Historia mojej choroby:(

F25 - zaburzenia schizoafektywne
Ania226
zarejestrowany użytkownik
Posty: 3
Rejestracja: śr maja 24, 2017 7:39 pm

Historia mojej choroby:(

Post autor: Ania226 »

Witam. Bardzo długo zbierałam się do napisania tego postu. Po prostu już nie wiem gdzie szukać pomocy,może jest tu ktoś kto przeżył coś podobnego.
Mam 37 lat ,a choruję od 19 roku życia. Zaczęło się od nerwicy lękowej. Wtedy uczęszczałam na  terapię grupową ,która postawiła mnie na nogi. Żyłam sobie spokojnie przez wiele lat ,aż w 2008 roku trafiłam do szpitala w Drewnicy z bardzo silną psychozą i podwyższonym nastrojem. Miałam chyba wszystkie możliwe urojenia. Rozpoznanie:zaburzenia schizoafektywne. Wyciągnął mnie z tego dopiero Klozapol. Po roku postanowiłam odstawić leki bo czułam się bardzo źle,bylam ciągle senna i miałam masakryczny apetyt. Nic się nie działo,czułam się dobrze,funkcjonowałam normalnie. Nagle 3 lata temu miałam nawrót prawdopodobnie nerwicy. Pojawiły się zawroty głowy,jakieś dziwne zaburzenia widzenia,co powodowało bardzo silny lęk. Latałam od lekarza do lekarza. Dziesiatki badań i nic. Postanowiłam wybrać się do psychiatry ,czego teraz bardzo żałuję:( Dostałam Aserin i lamotryginę,było coraz lepiej,ale mąż  zaczął podejrzewać ,ze wpadam w hipomanię i poszedł ze mną do lekarza,który polecił natychmiast odstawić leki. Przez 3 miesiące czułam się dobrze,nie mając świadomości co nastąpi później... Objawy wróciły ze zdwojoną siłą,kompletnie nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Dostałam Sulpiryd,po którym  straciłam emocje:( Lekarka,ktora wtedy mnie leczyła,stwierdziła ,że powinnam pogodzić się z moim stanem,ze prawdopodobnie już nigdy nie odzyskam satysfakcji z życia i ,ze mam uszkodzony mózg!Kompletnie się załamałam i kilka dni później trafiłam do szpitala. Na domiar złego po drodze dostałam bardzo silnego ataku tężyczki. Byłam tak wystraszona,że nie byłam wstanie wysiąść z samochodu ,a na izbie przyjęć nie mogłam nawet powiedzieć jak się nazywam. Kompletny paraliż:( W szpitalu po wielu próbach z lekami po, ktorych czułam się coraz gorzej przez przypadek podano mi Zolafren, który mnie uratował. Wyszłam ze szpitala w dobrym stanie,odzyskałam emocje i czułam się bardzo dobrze. Niestety po miesiącu wróciła anhedonia:(
Poszłam do psychiatry i zaczęło się eksperymentowanie z kilkoma antydepresantami i wszystkimi mozliwymi stabilizatorami nastroju,bez efektu. Znowu wylądowałam w szpitalu. Wyszłam z gabapentyną i skierowaniem na oddział leczenia nerwic ,gdzie wytrzymałam tydzień ze względu na moją fobię społeczną. Zaczęłam terapię indywidualną ,która trwała prawie rok i nic mi nie dawała:( Kolejny lekarz przepisał mi Wellbutrin po którym miałam tak silny lęk,że wylądowałam w szpitalu. Kolejne leki na które bardzo ,źle reagowałam,miałam wrażenie,że popadam w jakiś obłęd,że tracę zmysły. Wyszłam ze szpitala z sześcioma psychotropami!Brałam między innymi Abilify, perazyne,Trittico,Anafranil,lamotryginę. Było kiepsko,ale do wytrzymania. Po jakimś czasie zaczęłam sukcesywnie odstawiać leki,bo naczytałam się o szkodliwości psychotropów i obejrzałam film ,,chemiczny spokój,, Postanowiłam odstawić Anafranil po którym pociłam się jak świnia:( Zrobiłam to z dnia na dzień bez konsultacji z lekarzem,potem odstawiłam Abilify i Lamitrin. Po miesiącu zaczęły się dziać ze mną cuda. Koszmarne objawy,ktorych nie jestem w stanie opisać. Miałam wrażenie,ze tracę świadomość,jakieś dziwne ataki bez lęku które przechodziły po Lorafenie. Nie mogłam spać bo wybudzały mnie okropne wrażenia w całym ciele. Najgorsze jest to,że nie wiem co się ze mną dzieje. Boję się,ze już z tego nie wyjdę,że to całe leczenie psychiatryczne zrobiło mi straszną wodę z mózgu. Strasznie boję się leków ,ale chyba jestem już na nie skazana,czuję się jak w pułapce:( od kilku dni biorę Zolafren i Lamitrin,ale nadal czuję się fatalnie. Mam problemy ze snem,podczas zasypiania i po przebudzeniu mam nieprzyjemne wrażenia w ciele i w glowie,jakby prądy,drętwienie,mrowienie . Nie potrafię juz nawet tego opisać. Strasznie nieprzyjemne uczucia. Od rana do wieczora analizuję swoje samopoczucie.Ta koszmarna anhedonia mnie wykańcza,nic mi się nie chce,nic nie cieszy,nic nie złości. Coś jest z moją głową nie tak,a ja nie wiem
co:( Miewam myśli samobójcze,ale jednocześnie bardzo chcę żyć i wyzdrowieć. Nie chcę kolejny raz wylądować w szpitalu:(

