Tylko dla rodzin i opiekunów-reaktywacja

  -TMOVE_BUTT AMOVE_BUTT SMOVE_BUTT
User avatar
zbyszek
admin
Posts: 9034
Joined: Sun Feb 02, 2003 3:24 am
Status: informatyk
płeć: mężczyzna
Location: Warszawa

Re: Tylko dla rodzin i opiekunów-reaktywacja

Postby zbyszek » Tue Jun 14, 2011 2:06 am

Jeżeli jesteś terapeutą,
Nie, jestem tylko informatykiem, który dba o to forum. Nie mam żadnego wykształcenia w kierunku psychologii.
Przecież znasz moje mechanizmy i wiesz, że działa to na mnie jak płachta na byka.
Oj, chyba się zagalopowałem. Napisałem to trochę z przymróżeniem oka nie mając nikogo konkretnego na myśli. Przepraszam.
.. chciałabym potrafić wchodzić w bliską, przyjacielską relację z innym człowiekiem
No, fajnie, ale to jest forum poświęcone schizofrenii dlatego będzie nas interesować przede wszystkim Twoja relacja z matką, która jak piszesz ma zdiagnozowaną schizofrenię, czy tak ?.
.. polecić jakąś pozycję książkową.. Powinnam pewnie "trenować przyjacielstwo", ale nie bardzo chyba mam na kim.
W sprawie xsiążek spójrz tu: viewforum.php?f=95 . Życie to nie trening ! Zabawa jest fajna, także ta z uwodzeniem, ale ona przeplata się z rzeczywistością. W przyjaźni chodzi także o współodpowiedzialność, bez niej byłoby płytko i nieciekawie.

dieg
zarejestrowany użytkownik
Posts: 9
Joined: Sun Jun 12, 2011 10:37 pm

Re: Tylko dla rodzin i opiekunów-reaktywacja

Postby dieg » Tue Jun 14, 2011 1:49 pm

Dzięki za linka Zbyszku, będę mogła zastanowić się nad kolejną listą książek do przeczytania (pewnie znowu wydam sporo pieniędzy;-).

Co do poprawy relacji z Mamą ze zdiagnozowaną schizofrenią i co do relacji z paranoicznym Tatą - wątpię, by moje wysiłki mogły mieć sens. Nie będę się tym zajmować na tym forum. Chciałam tylko zachęcić młodych ludzi, żeby się wyzwolili z chorego bagna rodzinnej schizofrenii. Nie wierzę bym mogła odczarować chorobę w mojej rodzinie. Pogodziłam się z tym, że nie jestem w stanie nic zmienić. Mogę za to pomóc samej sobie, pracować nad sobą, bo tylko na siebie samą mam jakikolwiek wpływ. To jest moje motto i przesłanie dla innych ze schizofrenicznymi rodzinami - ratujcie samych siebie, bo nikogo innego nie jesteście w stanie uratować.

Minęło kilka lat zanim okrzepłam emocjonalnie po tym wszystkim, a i tak do końca "normalna" pewnie nigdy nie będę. Dlatego uważam, że inne osoby w sytuacji podobnej do tej, w której ja byłam, powinny wiedzieć, że egoizm w takich okolicznościach jest sensowny i uzasadniony. Lepiej iść do przodu, a nie bohatersko cierpieć poświęcając swoje życie, swoje zdrowie psychiczne i swoją przyszłość dla ludzi, których i tak nasze poświęcenie w żadnym stopniu nie zmieni i którym nie pomoże. Wiem, że trudno postąpić tak jak postąpiłam, dlatego uważam, że trzeba mieć oparcie przynajmniej w jednej osobie.

Co do trenowania przyjaźni, współodpowiedzialności i zabawy - myślę, że w ogóle nie uchwyciłeś sensu tego, o czym pisałam. W zasadzie to dobrze dla Ciebie, że nie rozumiesz mojej sytuacji i nie potrafisz wczuć się we mnie emocjonalnie na tyle, żeby wiedzieć, o co mi chodzi i o jakich uwarunkowaniach emocjonalnych pisałam. Wiele ludzi na pewno jest Ci wdzięcznych za prowadzenie tego forum i Twoje opinie. Nie musisz znać się na wszystkich mechanizmach emocjonalnych, ani nie musisz być terapeutą. Dobrze, że jesteś. Nawet jeśli czasem się zagalopujesz, albo zobaczysz coś bardziej złożonego w kategoriach czarno-białych. Dziękuję:-)

Mag
zarejestrowany użytkownik
Posts: 1
Joined: Mon Jul 11, 2011 6:47 pm

Re: Tylko dla rodzin i opiekunów-reaktywacja

Postby Mag » Mon Jul 11, 2011 8:09 pm

W moim przypadku jest to trochę bardziej skomplikowane. Mama mojego chłopaka ma schizofrenię, o ile bierze leki jakoś jest w stanie funkcjonować, chociaż myślę, że nadal żyje w dużym stresie i lęku.

