Tylko dla rodzin i opiekunów-reaktywacja

  -TMOVE_BUTT AMOVE_BUTT SMOVE_BUTT
Melaine
zarejestrowany użytkownik
Posts: 5
Joined: Fri Nov 05, 2010 1:40 am

Re: Tylko dla rodzin i opiekunów-reaktywacja

Postby Melaine » Fri Nov 05, 2010 6:21 pm

"Melaine w ogole sie z toba nie zgadzam. "
Twoje prawo :) Swoją drogą dziwne nieco, że w "ogóle ze mną", bo przecież znasz tylko wycinek moich poglądów na jakiś temat,
a zakładasz, że w każdym temacie na świecie? ;)

"Dystans owszem ale nie w taki sposob jak ucieczka."
A jak zyskać dystans w TYCH KONKRETNYCH sytuacjach? Może znasz jakiś rewolucyjny sposób? Podziel się! Jest szansa na Nobla.

"ludzie chorzy tez zasluguja na dobro i okazywane cieplo.:
Owszem. W sytuacjach które opisują przedmówcy to co mówisz, to nadstawianie drugiego policzka, a nie okazywanie ciepła. To chyba widoczne gołym okiem? Jak okazywać komuś ciepło i dawać dobbro jeśli Cię poniża i doprowadza do szału lub stanu depresji etc? Też może taki sposób znasz?

"Chyba nie rozumiesz tej choroby."
Daleka jestem od stwierdzenia, że rozumiem. Jednakże gratuluję Tobie, jeśli masz się za eksperta by takie wyroki ogłaszać. Własnie po to tutaj jestem rozumieć więcej.

"Ciekawa jestem czy ty bys chciala np zeby rodzina wyslala cie do osrodka pomocy spolecznej, w ktorym panuja warunki jak w piwnicach, bo "przeciez oni maja wlasne zycie".
A to już jest jakiś Twój własny problem, bo nie rozumiem czemu ja miałabym się odnosić do czegoś podobnego?
Powiem Ci tak: nie chciałabym być dla nikogo ciężarem, nie chciałabym aby moja choroba komuś zniszczyła życie. Zwłaszcza osobom które kocham. Chciałabym by walczyli o mnie do momentu, kiedy zdrowy rozsądek czy instynkt samozachowawczy każe się wycofać. Tak jak w ratowaniu tonącego - trzeba wiedziec kiedy odpuścić, bo inaczej pójdzie się z nim na dno.
Mel

Odważny, to nie ten kto się nie boi, ale ten który wie,
że istnieją rzeczy ważniejsze niż strach.

niewazne
zaufany użytkownik
Posts: 1486
Joined: Mon Aug 16, 2010 4:15 pm

Re: Tylko dla rodzin i opiekunów-reaktywacja

Postby niewazne » Fri Nov 05, 2010 9:06 pm

"Melaine w ogole sie z toba nie zgadzam. "
Twoje prawo :) Swoją drogą dziwne nieco, że w "ogóle ze mną", bo przecież znasz tylko wycinek moich poglądów na jakiś temat,
a zakładasz, że w każdym temacie na świecie? ;)
W ogóle- wyrazy bliskoznaczne ani trochę, wcale. Komentując wpis - odnoszę sie do niego a nie do swoich poglądow na temat wszystkiego :lol: Odsylam do slownika języka polskiego.
"Dystans owszem ale nie w taki sposob jak ucieczka."
A jak zyskać dystans w TYCH KONKRETNYCH sytuacjach? Może znasz jakiś rewolucyjny sposób? Podziel się! Jest szansa na Nobla.
Nagroda Nobla? Przypomnij sobie za co i kto dostal ją rok temu. Akurat miała szansę na ten sukces osoba, ktora interesowala sie losem innych- jakoś jej nie otrzymała. Dlatego wątpie, że moja inicjatywa oraz rady mialyby szanse na jakakolwiek nagrode i wcale jej nie oczekuję.

Dystans? Moi rodzice i ja niejednokrotne musieliśmy sie dystansować a jednoczesnie dbac o chorą osobę w rodzinie. To da sie pogodzić jeśli tylko sie chce. Pisalam o tym nie raz- chcesz poszukaj, nie - uciekaj dalej :D

PS Gdy statek tonie szczury uciekają pierwsze :!:
"ludzie chorzy tez zasluguja na dobro i okazywane cieplo.:
Owszem. W sytuacjach które opisują przedmówcy to co mówisz, to nadstawianie drugiego policzka, a nie okazywanie ciepła. To chyba widoczne gołym okiem? Jak okazywać komuś ciepło i dawać dobbro jeśli Cię poniża i doprowadza do szału lub stanu depresji etc? Też może taki sposób znasz?
Osoba agresywna takze cierpi! Tylko inaczej wyraza swoj bol. Nie usprawiedlwiam agresji chorobą. To takze czlowiek taki sam jak ty i ja. Jesli osoba zagraza swojemu bezpieczenstwu i stwarza zagrozenie innym w takiej sytuacji są szpitale i to jest najlepsze wyjście. Choć jestem zrazona do slużby zdrowia zwlaszcza w zakresie psychiatrii.
"Chyba nie rozumiesz tej choroby."
Daleka jestem od stwierdzenia, że rozumiem. Jednakże gratuluję Tobie, jeśli masz się za eksperta by takie wyroki ogłaszać. Własnie po to tutaj jestem rozumieć więcej.

