Objawy w dzieciństwie

relacje rodzinne i ogólnie interpersonalne
Awatar użytkownika
Digital
bywalec
Posty: 877
Rejestracja: wt sty 22, 2019 7:24 pm
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: Objawy w dzieciństwie

Post autor: Digital » śr mar 06, 2019 12:32 pm

Wstydziłem się jeść bardzo. Nigdy nie zjadłem w szkole kanapki czy jabłka. Wstydziłem przebierać się na wuefie, dlatego nawet latem ubierałem cały strój pod wierzchnie ubranie przez co cierpiałem z gorąca.

Awatar użytkownika
pycioslawa
bywalec
Posty: 171
Rejestracja: wt lut 19, 2019 1:08 am
Gender: None specified

Re: Objawy w dzieciństwie

Post autor: pycioslawa » śr mar 06, 2019 11:18 pm

W moim przypadku zaczęło się od tego, że jak typowe autystyczne dziecko zamknęłam się w swoim świecie fantazji. Godzinami siedziałam nad książkami z obrazkami będąc święcie przekonana, że żyję w tym właśnie ilustrowanym świecie. Nie chciałam nawiązywać relacji z innymi, stroniłam również od swoich rodziców. W którejś klasie podstawówki bardziej otworzyłam się na ludzi, ale nadal żyłam w alternatywnym świecie. Dookoła wszystkich okłamywałam, przedstawiając im moje życie takim, jakie byłam przekonana że ono jest (a odbiegało to zdecydowanie od rzeczywistości). Przykładem może być to - od urodzenia mieszkam w bloku, jednak byłam święcie przekonana, że mieszkam w domu jednorodzinnym z pięknym ogrodem, w którym przebywam odpoczywając od ludzi. Standardem był dla mnie problem z higieną osobistą, przez co często padałam ofiarą pośmiewisk. Pośmiewiska te napędzały tylko moje zamykanie się w świecie alternatywnym. Doszło do tego stopnia, że zaczęłam poruszać się tylko w środowisku internetowym - oczywiście nadal wszystkim przedstawiając swój wyimaginowany świat, ciągle będąc święcie przekonaną, że to prawda. Często dochodziło do tego, że zmieniałam nawet własną osobowość. W tym wszystkim nie było miejsca na naukę, więc jechałam ciągle tylko na dwójach. To tak ogólnie wyglądała moja sytuacja w dzieciństwie oraz wczesnych latach nastoletnich. W późniejszych latach nastoletnich sytuacja trochę uległa zmianie, czasami na plus a czasami na minus, ale nie mogę powiedzieć, że kiedykolwiek było normalnie.

kotek
zaufany użytkownik
Posty: 787
Rejestracja: ndz lip 26, 2015 2:57 pm
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: Objawy w dzieciństwie

Post autor: kotek » czw mar 07, 2019 1:43 am

Może macie jakieś całościowe zaburzenie rozwoju, a nie "czystą" schizofrenię? Objawy od dzieciństwa wyglądają podejrzanie. Spotkałem osoby ze schizofrenią, które chyba nie miały dziwactw w dzieciństwie, ale wśród osób z zaburzeniami, które mają w nazwie "schizo" wyraźnie częściej zdają się występować osoby, które były "inne" od małego. Wymyśliłem słowo "aukorygia" (od "autokontrast" i "oryginalność") na określenie rozwojowych kondycji objawiających się społecznym niedostosowaniem czy nieadekwatnością oraz dziwacznością i myślę, że wiele osób ze schizofrenią czy zaburzeniami schizoafektywnymi, schizotypowymi, schizoidalnymi to ma. Do mnie lepiej niż schizofrenia, schizotypia, zespół Aspergera (które miałem diagnozowane) pasuje coś określanego jako upośledzenie zdolności niewerbalnego uczenia się (ang. nonverbal learning disability, NLD, NVLD). Byłem bardzo dobry z ortografii i polskiego, chociaż na maturze najsłabiej poszedł mi właśnie polski, a najlepiej matematyka i chemia. Na teście IQ z V 2016 najlepiej wypadła mi arytmetyka, najsłabiej - porządkowanie obrazków. IQ werbalne miałem o 22 punkty wyższe niż niewerbalne. Udało mi się skończyć studia, na których zdobyłem tytuł magistra inżyniera (chociaż nie był to zbyt techniczny kierunek). Z wielu działów fizyki byłem naprawdę słaby, mogę mieć problemy z funkcjonowaniem wykonawczym, które przy NVLD są chyba też częstym problemem. Miałem słabe czy nawet bardzo słabe wyniki na teście funkcji wykonawczych na oddziale dziennym, na teście, na którym przerysowywałem widziane nieco wcześniej figury zrobiłem cztery błędy, a norma to chyba jeden lub zero. Myślę, że w USA czy Kanadzie dostałbym diagnozę NVLD zamiast zespołu Aspergera i zaburzeń schizotypowych (przez które to diagnozy miałem wiele tajemniczych koincydencji).

