.

Moderator: Chłopiec Papuśny

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 16967
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: psychoterapia niszczy mi zycie

Post autor: cezary123 » wt lis 19, 2013 11:18 pm

dan pisze: Efekty psychoterapii w pierwszej kolejności dotyczą sprawności funkcjonowania w społeczeństwie.
Najgorzej, kiedy pacjent nie zostawi sobie ani kawałka swojego ja, swojego charakteru i swojego zdania i wprawdzie będzie sprawnie funkcjonował w społeczeństwie ale automatycznie jak robot.

Awatar użytkownika
dan
moderator
moderator
Posty: 2097
Rejestracja: śr mar 22, 2006 2:24 am
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Poznań
Gender: None specified

Re: psychoterapia niszczy mi zycie

Post autor: dan » wt lis 19, 2013 11:27 pm

Gehenna pisze:co jest "pierwszorzędne"?
Przede wszystkim funkcjonowanie. Czyli radzenie sobie w życiu.
Wiesz, z samopoczuciem bywa różnie. Mnóstwo ludzi czuje się źle. Mówi się nawet, że to teraz problem cywilizacyjny.
Poważny problem jest jednak wtedy, gdy codzienne sytuacje sprawiają komuś na tyle duży kłopot, że nie jest w stanie sam o siebie zadbać. Wyjść do sklepu, czy zarobić na swoje utrzymanie.
To jest takie trochę zamknięte koło. Ktoś się czuje źle, dlatego nie funkcjonuje ale w efekcie czuje się źle, bo nie funkcjonuje, z trudnością radzi sobie w życiu z prostymi dla większości ludzi czynnościami.
W takiej sytuacji trudno zbudować poczucie zadowolenia z siebie, które jest podstawą dobrego samopoczucia. Oczywiście, mam na myśli takie zdrowe dobre samopoczucie, które ma podstawy w rzeczywistości.
Zapraszam do rozmowy na czacie.

Awatar użytkownika
dan
moderator
moderator
Posty: 2097
Rejestracja: śr mar 22, 2006 2:24 am
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Poznań
Gender: None specified

Re: psychoterapia niszczy mi zycie

Post autor: dan » wt lis 19, 2013 11:29 pm

cezary123 pisze: Najgorzej, kiedy pacjent nie zostawi sobie ani kawałka swojego ja, swojego charakteru i swojego zdania i wprawdzie będzie sprawnie funkcjonował w społeczeństwie ale automatycznie jak robot.
No tak, tylko można zapytać filozoficznie "czym jest ja?". To są już właśnie zagadnienia na jakąś dalszą pracę. A może nawet studia z tego tematu?
Jednak życie jest brutalne i funkcjonować trzeba żeby przeżyć. Trzeba zdobywać środki na jedzenie i mieszkanie, które pozwolą zaspokoić te podstawowe potrzeby.
Myślę, że można potraktować, jako duży sukces (miejmy nadzieję, jeden z wielu kolejnych... i do tego trzeba dążyć), że pomimo takich trudności z funkcjonowaniem ktoś zaczyna sobie radzić. To jakiś zaczątek też do budowania pewności siebie.
Zapraszam do rozmowy na czacie.

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 16967
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: psychoterapia niszczy mi zycie

Post autor: cezary123 » wt lis 19, 2013 11:50 pm

dan pisze:Myślę, że można potraktować, jako duży sukces (miejmy nadzieję, jeden z wielu kolejnych... i do tego trzeba dążyć), że pomimo takich trudności z funkcjonowaniem ktoś zaczyna sobie radzić.
No właśnie. Chodzi o to, aby wydobyć wszystkie możliwości człowieka.
Psychoterapia to tylko taka "obróbka" człowieka. Tylko narzędzie.
Chodzi mi o to jednak, że pacjent też musi wiedzieć, gdzie są jego osobiste granice, których nie wolno terapeucie ruszyć. Sam musi je chronić i stawiać bariery. Może pozwalać świadomie jedynie na dostęp do formy i jakości a nie do treści swojego życia i raczej powinien kierować psychoterapeutą a nie na odwrót. ( Inaczej nie będzie żył swoim życiem, lecz poprawnym ale obcym schematem)
Sam ma kierować swoim życiem a terapeuta może najwyżej uzdolnić go do tego, aby mógl realnie wszystko osiągnąć.