Owszem w ciągu ostatnich 90 dni zrozumiałam bardzo duzo. Zrozumiałam wszystko, czego nie potrafilam zrozumieć przez 10 lat. Ekspertem sie nie czuje- to nie ładnie przekrecac czyjes slowa :wink:
"Ciekawa jestem czy ty bys chciala np zeby rodzina wyslala cie do osrodka pomocy spolecznej, w ktorym panuja warunki jak w piwnicach, bo "przeciez oni maja wlasne zycie".
A to już jest jakiś Twój własny problem, bo nie rozumiem czemu ja miałabym się odnosić do czegoś podobnego?
Nie mój problem- nie jestem w podeszlym wieku. A no dlatego powinnaś sie odnosić do takiego czegoś, bo chyba zdajesz sobie sprawę z tego, że kiedyś ty tez bedziesz stara, może niepełnosprawna z racji swojego wieku, może będziesz wymagać całodobowej opieki, może bedziesz niewidoma i twoja rodzina stanie przed dylamentem co z tobą zrobić.
Powiem Ci tak: nie chciałabym być dla nikogo ciężarem, nie chciałabym aby moja choroba komuś zniszczyła życie. Zwłaszcza osobom które kocham. Chciałabym by walczyli o mnie do momentu, kiedy zdrowy rozsądek czy instynkt samozachowawczy każe się wycofać. Tak jak w ratowaniu tonącego - trzeba wiedziec kiedy odpuścić, bo inaczej pójdzie się z nim na dno.
Tez myslalam, ze choroba bliskiej osoby niszczy moje zycie. Do momentu gdy zdalam sobie sprawe z tego, ze to osoba chora ma dopiero "przewalone". To ta osoba meczy sie sama ze soba, ze swoja psychika, ze wszystkim co ja otacza. Nie ucieknie przeciez od swoich mysli.

Cóż, masz inne priorytety. Dla mnie najważniejsza jest rodzina i nawet gdyby pomagając bliskim mialabym pojśc z nimi na dno (jak to sformuowałaś) - poszłabym.
Bo strach to nic innego jak zdradziecka odmowa pomocy ze strony rozumowania

User avatar
mei
zaufany użytkownik
Posts: 8272
Joined: Sun Jun 10, 2007 9:12 pm

Re: Tylko dla rodzin i opiekunów-reaktywacja

Postby mei » Fri Nov 05, 2010 9:21 pm

.
Last edited by mei on Tue Feb 04, 2014 2:45 pm, edited 1 time in total.
Kochajcie tych, których chcecie kochać, żyjcie tak, jak chcecie żyć i nigdy nie pozwólcie by ktokolwiek przeszkodził wam w zmienianiu waszych marzeń w rzeczywistość.
Jared Leto, 13.04.2014.

Melaine
zarejestrowany użytkownik
Posts: 5
Joined: Fri Nov 05, 2010 1:40 am

Re: Tylko dla rodzin i opiekunów-reaktywacja

Postby Melaine » Sat Nov 06, 2010 1:42 am

"W ogóle- wyrazy bliskoznaczne ani trochę, wcale. Komentując wpis - odnoszę sie do niego a nie do swoich poglądow na temat wszystkiego Odsylam do slownika języka polskiego."
Bądź łaskawa zmienic swój protekcjonalny ton. W ogóle znaczy w ogóle - odsyłam do logiki.

"Nagroda Nobla? Przypomnij sobie za co i kto dostal ją rok temu. Akurat miała szansę na ten sukces osoba, ktora interesowala sie losem innych- jakoś jej nie otrzymała. Dlatego wątpie, że moja inicjatywa oraz rady mialyby szanse na jakakolwiek nagrode i wcale jej nie oczekuję."
Trudno się nie zgodzić ;)

"Dystans? Moi rodzice i ja niejednokrotne musieliśmy sie dystansować a jednoczesnie dbac o chorą osobę w rodzinie. To da sie pogodzić jeśli tylko sie chce. Pisalam o tym nie raz- chcesz poszukaj, nie - uciekaj dalej "
Dbać to nie znaczy godzić się na wszystko, prawda? Czytałaś w ogóle (!) posty poprzedzające mój? Czytałaś w ogóle (!) to co pisałam? Dlaczego mam wrażenie, że piszesz odnosząc się nie do mnie, a do siebie?

"PS Gdy statek tonie szczury uciekają pierwsze"
Znaczy, że porządni ludzie idą z nim na dno, a każdy kto ratuje siebie to szczur i szuja? Rolę ofiary masz wdrukowaną czy to tylko pobożne życzenie?