W dzieciństwie nie lubiłem mycia głowy czy (tym bardziej) obcinania włosów. Dbanie o higienę i wygląd zawsze było moją bardzo słabą stroną, mogłem nie widzieć takiej potrzeby (i wciąż jej nie mam zbytnio), ale nie byłem niedbały złośliwie. Źle znoszę kontakt z za zimną lub za ciepłą wodą. To dla mnie "jakby tortura". W ostatnich miesiącach zdarzyło mi się nie brać prysznica przez ponad 70 dni.

Na studiach przez cztery lata w ogóle nie korzystałem z windy. Na piątym roku "przełamałem się" i zacząłem korzystać. W gimnazjum mogłem nie jeść w szkole czy nie korzystać tam z toalety, przynajmniej przez długi czas. Mogłem mówić ludziom, że nie mam głowy, nie chodzę do toalety. Wydalanie kału może mi się jawić jako coś upokarzającego człowieka. Obecnie mam "urojenia", że kobiety nie mają jelit, nie wydalają kału, gazów jelitowych.

Jako dziecko dużo kłamałem, niekiedy nawet bez wyraźnej przyczyny. Zmyślałem na przykład, że jest jakaś praca domowa. Teraz wiem, że kłamstwo jest grzechem i nie powinno go być.

Awatar użytkownika
Digital
bywalec
Posty: 877
Rejestracja: wt sty 22, 2019 7:24 pm
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: Objawy w dzieciństwie

Post autor: Digital » czw mar 07, 2019 1:29 pm

Też praktycznie nie korzystałem z ubikacji w szkole. Nie lubiłem i bałem się mycia włosów, faktycznie odczuwałem to jako torturę pamiętam. Nie myłem zębów. Na wycieczce szkolnej wszyscy się dziwili bo przez tydzień nie myłem się, nie myłem zębów i nie wypróżniałem się. Prawie też nic nie jadłem na stołówce odnosiłem nietknięte talerze. Raz tylko kupiłem sobie hamburgera i chyba tylko dlatego przetrwałem to przerażające wydarzenie jakim była wycieczka szkolna, jedyna w moim życiu.

Ronaldinho
bywalec
Posty: 115
Rejestracja: pt lut 10, 2017 9:08 pm
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: Objawy w dzieciństwie

Post autor: Ronaldinho » czw mar 07, 2019 2:59 pm

Ja na wycieczki nie jeździłem wcale, bo bałem się. Już jako dziecko szkoła sprawiała mi większy stres niż innym ludziom. Nie czesałem włosów, nie lubiłem myć zębów.

Awatar użytkownika
pycioslawa
bywalec
Posty: 171
Rejestracja: wt lut 19, 2019 1:08 am
Gender: None specified

Re: Objawy w dzieciństwie

Post autor: pycioslawa » czw mar 07, 2019 3:27 pm

kotek pisze: Może macie jakieś całościowe zaburzenie rozwoju, a nie "czystą" schizofrenię?
To jest dobre pytanie. Z początku podejrzenia dotyczące mojego przypadku padły na zespół Aspergera. Kilka elementów jednak wykluczyło taką diagnozę. Nie wiem jakby to było z innym lekarzem, nie drążyłam jednak tematu dalej. Dla mojej obecnej lekarki nic nie pozostawia wątpliwości, że to z czym zmagam się teraz jest schizofrenią - i to jest teraz najważniejsze do wykluczenia. Przyzwyczaiłam się do bycia inną, niż wszyscy, więc nawet możliwe inne zaburzenia nie stanowią dla mnie większego problemu.

