Depresja maskowana uśmiechem.

Moderator: Moderatorzy zwykli

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 17555
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Depresja maskowana uśmiechem.

Post autor: cezary123 » czw paź 03, 2019 8:29 pm


Awatar użytkownika
zchizol
zaufany użytkownik
Posty: 298
Rejestracja: wt lip 30, 2019 9:03 am
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: Depresja maskowana uśmiechem.

Post autor: zchizol » pt paź 04, 2019 1:01 am

Ja cierpiałem na studiach, na taką "uśmiechniętą depresję" i wiem, ze to nic ciekawego. Człowiek sprawia wrażenie normalnego i chodzi na studia, do pracy, zakupy, czy spacer z psem, a "umiera " w środku.... Kiedyś w czasie pracy na budowie podczas wakacji na studiach, po skończonej pracy 5 godzin stałem na dachu wieżowca i zastanawiałem się czy skoczyć, by skończyć z tą "beznadzieją", czy próbować znajdować sens w moim istnieniu... No ale teraz jest już w miarę dobrze:)

ptk
bywalec
Posty: 318
Rejestracja: sob gru 15, 2012 11:43 am
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: Depresja maskowana uśmiechem.

Post autor: ptk » pt paź 04, 2019 7:55 am

Też tak miałem.Szczególnie w okresie kiedy po wielu latach izolacji wyszedłem do ludzi (praca) ,wtedy ciągle byłem "dowcipny" i nie dawałem po sobie poznać,że w głowie miałem sajgon z powodu stresu i myśli samobójczych.
Bóg patrzy,nic nie mówi.Pewnie żałuje - po co stworzył ludzi.

Awatar użytkownika
Maksymiliana
moderator
moderator
Posty: 935
Rejestracja: pt wrz 08, 2017 9:37 am
Lokalizacja: Kraków
Gender: Female

Re: Depresja maskowana uśmiechem.

Post autor: Maksymiliana » pt paź 04, 2019 6:02 pm

Coś w tym może być, zwłaszcza jak byłam u psychiatry pare miesięcy temu, czułam się źle jednak mimo to się uśmiechałam na co psychiatra idiotka odezwała się "Jaka depresja skoro pani taka uśmiechnięta"

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 17555
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: Depresja maskowana uśmiechem.

Post autor: cezary123 » pt paź 18, 2019 7:29 pm

Ja miałem kiedyś prawie zawsze taki nerwowy uśmieszek na twarzy, szczególnie w sytuacjach publicznych, taką maskę. Niektórzy czuli, że się głupio z nich śmieję.
A w głębi duszy Kosmos walił mi się na głowę i widniała zamiast światełka w tuneli jedna wielka ruina końca, studnia bez dna.
Dopiero jak zacząłem szczerze postępować z sobą samym i rzeczywiście się czuć smutno i źle, to trochę przeszło.

Wróć do „depresja”