"Osoba agresywna takze cierpi! Tylko inaczej wyraza swoj ból. Nie usprawiedlwiam agresji chorobą. To takze czlowiek taki sam jak ty i ja. Jesli osoba zagraza swojemu bezpieczenstwu i stwarza zagrozenie innym w takiej sytuacji są szpitale i to jest najlepsze wyjście. Choć jestem zrazona do slużby zdrowia zwlaszcza w zakresie psychiatrii."
Usprawiedliwiasz agersję chorobą i piszesz, że nie usprawiedliwiasz i trzeba Ci wierzyć? To może być przełom np dla rodzin alkoholików nowum: oni cierpią - dajcie się kopnąć, ich to nawet bardziej boli. Congr.

"Nie mój problem- nie jestem w podeszlym wieku. A no dlatego powinnaś sie odnosić do takiego czegoś, bo chyba zdajesz sobie sprawę z tego, że kiedyś ty tez bedziesz stara, może niepełnosprawna z racji swojego wieku, może będziesz wymagać całodobowej opieki, może bedziesz niewidoma i twoja rodzina stanie przed dylamentem co z tobą zrobić."
To co piszesz to jakaś bzdura - wybacz. Rozmawiamy o czymś zupełnie innym. Co ma niedołężność do agresywnego typa, który nie chce się leczyć i niszczy wszystkich wokół? Naprawdę nie widzisz różnicy nic a nic? Jeśli nie chcesz zrozumieć i załatwiasz w jakiś sposób tutaj swoje sprawy, nic mi do tego. Zostaw mnie w spokoju i nie manipuluj.

"Tez myslalam, ze choroba bliskiej osoby niszczy moje zycie. Do momentu gdy zdalam sobie sprawe z tego, ze to osoba chora ma dopiero "przewalone". To ta osoba meczy sie sama ze soba, ze swoja psychika, ze wszystkim co ja otacza. Nie ucieknie przeciez od swoich mysli."
Zdaje się, że masz to juz za sobą. A teraz jako neofitka odwalasz robotę antyterapeutyczną?

"Cóż, masz inne priorytety. Dla mnie najważniejsza jest rodzina i nawet gdyby pomagając bliskim mialabym pojśc z nimi na dno (jak to sformuowałaś) - poszłabym."
Zdaje się, że masz juz pozamiatane i nie zrobiłaś z siebie ofiary, teraz sobie opowiadasz co byś zrobiła gdyby. Nie pozwalaj sobie z łaski swojej na nadinterpretację i nie mów mi jakie ja mam priorytety. Nic o mnie nie wiesz, większość to Twoje projekcje.
Mel

Odważny, to nie ten kto się nie boi, ale ten który wie,
że istnieją rzeczy ważniejsze niż strach.

niewazne
zaufany użytkownik
Posts: 1486
Joined: Mon Aug 16, 2010 4:15 pm

Re: Tylko dla rodzin i opiekunów-reaktywacja

Postby niewazne » Sat Nov 06, 2010 2:53 am

Nieważne - dziękuję. Dziękuję Wam wszystkim, którzy nas wspieracie, a kiedy trzeba opieprzycie, dopilnujecie, żeby nie zawalić swoich spraw. Dzięki Wam życie jest znośne. Dziękuję.
:) Ciesze sie, ze cos ci daly moje slowa- wiesz na pewno jakie to teraz dla mnie wazne- choc troche pomoc komus.
"W ogóle- wyrazy bliskoznaczne ani trochę, wcale. Komentując wpis - odnoszę sie do niego a nie do swoich poglądow na temat wszystkiego Odsylam do slownika języka polskiego."
Bądź łaskawa zmienic swój protekcjonalny ton. W ogóle znaczy w ogóle - odsyłam do logiki.
Hehe. Istnieja synonimy- skoro je znam to uzywam- co nie znaczy, ze wywyzszam sie jak mi to zarzucilas :lol:
"Dystans? Moi rodzice i ja niejednokrotne musieliśmy sie dystansować a jednoczesnie dbac o chorą osobę w rodzinie. To da sie pogodzić jeśli tylko sie chce. Pisalam o tym nie raz- chcesz poszukaj, nie - uciekaj dalej "
Dbać to nie znaczy godzić się na wszystko, prawda? Czytałaś w ogóle (!) posty poprzedzające mój? Czytałaś w ogóle (!) to co pisałam? Dlaczego mam wrażenie, że piszesz odnosząc się nie do mnie, a do siebie?
Oczywiscie, ze czytalam- tak jak i cale forum. I nic o godzeniu sie na wszystko nie napisalam. Nie ladnie wciskac komus do ust slowa, ktorych nie wypowiedzial. Chpodzilo mi o forme kompromisu miedzy wlasnym prywatnym zyciem a choroba bliskiej osoby. I wiem, ze taki kompromis jest mozliwy. Nie jest nim ucieczka.