kotek
zaufany użytkownik
Posty: 787
Rejestracja: ndz lip 26, 2015 2:57 pm
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: Objawy w dzieciństwie

Post autor: kotek » pt mar 08, 2019 12:56 am

Według mnie źle zrobili, że dali osobny symbol niepełnosprawności dla całościowych zaburzeń rozwoju takich jak autyzm dziecięcy czy zespół Aspergera, powinni dać 12-Z (zaburzenia rozwoju psychicznego, także takie jak NVLD czy ADHD), a nie 12-C (głównie dla spektrum autyzmu). Dla mnie każdy, kto ma odmienność i dziwactwo od dzieciństwa, ma "całościowe zaburzenia rozwoju", bez względu na to, czy ta kondycja wywoływana jest przez zaburzenia ze spektrum autyzmu, schizofrenię, schizotypię, NVLD czy jeszcze coś innego.

Myślę, że 12-C może dawać więcej przywilejów niż 02-P, całościowe zaburzenia rozwoju mogą być uważane za poważniejsze problemy niż szeroko rozumiane "choroby psychiczne". Myślę, że nie mam genów ani na autyzm, ani na schizofrenię. Nie pociąga mnie zbytnio założenie rodziny z "normalną" kobietą. Nie chciałbym także skazywać dzieci na niepełnosprawność. Gdy chodziłem do szkoły czy na zajęcia na studiach, nie miałem orzeczenia o niepełnosprawności. Moje umiejętności szkolne były ponad przeciętną. Ale w sferze zawodowej jestem "beznadziejny". Nie mam potrzeby, aby przypodobać się innym ludziom. Nie lubię się myć, bo to może być nieprzyjemne. Przez to niemycie się mogłem stracić tysiące złotych i pewną ilość doświadczenia zawodowego i zajętego czasu. Mojej naturze nie przeszkadza to, że jestem nieumyty, dla niej jak komuś się to nie podoba, to jego problem i niech mnie nie zmusza do doznawania nieprzyjemności w postaci mycia się.

Jeżeli nie myliście się czy było to dla was czymś nieprzyjemnym, to według mnie macie aukorygię, nie "standardową" schizofrenię, która zaczyna się w wieku dojrzewania lub dorosłości. Taka ciekawostka: wiele moich "objawów wytwórczych" wiąże się z tym, że dostałem diagnozę zaburzeń typu schizofrenii, a nie samej schizofrenii (np. paranoidalnej). Czyżby to był nadprzyrodzony znak mówiący o tym, że mam zespół Aspergera, mieszane OCD i schizotypię? Dopiero w wieku 23 lat zwrócono większą uwagę na moje objawy "schizo", psychiatra twierdziła coś w tym rodzaju, że diagnozy ZA i schizofrenii się wykluczają bądź może nie powinny być stawiane jednocześnie (nie pamiętam dokładnie tego, co powiedziała, to, co napisałem, raczej jest źle) i zdiagnozowała mnie z zaburzeniami schizotypowymi (w 2015 r.). Te "objawy wytwórcze" mam od ponad 4 lat. Zaczęły się jesienią 2014 roku i były dla mnie ekscytujące. Myślę, że mogłem mieć schizocośtam nawet wcześniej. Gdy miałem ok. 17 lat, miałem przez krótki moment "urojenie", że jestem Bogiem. To było złe. Wiosną 2009 r. miałem coś w rodzaju epizodu depresyjnego, bałem się np. tego, że popełniłem grzech niewybaczalny, mimo tego chodziłem do szkoły normalnie. Leki zacząłem brać w 2008 roku, w drugiej połowie, wtedy dostałem diagnozy ZA (ze specjalnego ośrodka) i chyba OCD też wtedy.