8-r48iT
bywalec
Posty: 267
Rejestracja: sob kwie 28, 2018 4:03 pm

Re: Historia mojej choroby:(

Post autor: 8-r48iT »

na głowie mi się jeży włos jak sobie przypomnę że u mnie schizofrenie zdiagnozowano w 10 minut w wieku 17 lat.

chyba to zniszczyło mi życie. szkoda że jestem tego świadomy dopiero 10 lat później. dzięki tej diagnozie ubezwłasnowolniono mnie bez ubezwłasnowolniania. moi rodzice byli tak niedoinoformowanii że potem jak zaczęli mnie zamykać w szpitalu w którym jak zapytałem czy mogę wypisać się na żądanie (sam się zgłosiłem) to pani doktor odpowiedziała: przepisujemy zastrzyki... wydawało mi się że są satanistami i chcą mnie zniszczyć.

właściwie zwariowałem nie mając schizofrenii.

dziś jest lepiej i czego tobie życzę jednak straciłem 10 lat w ważnym okresie życia i ciężko się podnieść.
świat nie płacze za zapomnianymi bohaterami którzy chcieli zmienić świat. cieszy się tym co miał do tej pory. nikt nie rozumie reguł gry. ostatni wygrywa wyścig do pieniędzy, ale nie do nieba.

Anz93
bywalec
Posty: 70
Rejestracja: śr paź 18, 2017 10:04 pm
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Święte miasto

Re: Historia mojej choroby:(

Post autor: Anz93 »

Urodziłem się z porażeniem mózgowym na szczęście obeszło się ze mną dość łagodnie miałem niedowłady ale przez rehabilitacje i starania moich rodziców chodze i nie jestem upośledzony wicać tylko że inaczej chodzę z tego też powodu byłem prześladowany w szkole podstawowej i gimnazjum. Zachorowałem w wieku 16 lat. Zaczeło się od tego że zacząłem lekceważyć szkołę miałem obniżony nastrój nic nie sprawiało przyjemności działałem jak automat żeby nie zawieść rodziców jakoś skończyłem szkołę było ciężko ale dałem radę. W wieku 19 lat przedawkowałem kofeinę i od tamtej pory miałem bardzo często napady lękowe nawet przy małym skoku ciśnienia bałem się że umrę, Poszedłem do psychiatry zdiagnozował nerwicę później miałem zaburzenia schizotypowe uczęszczałem na oddział dzienny przy pierwszym pobycie napisano mi na karcie wypisowej że jaka kolwiek psychoterapia nie przyniesie żadnego skutku. I się pomylili bo przy drugim pobycie na grupie zacząłem rozmawiać o swoich objawach i zdiagnozowano u mnie schizofrenię prostą mam tę diagnoze od 4 lat jest ciężko ponieważ nie potrafię sobie poradzić z objawami negatywnymi schizofrenii przez długi czas nie wychodziłem z domu odciąłem się emocjonalnie od rodziców i rodziny nie wykazywałem żadnych zainteresowań do tej pory mam objawy negatywne i idę już na 6 hospitalizację w oddziale dziennym psychiatrycznym myślę że zaczyna się u mnie jakaś psychoza ponieważ jest gorzej niż było kiedykolwiek nie mam siły na nic. Nic nie sprawia przyjemności wróciły natomiast zainteresowania ale nie mogę się do niczego zmobilizować mam obniżony nastrój i ciągłe uczucię odrealnienia mam autystyczne zapędy żyję w swoim świecie i ogółem nie jest kolorowo mam lęki przez które nie mogę normalnie funkcjonować w tej chwili mam 25 lat i żyje na rencie na szczęście rodzice mi pomagają i jest względnie dobrze. Nie chcę się poddać

piotrs
zaufany użytkownik
Posty: 1289
Rejestracja: sob paź 08, 2016 11:41 am

Re: Historia mojej choroby:(

Post autor: piotrs »

oprucz lekow moze solian amisan w malych dawkach 200mg/d
polecam orzechy ziemne wloskie garsc dzienie jest w nich niacyna i magnez
spacery troche slonka
moze zjesc cos slodkiego
na ta anhedonie

Ania226
zarejestrowany użytkownik
Posty: 3
Rejestracja: śr maja 24, 2017 7:39 pm

Re: Historia mojej choroby:(

Post autor: Ania226 »

Ja właśnie strasznie się martwię, że to schizofrenia prosta :( generalnie,zmieniono mi diagnozę na chad bo jest dla mnie bardziej korzystna finansowo(chodzi o refundację leków).

Awatar użytkownika
Alex1950
zaufany użytkownik
Posty: 650
Rejestracja: czw sie 31, 2017 11:02 pm
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Nowa Huta

Re: Historia mojej choroby:(

Post autor: Alex1950 »

Ania to chyba została przetestowana każdym możliwym lekiem. Aż ciężko mi je zliczyć. Oby to się nie ciągnęło w nieskończoność.
Nie przestawaj się uśmiechać, bo to sprawia że jesteś najpiękniejsza

Wróć do „zaburzenia schizoafektywne”