schizafekt a myśli samobójcze

F25 - zaburzenia schizoafektywne
Awatar użytkownika
Lisner27
zaufany użytkownik
Posty: 382
Rejestracja: pn wrz 06, 2010 8:55 am
płeć: mężczyzna
Gadu-Gadu: 45426550
Lokalizacja: lubelskie

schizafekt a myśli samobójcze

Post autor: Lisner27 »

Piszę to, ponieważ już nie mam siły by walczyć, przegrałem tą walkę. Choruje na zaburzenia schizo - afektywne dwubiegunowe i mam dosyć życia. Moje życie legło w gruzach i niebawem odetchnę z ulgą, kiedy to się wszystko skończy. Choroba odebrała mi moje marzenia, życie przynajmniej na na granicy człowieczeństwa. Schizo - afekt dwubiegunowy to najcięższa choroba psychiczna, która uniemożliwia jakiekolwiek funkcjonowanie w dobie rozwiniętej, obecnej cywilizacji. Ta choroba to cena jaką gatunek ludzki płaci za rozwinięcie zdolności językowych, techniki, działania wielu bodźców negatywnych, w sposób w jaki oddziałuje na nas społeczeństwo. Schizofrenię dwubiegunową cechują duże cierpienie, przejawy zachowania od wycofania, izolacji, zachowań suicydalnych, autoagresji, samokaleczania się. Chory w tym czasie jest skłonny popełnić samobójstwo, widzi świat w szarych kolorach i sytuacje błahe, które wydają mu się bez wyjścia. Inny typ zachowania, w których chory może targnąć się na swoje życie to psychoza maniakalna. W tym stanie role obracają się o 360 *. Z wycofania i biernego stylu życia chorujący zmienia się w bombę energetyczną, gotów jest przenosić "góry". Stan hiperaktywności powoduje że osoba żyje jak cyborg, wydaje pieniądze, sięga po alkohol, narkotyki, nawiązuje znajomości z każdym z kim się da. Cechuje ją całkowity brak jakiegokolwiek krytycyzmu, naiwność jak u dziecka, potrzeba przebywania wśród ludzi, którzy niestety to wykorzystują. Chorobę dwubiegunową leczy się zarówno neuroleptykami jak i lekami normotymicznymi, stosowanymi przy leczeniu epilepsji. Powyższe stany opisuje na podstawie doznanych przeze mnie przeżyć. A może ktoś z was choruje na schizo - afekt i chciałby się podzielić swoimi doświadczeniami i jak znosicie depresje w tej chorobie. Czy towarzyszą wam myśli samobójcze jak sobie z nimi radzicie? Czekam na wasze pomysły jak przetrwać w tym okropnym stanie, bo jestem jedną nogą po drugiej stronie!!
Życie się toczy, choć czas się zatrzymał. Modlę się do Boga, abym wytrzymał. Droga której część w głowie się nie mieści. Przecież każdy z nas stanie w obliczu śmierci...

Awatar użytkownika
what_a_feeling
bywalec
Posty: 120
Rejestracja: pn lip 25, 2011 1:29 pm
płeć: mężczyzna

Re: schizafekt a myśli samobójcze

Post autor: what_a_feeling »

A według lekarzy, schizoafekt jest schizofrenią w wersji light i mówią, że mamy dużo większe szanse powrotu do społeczeństwa, lepszą reakcję na leki w przeciwieństwie do "full featured" schizofreników czyli F20.

Ja nie miewam depresji ani manii, ale jestem wycofany społecznie.

Awatar użytkownika
Lisner27
zaufany użytkownik
Posty: 382
Rejestracja: pn wrz 06, 2010 8:55 am
płeć: mężczyzna
Gadu-Gadu: 45426550
Lokalizacja: lubelskie

Re: schizafekt a myśli samobójcze

Post autor: Lisner27 »

daylight pisze:A według lekarzy, schizoafekt jest schizofrenią w wersji light i mówią, że mamy dużo większe szanse powrotu do społeczeństwa, lepszą reakcję na leki w przeciwieństwie do "full featured" schizofreników czyli F20.

Ja nie miewam depresji ani manii, ale jestem wycofany społecznie.
Powiem tyle, depresja to bliski mi stan, a mania raczej bardzo odległy. Miałem ją raz w życiu i nie wiem skąd diagnoza f25.0. W tej chorobie można wrócić do społeczeństwa i wielu wraca, leki też działają na nas poniekąd nie źle, ale nasze nastroje i to jak cierpimy, jak odczuwamy nasze stany wewnętrznej dysharmonii jest często ponad nasze siły. Leki skupiają się przeważnie na eliminowaniu nastrojów maniakalnych, bo wtedy ludzie mogą stwarzać problemy, jednak to co czujemy w depresji jest dla lekarzy mniej ważne, najważniejsze żebyśmy nie byli szczęśliwi...
Życie się toczy, choć czas się zatrzymał. Modlę się do Boga, abym wytrzymał. Droga której część w głowie się nie mieści. Przecież każdy z nas stanie w obliczu śmierci...