Do ciebie sie nawet nie odnosze, poniewaz zadnego konkretnego postu o swojej sytacji nie napisalas. Skupialas sie raczej tylko na osobach, ktore wpisaly sie wczesniej. Napisalas jedynie cos w stylu, ze tez przechodzilas/przechodzisz (nie pamietam) przez to co forumowicze, ktorzy napisali przed toba. Mowisz do nich zeby uciekali. Pewnie najprosciej ratowac wlasne 4 litery i zwiewac. A chory niech dalej cierpi, niech umiera w samotnosci.

Odnosze sie do siebie bo moge bazowac na swoim doswiadczeniu a takze ludzi z tego forum i kilku innych osob.
"PS Gdy statek tonie szczury uciekają pierwsze"
Znaczy, że porządni ludzie idą z nim na dno, a każdy kto ratuje siebie to szczur i szuja? Rolę ofiary masz wdrukowaną czy to tylko pobożne życzenie?
Nie zrozumialas.
"Osoba agresywna takze cierpi! Tylko inaczej wyraza swoj ból. Nie usprawiedlwiam agresji chorobą. To takze czlowiek taki sam jak ty i ja. Jesli osoba zagraza swojemu bezpieczenstwu i stwarza zagrozenie innym w takiej sytuacji są szpitale i to jest najlepsze wyjście. Choć jestem zrazona do slużby zdrowia zwlaszcza w zakresie psychiatrii."
Usprawiedliwiasz agersję chorobą i piszesz, że nie usprawiedliwiasz i trzeba Ci wierzyć? To może być przełom np dla rodzin alkoholików nowum: oni cierpią - dajcie się kopnąć, ich to nawet bardziej boli. Congr.
Haha thx :lol: tak trzeba mi wierzyc :wink: Nie chodzi mio trwanie przy osobie agresywnej a o doprowadzenie do stanu, w ktorym agresja minie. Sa szpitale, sa leki, jest psychoterapia grupowa, rodzinna. Trzeba uswiadamiac chorego a nie zostawiac na pastwe losu bo tak latwiej dla wlasnego ego. Ja mowie o schizofrenii a nie o alkoholikach bo to zupelnie inna sprawa. A agresje moze wywolac psychoza! I co wtedy kieruje czlowiekiem? Jego wlasny mozg czy jego mozg ale pod wplywem psychozy? Poczytaj!

Jest na forum uzytkownik, ktory podczas psychoz byl agresywny. Sam o tym pisal. Udalo mu sie z tego wyjsc, teraz pisze na forum, dzieli sie doswiadzeniem, pomaga i naprawde z checia czytam jego wpisy. Gdyby nie jego bliska osoba, ktora przy nim trwala- nie udaloby mu sie to- sam tak mowi.
"Nie mój problem- nie jestem w podeszlym wieku. A no dlatego powinnaś sie odnosić do takiego czegoś, bo chyba zdajesz sobie sprawę z tego, że kiedyś ty tez bedziesz stara, może niepełnosprawna z racji swojego wieku, może będziesz wymagać całodobowej opieki, może bedziesz niewidoma i twoja rodzina stanie przed dylamentem co z tobą zrobić."
To co piszesz to jakaś bzdura - wybacz. Rozmawiamy o czymś zupełnie innym. Co ma niedołężność do agresywnego typa, który nie chce się leczyć i niszczy wszystkich wokół? Naprawdę nie widzisz różnicy nic a nic? Jeśli nie chcesz zrozumieć i załatwiasz w jakiś sposób tutaj swoje sprawy, nic mi do tego. Zostaw mnie w spokoju i nie manipuluj.
Ma duzo. Jak nazwalas- niedoleznosc- to niepelnosprawnosc fizyczna. Slyszalas o niepelnosprawnosci psychicznej?
Zadnych spraw nie zalatwiam :) bez przesady- bez takich oskarzen. Nigdy nikim nie manipulowalam bo nawet nie umiem, nie dla mnie taka sztuka manipulacji.
"Tez myslalam, ze choroba bliskiej osoby niszczy moje zycie. Do momentu gdy zdalam sobie sprawe z tego, ze to osoba chora ma dopiero "przewalone". To ta osoba meczy sie sama ze soba, ze swoja psychika, ze wszystkim co ja otacza. Nie ucieknie przeciez od swoich mysli."
Zdaje się, że masz to juz za sobą. A teraz jako neofitka odwalasz robotę antyterapeutyczną?
Neofitka :lol: wrecz przeciwnie uwazam terapie jako konieczny dodatek do leczenia.
""Cóż, masz inne priorytety. Dla mnie najważniejsza jest rodzina i nawet gdyby pomagając bliskim mialabym pojśc z nimi na dno (jak to sformuowałaś) - poszłabym."
Zdaje się, że masz juz pozamiatane i nie zrobiłaś z siebie ofiary, teraz sobie opowiadasz co byś zrobiła gdyby. Nie pozwalaj sobie z łaski swojej na nadinterpretację i nie mów mi jakie ja mam priorytety. Nic o mnie nie wiesz, większość to Twoje projekcje.
Nie zrobilam z siebie ofiary mimo wszystkiego co mnie spotkalo. A jakie masz priorytety- coz po jednym zdaniu i opini mozna poznac kto jest jakim czlowiekiem.