Gdy miałem niecałe 7 lat, mogli u mnie rozpoznać "zaburzenia emocjonalne". Chodziłem do normalnej szkoły. Miałem dobre oceny, niekiedy nawet bardzo dobre. Z WF-u byłem raczej słaby. Do ok. 16 r. ż. raczej nawet nie myślałem o patrzeniu się na oczy rozmówcy, może nawet i o patrzeniu się na jego twarz. Zdarzało mi się poważnie wygłupiać. Gdy miałem ok. 6,5 roku, uderzyłem dwuletniego chłopca metalową kanką po lizakach Chupa Chups w głowę (rzuciłem kanką). Chłopiec się przewrócił i zaczął płakać. To było niebezpieczne. To było, mówiąc pospolicie, dla "jaj". Takie wygłupianie się może się kojarzyć ze schizofrenią zdezorganizowaną. W pierwszej klasie SP powiedziałem do bibliotekarki (która mnie lubiła) na głos "ty świnio", nie spotkały mnie za to szczególne nieprzyjemności. To też było dla "jaj" (to słowo najlepiej oddaje sytuację). Podobnie powiedziałem do dziewczynki z zerówki, że jest lesbijką, nie wiedziałem wówczas, co znaczy to słowo. Tacie dziecka się to nie spodobało. Kiedy miałem ok. 9 - 10 lat, nazwałem pewną kobietę, matkę dziewczynki, której dokuczałem, "szczurem", bo jej imię skojarzyło mi się z pewną postacią z bajki, w której występowała mysz. Kilka lat później, w tym samym mieście, położonym w innym województwie co mój dom, nazwałem dziewczynę "siarką", a ona powiedziała "pięknie przeklinasz" ("ty siarko" to nie przekleństwo). Gdy miałem ok. 10 lat, rzucałem "ceramiczne" płyty (kruche) i kłody drewna na ruchliwą drogę, co było bardzo złe i niebezpieczne, w wieku 15 lat też rzucałem przedmioty na drogę, bo chciałem, żeby w mojej miejscowości był poważny wypadek. Gdybym był starszy, mógłbym za to trafić do więzienia, gdyby ktoś to zgłosił na policję. Mogłem myśleć o wykolejeniu pociągu. Na szczęście nawróciłem się po bierzmowaniu i nie powtarzałem tych czynności, chociaż w liceum zdarzało mi się kłamać mamie o tym, że pani ze szkoły powiedziała do mnie "ty aspergerze", złośliwie raz się zachowałem, logując się loginem innej osoby i wypisując głupoty na obcojęzycznej stronie internetowej. To było złe i żałuję tego, grzeszyć zdarzyło mi się także po bierzmowaniu, w liceum.

Awatar użytkownika
Digital
bywalec
Posty: 877
Rejestracja: wt sty 22, 2019 7:24 pm
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: Objawy w dzieciństwie

Post autor: Digital » sob mar 09, 2019 11:29 am

Podobno kontaktu wzrokowego unikają osoby masturbujące się. Myślę że podobne praktyki w zbyt młodym wieku mogą rzutować albo zaburzać wiele spraw związanych z kontaktami międzyludzkimi i nie tylko. Pomijając fakt że to jest grzech może wywoływać silne poczucie winy, a co za tym idzie depresję i złe samopoczucie.

kotek
zaufany użytkownik
Posty: 787
Rejestracja: ndz lip 26, 2015 2:57 pm
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: Objawy w dzieciństwie

Post autor: kotek » ndz mar 10, 2019 1:48 am

Nie uprawiałem masturbacji w dzieciństwie, a mimo tego nie myślałem o kontakcie wzrokowym. Mimo tego miałem w zasadzie seksualne fantazje (liczne), ale były one dziwaczne.

AB
bywalec
Posty: 75
Rejestracja: sob gru 14, 2013 2:20 pm
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: Objawy w dzieciństwie

Post autor: AB » ndz mar 17, 2019 2:39 am

Witam!
Chciałem napisać kilka słów o sobie. Gdy byłem dzieckiem to bardzo mało mówiłem. Mój ojciec nawet stwierdził, że "ze mnie nic nie będzie". Później się trochę pozmieniało. Otworzyłem się na ludzi. Dużo kłamałem, ale zdawałem sobie sprawę, że to co mówię to kłamstwa. Tworzyłem inną własną rzeczywistość, ale cały czas zdawałem sobie sprawę z tego, są dwie rzeczywistości które się przenikają. Jedna wpływała na drugą. Myślę, że ten "prawdziwy" świat schizofreniczny zacząłem tworzyć "na serio" na początku liceum, a potem samo jakoś poszło. W trudniejszych momentach chowałem się w sobie, a tych momentów było zawsze pod dostatkiem, bo jestem nadwrażliwy. I tak to się zadziało...
Pozdrawiam
AB

Wróć do „rodzina i otoczenie”