Niestety, często przestaje przyjmować leki i wtedy zaczyna się "jazda bez trzymanki" jak to mawia mój chłopak. Wtedy wszystkich sprawdza, mówi jakieś pozbawione sensu rzeczy (np. ostatnio stwierdziła, że w podróż trzeba ubrać się w rzeczy polskiej produkcji, to szybciej się dotrze na miejsce), czasem wydaje jej się, że ktoś chodził nocą w jej ubraniach... ale bywają sytuacje, że jest naprawdę ostro.

Ojciec mojego chłopaka popadł w alkoholizm, chciał popełnić samobójstwo, ale póki co wybiera życie i alkohol. Oprócz mojego chłopaka, który walczy z tą sytuacją i wciąż ma poczucie winy i bezsilności, jest jeszcze jego 6-letni brat. Mój ukochany jest bardzo zamknięty w sobie, nieśmiały i milczący do tego bardzo wrażliwy oraz nerwowy. Wszystkie problemy swojej rodziny bierze na swoje barki i wymaga od siebie więcej, niż jego rodzice mają zamiar z siebie wykrzesać. Dziś spał ledwie 3 godziny, bo pomimo upału jego mama paliła w piecu do 03:30 nad ranem. Starał się jej wytłumaczyć, żeby brała leki, prosił, groził... nawet się o to z nią pokłócił. Bez rezultatu.

Ja widzę tylko jak z każdym dniem coraz bardziej się zamyka, staje się posępny i w zasadzie przestaje się odzywać.
Staram się go wspierać, ale czasami ogrom problemu mnie przeraża. Zbieram materiały o schizofrenii i alkoholizmie, szukam możliwości, pomocy. W zasadzie już nie dla rodziny mojego chłopaka, ale dla niego samego. Mieszkam kilkaset kilometrów od niego i usiłuję ściągnąć go do siebie, żeby chociaż przez jakiś czas poczuł, że jest odpowiedzialny przede wszystkim za siebie i że musi się wyrwać z kręgu urojeń i alkoholu. Tylko tak będzie mógł pomóc bratu.

Czuję się bezradna, każdy telefon to powolne wyciąganie z niego złości, żalu i goryczy.

Moi rodzice jeszcze nie wiedzą o chorobie jego mamy, choć o tym, że ojciec pije ich poinformowałam. Choroba jego mamy wydała mi się znacznie bardziej delikatną. Ponadto on nie chce o tym w ogóle wspominać. Wiem, że przyjdzie dzień, w którym trzeba będzie trzeba przestać "ściemniać" moim rodzicom po kolejnym dziwnym telefonie od jego mamy.

Mam wrażenie, że jestem sama z tym wszystkim, bo nie chcę go dodatkowo obarczać. Boję się zaproponować mu wizytę u terapeuty, bo chyba ma żal do psychologów i psychiatrów, że nie są w stanie sprawić, żeby jego mama brała leki. Do siebie też. Patrzę na ten najeżony kłębuszek nerwów i obawiam się, że coś w nim wkrótce pęknie...

Co robić...?

User avatar
zbyszek
admin
Posts: 9034
Joined: Sun Feb 02, 2003 3:24 am
Status: informatyk
płeć: mężczyzna
Location: Warszawa

Re: Tylko dla rodzin i opiekunów-reaktywacja

Postby zbyszek » Mon Jul 11, 2011 9:52 pm

... Boję się zaproponować mu wizytę u terapeuty ... obawiam się, że coś w nim wkrótce pęknie...
Jeśli ktoś z rodziców pije wizyta u psychologa zawsze się przyda. Wybierz tylko dobre słowa i nie ma się czego obawiać.

Trochę Czegoś
zarejestrowany użytkownik
Posts: 1
Joined: Fri Aug 05, 2011 4:00 pm

Re: Tylko dla rodzin i opiekunów-reaktywacja

Postby Trochę Czegoś » Fri Aug 05, 2011 4:18 pm

Jestem córką schizofreniczki, chętnie powymieniam maile z kimś, w kogo rodzinie również "zawitało" to przykre schorzenie. Na co dzień nie dzielę się z nikim odczuciami związanymi z tym "defektem", dlatego też potrzebuję kontaktu z kimś zdolnym je zrozumieć - oraz możliwości zrozumienia czyichś.

trocheczegos@gmail.com

Byłoby mi niezmiernie miło, gdyby ktoś zdecydował się podzielić się swoimi doświadczeniami :)
Pozdrawiam, A.


Return to “mój rodzic jest chory”

Who is online

Users browsing this forum: CommonCrawl [Bot] and 0 guests