Wedlug ciebie- wnioskuje po wpisach- najprosciej zostawic chora agresywna osobe. Niech sie dzieje z nia co chce. Poczytaj o fazach schizofrenii. Jesli chory sie leczy ma szanse na reemisje. Nie zawsze musi byc taki jak z horrorow. Myslisz, ze taka chora osoba chce byc agresywna? Uwazasz, ze sprawia jej to przyjemnosc? Sa leki, ktore hamuja te objawy!

Poza tym cierpliwoscia i uczuciem mozna wiele zdzialac- sama widzialam. Oczywiscie nie mozna dac sobie wejsc na glowe tylko tak jak wczesniej pisalam kluczem jest znalezienie kompromisu. To co mowisz- ucieczka- to najgorsze, co moze spotkac chora osobe. Wyrzucenie ze spoleczenstwa...

Wierze, ze sa jeszcze ludzie, ktorzy mysla podobnie do mnie. "Ludzi dobrej woli jest wiecej i mocno wierze, ze ten swiat nie zginie dzieki nim"!
Bo strach to nic innego jak zdradziecka odmowa pomocy ze strony rozumowania

Melaine
zarejestrowany użytkownik
Posts: 5
Joined: Fri Nov 05, 2010 1:40 am

Re: Tylko dla rodzin i opiekunów-reaktywacja

Postby Melaine » Sat Nov 06, 2010 12:04 pm

"... wiesz na pewno jakie to teraz dla mnie wazne- choc troche pomoc komus."
Właśnie to miałam na myśli, pisząc że załatwiasz SWOJE sprawy.

"Oczywiscie, ze czytalam- tak jak i cale forum. I nic o godzeniu sie na wszystko nie napisalam. Nie ladnie wciskac komus do ust slowa, ktorych nie wypowiedzial. Chpodzilo mi o forme kompromisu miedzy wlasnym prywatnym zyciem a choroba bliskiej osoby. I wiem, ze taki kompromis jest mozliwy. Nie jest nim ucieczka."
Ojoj. Twoim zdaniem ja napisałam "uciekajcie od chorych psychicznie"? Twoja projekcja.

"Pewnie najprosciej ratowac wlasne 4 litery i zwiewac. A chory niech dalej cierpi, niech umiera w samotnosci."
Nigdzie tak nie napisałam. Twoja projekcja.

"Nie zrozumialas."
To jest argument.

"Haha thx tak trzeba mi wierzyc Nie chodzi mio trwanie przy osobie agresywnej a o doprowadzenie do stanu, w ktorym agresja minie. Sa szpitale, sa leki, jest psychoterapia grupowa, rodzinna. Trzeba uswiadamiac chorego a nie zostawiac na pastwe losu bo tak latwiej dla wlasnego ego."
Zgadzam się z tym co napisałaś powyżej. Gdzies wyczytałas inaczej?

"Zadnych spraw nie zalatwiam bez przesady- bez takich oskarzen. Nigdy nikim nie manipulowalam bo nawet nie umiem, nie dla mnie taka sztuka manipulacji."
Niestety manipulujesz. Może jest tak jak mówisz i dzieje się to nieświadomie. Poczucie winy masz wypisane w prawie każdym zdaniu.

"Neofitka wrecz przeciwnie uwazam terapie jako konieczny dodatek do leczenia."
Pozwolisz, że posłuże się tutaj twoim argumentem - nie zrozumiałaś (albo udajesz?).
Nawiasem mówiąc (zupełnie nawiasem, bo nie o terapię chodziło w tym co napisałam), co sądzisz o terapii dla rodzin?

"Nie zrobilam z siebie ofiary mimo wszystkiego co mnie spotkalo."
8)

"A jakie masz priorytety- coz po jednym zdaniu i opini mozna poznac kto jest jakim czlowiekiem."
No, tym ostatnim zdaniem to sobie wydałaś świadectwo. Naprawdę tak uważasz, czy się zagalopowałaś i przeprosisz? :wink:

"Wedlug ciebie- wnioskuje po wpisach- najprosciej zostawic chora agresywna osobe. Niech sie dzieje z nia co chce."
Poważnie? Cudownie, że lepiej niż ja wiesz co ja uważam. Co uważam, to ja napisałam, ty mi tego nie mów i łaskawie nie dorabiaj "gęby". Nie ladnie wciskac komus do ust slowa, ktorych nie wypowiedzial, nie wiedziałaś?

"Wierze, ze sa jeszcze ludzie, ktorzy mysla podobnie do mnie. "Ludzi dobrej woli jest wiecej i mocno wierze, ze ten swiat nie zginie dzieki nim"!"
Jaki wspaniały rodzaj retoryki :roll: Dodaj jeszcze, że tylko oni są prawdziwymi polakami oraz że tamci stoją tam gdzie kiedyś stało ZOMO i juz mamy komplet.

