalił mu serce i wnętrzności. Ona miała miedzianą spiralę antykoncepcyjną i zaindukował się w niej prąd elektryczny i spalił jej jajniki.

Może innym razem dam radę przeczytać to do końca. :)

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 19353
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Profesor-ateista odwiedza piekło i spotyka JEZUSA (JEHSZUA)

Post autor: cezary123 »

W ogóle cały tamten kanał na You Tube zawiera filmiki o rzeczach dosyć nieprawdopodobnych. Jak to zwykle bywa z takimi zjawiskami, są one mało wydajne życiowo :)
Eksperyment Filadelfia
https://pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Filadelfia

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 19353
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: Profesor-ateista odwiedza piekło i spotyka JEZUSA (JEHSZUA)

Post autor: cezary123 »

Jednobiegunowe pole magnetyczne.
Pole elektromagnetyczne czy innych oddziaływań ma wiele tajemnic i możliwości, ale na pewno nie tak prostych i łatwych do przejrzenia.
A może jednobiegunowy odrzut, bez prawa akcji-reakcji. Taki napęd mógłby działać w nieskończoność i pchać rakietę bez wywalania w przeciwnym kierunku strugi materii.
Był kiedyś pomysł, żeby napędzać pojazdy albo statki magnesem przymocowanym do nich samych na przodzie jak marchewka na kiju.

Nadciekłość i nadprzewodnictwo są o wiele ciekawsze, bo rzeczywiście można coś z nich zrobić.

Awatar użytkownika
Digital
zaufany użytkownik
Posty: 2624
Rejestracja: wt sty 22, 2019 7:24 pm
płeć: mężczyzna

Re: Profesor-ateista odwiedza piekło i spotyka JEZUSA (JEHSZUA)

Post autor: Digital »

To tak samo jak czarna dziura, był kiedyś pomysł by je ujarzmić oraz tę ich ogromną moc użyć do napędzania rakiet. Tyle że jak zawsze skończyło się na niczym. Człowiekowi się wydaje, że jest wielki, ale to mu się tylko wydaje.

Wróć do „filozofia”