Awatar użytkownika
dan
moderator
moderator
Posty: 2097
Rejestracja: śr mar 22, 2006 2:24 am
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Poznań
Gender: None specified

Re: psychoterapia niszczy mi zycie

Post autor: dan » śr lis 20, 2013 12:01 am

cezary123 pisze:Psychoterapia to tylko taka "obróbka" człowieka. Tylko narzędzie.
Powiedziałbym nawet, że taki back-up sprzed "awarii" a nawet z jakimś upgrade'm. Jeśli już tak technicznie sprawę bierzemy ;)
cezary123 pisze:Chodzi mi o to jednak, że pacjent też musi wiedzieć, gdzie są jego osobiste granice, których nie wolno terapeucie ruszyć. Sam musi je chronić i stawiać bariery. Może pozwalać świadomie jedynie na dostęp do formy i jakości a nie do treści swojego życia i raczej powinien kierować psychoterapeutą a nie na odwrót. ( Inaczej nie będzie żył swoim życiem, lecz poprawnym ale obcym schematem)
Masz zupełną rację. Co więcej, to nawet nie tyle pacjent powinien chronić swoich granic co psycholog powinien je respektować i nie przekraczać ich bez pozwolenia. To jest wpisane w etykę zawodu, którą każdy psycholog zobowiązany jest się kierować i jej zasad przestrzegać.
Zapraszam do rozmowy na czacie.

Unknown
zaufany użytkownik
Posty: 5448
Rejestracja: ndz wrz 27, 2015 3:20 pm
Status: Schizo
Lokalizacja: Void
Gender: None specified

Re: psychoterapia niszczy mi zycie

Post autor: Unknown » śr lis 20, 2013 4:32 am

dan pisze:Jednak życie jest brutalne i funkcjonować trzeba żeby przeżyć. Trzeba zdobywać środki na jedzenie i mieszkanie, które pozwolą zaspokoić te podstawowe potrzeby. Myślę, że można potraktować, jako duży sukces (miejmy nadzieję, jeden z wielu kolejnych... i do tego trzeba dążyć), że pomimo takich trudności z funkcjonowaniem ktoś zaczyna sobie radzić.
Można też odnieść sukces poprzez np. założenie nowego związku wyznaniowego - schizofrenik nie powinien mieć z tym problemu, wtedy to on/a będzie ustalać jak powinni funkcjonować "spece" od umysłu (a raczej mózgu) czczący jego urojenia i jeszcze będą płacić by móc sobie poradzić z tymi wszystkimi problemami stworzonymi przez "chorego" specjalnie dla nich (i ich pacjentów). :D A jeżeli się to nie uda, to zawsze mogą wszyscy razem, jednocześnie wziąć sobie leki. :wink:
''Insanity - a perfectly rational adjustment to an insane world.'' http://chomikuj.pl/Antypsychiatra

Zapraszam wszystkich popierających antypsychiatrie do dołączenia: http://www.digart.pl/grupy/16361/Anty-psychiatria/ moja grupa ma charakter otwarty.

jakotako
zaufany użytkownik
Posty: 1494
Rejestracja: pt paź 17, 2008 12:11 pm
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Mielec (podkarpacie)
Gender: Male

Re: psychoterapia niszczy mi zycie

Post autor: jakotako » śr lis 20, 2013 11:55 am

Sprawa jest b. poważna. Co widać po temacie.
gehenna, myślę, że powinnaś być dużo, dużo bardziej stanowcza.
Za b. przejmujesz się innymi ludźmi.
REJESTRATORKA MA GÓWNO DO GADANIA!
Pomyśl może o jakimś kursie asertywności.
Weź się w przysłowiową garść i zrób to na co masz ochotę!!

fuKs
bywalec
Posty: 1736
Rejestracja: sob maja 12, 2012 4:44 am
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: psychoterapia niszczy mi zycie

Post autor: fuKs » śr lis 20, 2013 3:51 pm

Gehenna pisze:Z moim obecnym terapeutą wielokrotnie rozmawiałam o chęci zakończenia terapii, ale on zawsze tak to odwróci,że muszę przyjść na następną sesję
Jak uznałem że terapia mi nie pomoże, na kolejnej wizycie się nie zjawiłem - tak po prostu.
Tu wielu chce być tylko zwyczajnym człowiekiem - zwyczajnie witać dzień białym mlekiem i czarnym chlebem.

Unknown
zaufany użytkownik
Posty: 5448
Rejestracja: ndz wrz 27, 2015 3:20 pm
Status: Schizo
Lokalizacja: Void
Gender: None specified

Re: psychoterapia niszczy mi zycie

Post autor: Unknown » śr lis 20, 2013 5:53 pm

Myślę, że tamten terapeuta jest nieodpowiedni i nie ma co się tłumaczyć, ani nim przejmować tylko zmienić go na lepszego. Powinien pomagać, a nie pogrążać klientów. Możliwe też, że to po prostu nie jest dobry typ psychoterapii na takie stany.
''Insanity - a perfectly rational adjustment to an insane world.'' http://chomikuj.pl/Antypsychiatra

Zapraszam wszystkich popierających antypsychiatrie do dołączenia: http://www.digart.pl/grupy/16361/Anty-psychiatria/ moja grupa ma charakter otwarty.