Generalnie to co piszesz, to twoja dyskusja z własną nadinterpretacją moich słów, które wykoślawiasz na własny użytek (co jest manipulacją, kumasz?). Reasumując nie wiem z kim dyskutujesz. Ze mną nie. W dodatku masz klapki (z poczucia winy) na oczach i niczego nie przyjmujesz. Jeśli chcesz ze mną dyskutować, dyskutuj z MOIMI poglądami, a nie jedź na swoich dopowiedzeniach, interpretacjach i projekcjach jak na łysej kobyle dla własnego PR - jaka jesteś dobra, alleluja!
Dlatego EOT z mojej strony.
Mel

Odważny, to nie ten kto się nie boi, ale ten który wie,
że istnieją rzeczy ważniejsze niż strach.

niewazne
zaufany użytkownik
Posts: 1486
Joined: Mon Aug 16, 2010 4:15 pm

Re: Tylko dla rodzin i opiekunów-reaktywacja

Postby niewazne » Sun Nov 07, 2010 1:32 am

Przeprosze??????? wiesz przeprasza sie za cos czego si e zaluje, ja w stosunku do ciebie nie zaluje niczego bo bronie swojego zdania jak nigdy.

moze sama kiedys zobaczysz swiat "oczami chorego" i zrozumiesz wiele. Wiecej produkowac sie nie bede.
Bo strach to nic innego jak zdradziecka odmowa pomocy ze strony rozumowania

User avatar
czejenka
zaufany użytkownik
Posts: 236
Joined: Fri Feb 11, 2011 9:58 pm

Re: Tylko dla rodzin i opiekunów-reaktywacja

Postby czejenka » Tue Feb 15, 2011 9:08 pm

niewazne - przeczytałam cała te dyskusje i chcę tylko powiedzieć, że zgadzam się z Tobą i podpisuje pod tym, co piszesz.

blackangel91
zarejestrowany użytkownik
Posts: 21
Joined: Fri May 13, 2011 11:56 am

Re: Tylko dla rodzin i opiekunów-reaktywacja

Postby blackangel91 » Fri May 20, 2011 2:33 pm

Moja mama jest chora,więc dobrze Cie rozumiem. Tak jak Twój tata nie ma odebranych praw,więc kiedy jest bardzo źle jest duży problem z wysłaniem jej do szpitala. Nie moge pojąć czemu policja i pogotowie robi z tym takie problemy gdy wyraźnie widać,że konieczne jest leczenie.

Obecnie moja mama prawie 2 miesiące jest w psychozie i sytuacja w domu jest beznadziejna. Musiałam sie wyprowadzić, bo mama powiedziała,że nie może na mnie patrzeć,nie jestem jej córką,zostałam w szpitalu podmieniona. Nawet doszło do tego,że prawie mnie pobiła,ale postraszyłam ją policją co mnie uratowało. Mimo to kazała mi sie pakować i dosłownie wypie... z domu.

Chciałabym,żeby została teraz podleczona w szpitalu,ale nie łatwo będzie ją tam umieścić. Ostatnim razem nie obyło sie bez policji i pogotowia( sąsiedzi mieli sensacje, stwierdzili,że moja mama chciała zabić mojego brata), zrobili widowisko a i tak jej nie zabrali. Wzięli ją dopiero jak znajomy lekarz napisał oświadczenie,że zagraża domownikom.

Mam nadzieje,że uda Ci sie załatwić te formalności. Powodzenia i trzymaj sie:)

wiola89
zarejestrowany użytkownik
Posts: 9
Joined: Mon May 16, 2011 5:47 pm
Location: Podlasie:)