heniek
zaufany użytkownik
Posty: 74
Rejestracja: pn wrz 08, 2008 11:17 am

Re: schizafekt a myśli samobójcze

Post autor: heniek »

Moje zasady przetrwania:
1. Myśli samobójcze - uznać za wymysł choroby i myśleć w inną stronę. (kiedyś chciałem sie powiesić i zabrakło kilku sekund. Dzisiaj jestem bardzo szczęśliwy i 10000 % żałowałbym tego)
2.Najlepsze lekarstwo to praca. (zarówno mobilizuje podczas depresji jak i wymęczy podczas podwyższonego nastroju zapewniając kontakt z ludźmi) Może być dochodowa lub społeczna i najlepiej z 12 godzin dziennie
3. Proszki. ( na początku tragedia ... po kilku latach 0 roznicy pomiędzy braniem a niebraniem. Obecnie odstawione od roku.
4.Czat. Na portalu pochat jest pokój gdzie siedzi sporo ludzi z evota tam można wymienić się doświadczeniami i dostać dawkę dobrego humoru.
To pozwoliło mi zmienić się ze szkapy w człowieka , który cieszy się najmniejszymi rzeczami.

Awatar użytkownika
yvette 26
zaufany użytkownik
Posty: 77
Rejestracja: pt mar 12, 2010 12:56 am

Re: schizafekt a myśli samobójcze

Post autor: yvette 26 »

hej ja tez choruje na te chorobe juz sporo lat. rozumiem twoje cierpienie znam te uczucia doskonale dokladnie tak jak ty to opisujesz. obecnie jestem w remisji od dluzszego czasu ulozylam sobie zycie snuje dalsze planyi nie wyobrazam sobie powrotu choroby . w obecny moj stan nigdy nie wierzylam , wiele lat starsznego cierpienia braku perspektyw, braku sily, depresji i manii na zmiane , przy czym depresji dwa razy wiecej niz manii, czesty brak kontroli nad swoim mysleniem zachowaniem, same dobijajace mysli w koncu proby samobojcze, teraz sie ciesze ze nieudane , wtedy niczego innego nie pragnelam. i tak przez wiele lat. a jednak zyje teraz dalej, cala zdrowa i szczesliwa taka jak kilkanascie lat temu przed choroba - nie wierzylam - a jednak. moj sposob wiele razy byl taki , ze zaszywalam sie w szpitalach na bardzo dlugie okresy, raz nawet ponad rok. ale w koncu zaulalam lekarzowi, stosuje sie do jego zalecen do brania lekow, juz tak skutkow nie odczuwam, praktycznie nic sie nie zmienia jakbym przyjmowala groszki, bo na poczatku byly skutki ubocznie dla mnie nie do zniesienia, teraz juz ich nie odczuwam, uwazam ze uratowalo mnie to ze uwierzylam zaufalam lekarzowi w kazdej kwestii i do tego sie stosowalam i stosuje.trzymam kciuki , moze teraz nie wierzysz ze sie uda ale tak czy inaczej skoro gorzej byc nie moze to znaczy ze musi sie tylko poprawic i sie poprawi czy w to wierzysz czy nie! powodzenia .trzymam kciuki i czekam
...i znowu sie pogubilam...

Awatar użytkownika
thelastSAMURAJ
bywalec
Posty: 76
Rejestracja: pn sty 22, 2007 6:58 pm
Lokalizacja: tarnów

Re: schizafekt a myśli samobójcze

Post autor: thelastSAMURAJ »

ja mam schizoafekt typ depresyjny ,ciezko wyjsc do ludzi ,codziennie leze w łozku po 20 godzin na dobe ,brak sił i energii a tak bardzo chciałbym pracowac ,najbardziej mi dokucza ze ludzie mnie traktuja jak popychadlo ze jestem dla nich kims gorszym od nich :(
piszcie do mnie wszyscy na gg albo na meila pozdrawiam

maja500
zaufany użytkownik
Posty: 235
Rejestracja: wt lis 06, 2012 10:09 pm
Lokalizacja: Wrocław

Re: schizafekt a myśli samobójcze

Post autor: maja500 »

Ja chyba to mam... Dla pocieszenia teraz mnie fest głowa boli i nie moge spac i tak od kilku dni. W zimie zawsze mam przygnebienie, od 2 tyg non stop mysli samobójcze, a wiosna-latem własnie ta nadaktywnosc, ogromne ryzyko psychozy, agresja, wybuchowosc, ciagłe działanie.. Wszystko uzaleznione od pór roku, mam dopiero 23 lata a juz mam tego dosc.. Mam chłopaka, ale on przeze mnie stracił zdrowie i traci pieniadze, znajomosc na odległosc. Nie wiadomo ile wytrzyma.. Mam tylko szkołe srednio, nie moge wciaz pracować, mimo ,ze bardzo bym chciała. Jestem bardzo chwiejna emoc., wybuchowa a do tego od 5 lat choruje, mimo ,ze wiekszosc objawów z psychozy zniknęła malutki procent dalej sie utrzymuje co mi degraduje zwiazek i zycie towarzyskie, społeczne, wszystko.
"Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu. Dobrze się widzi tylko sercem."
Antoine de Saint-Exupéry