Gehenna
zaufany użytkownik
Posty: 9556
Rejestracja: sob lip 17, 2010 9:24 am
Gender: None specified

Re: psychoterapia niszczy mi zycie

Post autor: Gehenna » śr lis 20, 2013 7:13 pm

jx
Ostatnio zmieniony pn sie 04, 2014 10:40 pm przez Gehenna, łącznie zmieniany 1 raz.

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 16967
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: psychoterapia niszczy mi zycie

Post autor: cezary123 » pt lis 22, 2013 12:15 am

Schizo pisze: Można też odnieść sukces poprzez np. założenie nowego związku wyznaniowego - schizofrenik nie powinien mieć z tym problemu, wtedy to on/a będzie ustalać jak powinni funkcjonować "spece" od umysłu (a raczej mózgu) czczący jego urojenia i jeszcze będą płacić by móc sobie poradzić z tymi wszystkimi problemami stworzonymi przez "chorego" specjalnie dla nich (i ich pacjentów). :D A jeżeli się to nie uda, to zawsze mogą wszyscy razem, jednocześnie wziąć sobie leki. :wink:
Psychoterapia też ma swoje absurdy.
Z jednej strony ma optymalizować i normalizować życie, a z drugiej strony w pewnych wypadkach jest tak na usługach jednostki, że jej zadaniem może być na przykład takie przekonstruowanie psychiki na życzenie, żeby osoby po zmianie płci przestały odczuwać zahamowania w kontaktach seksualnych ze swoją dawną płcią a zamiast tego odnalazły w tym satysfakcję.
Jak widać dla psychoterapeutów nie ma rzeczy niemożliwych :lol:

Awatar użytkownika
moi
moderator
moderator
Posty: 27828
Rejestracja: czw maja 18, 2006 1:12 pm
Gadu-Gadu: 9
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Gender: None specified

Re: psychoterapia niszczy mi zycie

Post autor: moi » pt lis 22, 2013 12:35 am

Cezary, czy to są Twoje własne wyobrażenia na ten temat? Osoby transseksualne odczuwają pociąg do swojej własnej płci, bo utożsamiają się z przeciwną płcią. Nie czuja zahamowań, tylko normalny pociąg seksualny. Często nawet szukają w sobie homoseksualizmu, bo nie potrafią zrozumieć tego, co się z nimi dzieje, szczególnie, gdy są bardzo młodzi.

Pozdrawiam.m.

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 16967
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: psychoterapia niszczy mi zycie

Post autor: cezary123 » pt lis 22, 2013 12:43 am

moi pisze:Nie czuja zahamowań, tylko normalny pociąg seksualny.
Gdzieś czytałem, że osobom zmieniającym płeć dopiero psychoterapia umożliwia ułożyć satysfakcjonujące życie seksualne. Chodzi o to aby poczuli się pewnie w swoim nowym ciele i nie wracali do dawnego z jego dyskomfortem. Żeby uwierzyli, że wreszcie mają możliwość.
Równie dobrze mogłaby im wbić do głowy, żeby zaczęli odczuwać satysfakcję z kontaktów zgodnych z oryginalną cielesnością a zatem z płcią przeciwną.
To wszystko jest naciągane tak czy tak.

Awatar użytkownika
moi
moderator
moderator
Posty: 27828
Rejestracja: czw maja 18, 2006 1:12 pm
Gadu-Gadu: 9
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Gender: None specified

Re: psychoterapia niszczy mi zycie

Post autor: moi » pt lis 22, 2013 12:46 am

Ale przecież każdy ma prawo żyć tak jak chce, pod warunkiem, że nie krzywdzi innych? Dlaczego więc tak Cię dziwi to, że niektórzy mają pokręcone życie i pokręconą psychikę? W czym zawinił człowiek, który urodził się mężczyzną, a czuje się kobietą?

Pozdrawiam.m.

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 16967
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: psychoterapia niszczy mi zycie

Post autor: cezary123 » pt lis 22, 2013 12:55 am

moi pisze:Ale przecież każdy ma prawo żyć tak jak chce, pod warunkiem, że nie krzywdzi innych?
Tylko obawiam się, że czasem psychoterapia sztucznie popiera różne ludzkie zachcianki.

Wróć do „psychoterapia”