Re: Tylko dla rodzin i opiekunów-reaktywacja

Postby wiola89 » Fri May 20, 2011 8:46 pm

Jak dobrze być na tym forum, poczytać jak inni mają taką podobną sytuacje jak ja...Takie rozmowy bardzo pomagają w tym wszystkim, robi się człowiekowi trochę lżej :)
Moja mama choruje na schizofrenie od 20 lat. Myślę że ta cała choroba zaczęła się od tej pory kiedy dziadkowie umarli.. Później urodziła mnie i moją siostrę. Niestety później była w ciąży trzeci raz i niestety moje siostry bliźniaczki zmarły po kilku dniach..Aniołki moje kochane :(
Też duży wpływ miało to na to, do tej pory nie chce o tym mówić.Mój tata również wcześniej wiele lat pił... Myślę że te wszystkie wydarzenia wpłynęły na to że moja mama jest chora:-( Mama na początku brała same leki ale oczywiście trzeba było ją do tego zmuszać i teraz od kilku lat mama dostaje zastrzyki, które robię jej co miesiąc lub częściej kiedy ma nawrót. Kiedy robię mamie zastrzyk to jest senna, śpi dużo, nie mówi takich rzeczy jak w nawrocie ... W ogóle jest innym człowiekiem, zmienia się o 180 stopni. Najgorsze jest to że gdy chce z nią o czymś rozmawiać to zbytnio nie chce, co jest odwrotne gdy ma nawrót wtedy dużo bardzo mówi i ma tyle tematów do rozmowy. Najgorsze że wtedy mówi tyle złych rzeczy.. straszy tatę rozwodem, mówi różne dziwne rzeczy, słyszy glosy, mówi że ktoś ja podsłuchuje. Bardzo jest mi taty wtedy szkoda bo tak się stara żeby było dobrze z mamą jest przy niej a ona mówi takie rzeczy ale to jest choroba niestety nic na to nie poradzę:( Ja mieszkam poza domem ale staram się przyjeżdżać do rodziców często. Zabieram mamę czasami na spacer, żeby nie siedziała sama w domu, mówię żeby się czymś zajęła np szyciem przecież tak to kiedyś lubiła robić ale niestety nie chce, mówi że nie da rady.
Na prawdę czasami przy mamie nawrocie człowiek już czasami nie daję rady ale te siła jednak u mnie wzrasta. Z wiekiem czuje się coraz bardziej silniejsza, zdaję sobie sprawę,że to jest choroba i trzeba robić coś żeby pomóc mamie.
Mam nadzieje że w Was ta siła będzie wzrastała do działania, że będzie lepiej z Waszym samopoczuciem.
Dziękuje że mogłam napisać o przypadku mojej mamy, pierwszy raz to opisuje osobom których nie znam ale mam nadzieje że poznam:):)Pozdrawiam

dieg
zarejestrowany użytkownik
Posts: 9
Joined: Sun Jun 12, 2011 10:37 pm

Re: Tylko dla rodzin i opiekunów-reaktywacja

Postby dieg » Sun Jun 12, 2011 11:49 pm

Hej,

cieszy mnie, że znalazłam to forum. Mogę w skrócie opowiedzieć Wam swoją historię. Możecie wyciągnąć z niej wnioski.

Uciekłam z domu pod koniec studiów. Teraz mam 35 lat. Jestem wykształcona. Pracuję. Mam kochającego męża. Mimo to jestem inna niż tzw. "normalni ludzie".

Mam poważne kłopoty z socjalizacją (no chyba, że mam lekko maniakalny nastrój, który w jakimś zakresie potrafię wywołać prawie "na życzenie", jeśli jest to dla mnie użyteczne). Moja osobowość potrafi zmieniać się z dnia na dzień, z chwili na chwilę (jak w tych filmach o wielorakiej osobowości, z tą różnicą, że wiem i pamiętam, co robię). Dość często "zawieszam się" i pogrążam we własnych myślach i wyobrażeniach, aczkolwiek nie mam problemów, jeśli muszę wrócić do rzeczywistości. Częste poczucie braku sensu w życiu. Nastroje samobójcze, które zaczęły się, kiedy miałam kilkanaście lat. Częste kłopoty z oddychaniem, gdy czuję zagrożenie. Sporadycznie nerwica wegetatywna (bóle brzucha, kłucie w klatce piersiowej). Mam też wrażenie, że zaraz zostanę uderzona, kiedy tylko ktoś jest na mnie zły.

Przez większość czasu sprawiam raczej wrażenie wesołej i dość beztroskiej, pewnie nawet infantylnej i naiwnie wierzącej w dobroć ludzką. Jednak to maska. Maska, którą sama siebie próbuję przekonać, że wszystko jest OK, a będzie jeszcze lepiej. Na dodatek mam fatalną wprost skłonność do uwodzenia ludzi. Kiedy jestem w dobrym nastroju robię to machinalnie, nawykowo i odruchowo. Jestem atrakcyjna i interesująca, więc często budzę żywe zainteresowanie, które ustępuje miejsca niechęci i wściekłości, kiedy okazuje się, że z mojej strony była to tylko "zabawa". Zabawa, w którą często gram odruchowo. Zabawa niebezpieczna, która potrafi ranić ludzi.

Wiem, że jestem "popieprzona". Nie muszę odwiedzać psychologów, ani psychiatrów, żeby się w tym upewnić. Jednak pewnie z psychologicznego punktu widzenia jestem w miarę normalna, bo zarabiam na siebie, nie robię skrajnych głupot i nieźle funkcjonuję w społeczeństwie. Niektórzy są nawet zachwyceni moją niesamowitą osobowością, którą sama chętnie zamieniłabym na dużo bardziej standardową.

Chciałam Wam przekazać, żebyście uciekali z domów i zajęli się własnym życiem, bo nie macie wpływu na chorą rzeczywistość Waszych bliskich.

Głęboko wierzę w to, że byłabym zwyklejsza i szczęśliwsza, gdybym tylko wyprowadziła się z domu wcześniej. Miałam poczucie winy i sytuacja w domu niszczyła mnie. Nikt poza moim byłym Kochankiem (który sam ma problemy osobowościowe) nie pomógł mi. Tylko Jemu zawdzięczam to, że żyję teraz w miarę normalnie. Był jedyną osobą, która okazała mi wsparcie i której mogłam się zwierzyć, a bardzo trudno jest zwierzyć się, jeśli jest się napastowanym seksualnie przez własną matkę, która na dodatek ma zdiagnozowaną schizofrenię. Żeby zbyt łatwo mi nie było również rodzeństwo mojej Mamy ma schizofrenię. Wszyscy znajomi domu też ją mają, bo poznawali się podczas długich hospitalizacji. A mój paranoiczny i narcystyczny Tato wpadający co rusz to w skrajne nastroje był przez lata utrzymywany przez swojego Ojca.