Awatar użytkownika
Lisner27
zaufany użytkownik
Posty: 382
Rejestracja: pn wrz 06, 2010 8:55 am
płeć: mężczyzna
Gadu-Gadu: 45426550
Lokalizacja: lubelskie

Re: schizafekt a myśli samobójcze

Post autor: Lisner27 »

W tej chorobie są czasem lepsze chwile, to kwestia doboru leków i nauczenia się żyć z chorobą. Wiadomo tak jak było kiedyś nigdy nie będzie, ale życie jedno, nie ma sensu by popełniać samobójstwo, bo to żadne rozwiązanie. Akceptacja choroby to podstawa, natomiast choroba nieleczona postępuje. Leki w tej chorobie to 50% reszta należy do nas samych. To chyba najgorsza choroba z psychicznych. Należy życie traktować jako dar, dobrze że widzimy, słyszymy, mamy dach nad głową i jesteśmy sprawni fizycznie. Trzeba się nauczyć cieszyć z drobnych rzeczy i małymi krokami posuwać się dalej.
Życie się toczy, choć czas się zatrzymał. Modlę się do Boga, abym wytrzymał. Droga której część w głowie się nie mieści. Przecież każdy z nas stanie w obliczu śmierci...

Awatar użytkownika
Lisner27
zaufany użytkownik
Posty: 382
Rejestracja: pn wrz 06, 2010 8:55 am
płeć: mężczyzna
Gadu-Gadu: 45426550
Lokalizacja: lubelskie

Re: schizafekt a myśli samobójcze

Post autor: Lisner27 »

mnie myśli samobójcze cały czas atakują, miałem nawet dzisiaj plan by pójść do lasu, rozebrać się i położyć na śniegu. Wtedy nastąpiłaby hipotermia wychłodzenie organizmu i śmierć. Ostatnio jestem autoagresywny, kilka miesięcy nie wychodzę z domu, chciałbym wyjść raz i nie wrócić. Mróz się jeszcze utrzyma, więc z tą hipotermią pomyśle. W sumie ile można zdychać minęło 10 lat jak się leczę i jest coraz gorzej. Może się złapie za jaja i odważę.
Życie się toczy, choć czas się zatrzymał. Modlę się do Boga, abym wytrzymał. Droga której część w głowie się nie mieści. Przecież każdy z nas stanie w obliczu śmierci...

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 19366
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: schizafekt a myśli samobójcze

Post autor: cezary123 »

Lisner27 to myśli z depresji czy z psychozy?

Awatar użytkownika
Lisner27
zaufany użytkownik
Posty: 382
Rejestracja: pn wrz 06, 2010 8:55 am
płeć: mężczyzna
Gadu-Gadu: 45426550
Lokalizacja: lubelskie

Re: schizafekt a myśli samobójcze

Post autor: Lisner27 »

zarówno jak i z depresji tak i psychozy. Siedzę w domu od października nie wychodzę nigdzie, bo nie chcę spotkać wścibskich sąsiadów, żeby się nie pytali o mnie o pracę. Boję się stygmatyzacji a już na pewno gadają. Nie potrafię już funkcjonować wśród ludzi. Mam wielkie wyrzuty sumienia związane z przeszłością. Do szpitala nie pójdę, wołami mnie nikt nie zaciągnie.
Życie się toczy, choć czas się zatrzymał. Modlę się do Boga, abym wytrzymał. Droga której część w głowie się nie mieści. Przecież każdy z nas stanie w obliczu śmierci...

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 19366
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: schizafekt a myśli samobójcze

Post autor: cezary123 »

Pytam, bo nad depresją zapanujesz ale jak pojawi się psychoza, to próba samobójcza będzie zupełnie czym innym niż ma być i szkoda by było bezsensownie zginąć.
Wyjdź ma miasto, do innego miasta w anonimowy tłum, pozwiedzaj, zobaczysz, że depresja minie i wróci chęć do życia.
U mnie na wsi sąsiedzi na pewno jeszcze gorzej o mnie gadali, a nic się nie przejmowałem nie szukałem z nimi towarzystwa na siłę i wszystko przycichło. Świat jest większy niż najbliższe otoczenie.

Awatar użytkownika
Lisner27
zaufany użytkownik
Posty: 382
Rejestracja: pn wrz 06, 2010 8:55 am
płeć: mężczyzna
Gadu-Gadu: 45426550
Lokalizacja: lubelskie

Re: schizafekt a myśli samobójcze

Post autor: Lisner27 »

ale od choroby się nie ucieknie nawet na Hawaje.
Życie się toczy, choć czas się zatrzymał. Modlę się do Boga, abym wytrzymał. Droga której część w głowie się nie mieści. Przecież każdy z nas stanie w obliczu śmierci...

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 19366
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna

Re: schizafekt a myśli samobójcze

Post autor: cezary123 »

Ale do lekarza da się uciec :) .

Wróć do „zaburzenia schizoafektywne”