Uciekajcie z domu. To najlepsze, co możecie zrobić dla siebie samych. Bliskość tej choroby wyrządza straszliwe szkody w Was samych. Nawet sobie tego jeszcze nie uświadamiacie. Przede wszystkim musicie zatroszczyć się o sobie. Inaczej będziecie zawsze w jakimś sensie dziwadłami pośród zwykłych ludzi, a to i tak jest pewnie najlepsze, co może Was spotkać, jeśli zostaniecie.

PS. Wątpię, by terapia mogła mi pomóc. Czytam sporo książek psychologicznych i pracuję nad sobą, jednak wątpię, by jakiś terapeuta, który nie przeszedł tego co ja mógł mi w ogóle uwierzyć (wyczerpałam chyba limit doświadczeń na kilka zaburzonych życiorysów)/wskazać mi drogę/pomóc mi się ustandaryzować.

User avatar
zbyszek
admin
Posts: 9034
Joined: Sun Feb 02, 2003 3:24 am
Status: informatyk
płeć: mężczyzna
Location: Warszawa

Re: Tylko dla rodzin i opiekunów-reaktywacja

Postby zbyszek » Mon Jun 13, 2011 12:25 am

Uciekajcie z domu... wątpię, by jakiś terapeuta, który nie przeszedł tego co ja mógł mi w ogóle uwierzyć ... wskazać mi drogę/pomóc ...
Jak piszesz wyprowadziłaś się pod koniec studiów. W wielu krajach (Niemcy, USA) to standard, że podczas studiów mieszka się w domu studenckim, lub mieszkaniu wynajętym na wspólnotę mieszaniową. Prawie nikt nie pozostaje u rodziców i nie ma w tym fakcie niczego z ucieczki.

Nie wątpij w terapeutów, bo czym innym są własne przeżycia, a czym innym wiedza i zrozumienie mechanizmów, które do nich prowadzą. Terapeuci potrzebują tylko tego drugiego. Będą Cie lepiej rozumieć, niż ty sama siebie.

Witamy Cię na naszym forum.

dieg
zarejestrowany użytkownik
Posts: 9
Joined: Sun Jun 12, 2011 10:37 pm

Re: Tylko dla rodzin i opiekunów-reaktywacja

Postby dieg » Mon Jun 13, 2011 8:46 pm

Dzięki Zbyszek,

szczerze mówiąc spodziewałam się raczej potępienia za nawoływanie do ucieczek z domu;-) Co do terapii - nie jestem chyba gotowa, żeby się wywnetrzać, tym bardziej, że w moim przypadku pewnie i tak żałośnie skończyłoby się na uwodzeniu terapeuty (płeć dowolna;-)

Pomysł ze spokojnym wyprowadzeniem się z domu jest świetny, jednak niestety (przynajmniej na początku) trzeba do tego pieniędzy i przynajmniej odrobinę zrównoważonych rodziców.

Rozumiem młodych ludzi, których nie stać na samodzielność. Mnie samej, jeszcze za czasów kiedy mieszkałam w domu, nie było stać na wszystkie podręczniki i dobre buty (moje zimowe przeciekały, więc ciągle chodziłam zaziębiona). Korepetycjami zarabiałam na jedzenie, które kupowałam do domu, a gdy Mama miała amok zajmowałam się nią i nienawidziłam jej do głębi (psychiatrzy dość często wypuszczali ją ze szpitala szybciej niżby należało).

Dobijało mnie też, że przez Mamę miałyśmy długi i chodziłabym głodna, gdyby nie pieniądze z korepetycji.

Do tego jestem jedynaczką. Cała rodzina do bani. Gdybym powiedziała, że się wyprowadzam moja rodzina nie dałaby mi spokoju, a Mama z pewnością przyjeżdżałaby mi urządzać mecyje do wynajętego pokoju. Poza tym i tak cała rodzina mnie potępiła. Zgodnie. Za mój skrajny egoizm.

Jedynym wyjściem dla mnie była ucieczka z domu i sporadyczne telefony do Rodziców, żeby im powiedzieć, że żyję, zanim zaczną mnie niszczyć (oboje twierdzili wyjątkowo zgodnie, że jestem chora psychicznie, nigdy żadnych studiów nie skończę i nie nadaję się do niczego).

Co ciekawe, z całej tej chorej zgrai, spośród tych dzieci rodzinnych i znajomych schizofreników, wydaje mi się że mam teraz najlepiej w życiu. Bo uciekłam. Uważam, że to jest często jedyne i najlepsze wyjście. Jednak nie byłabym do tego zdolna i nie poradziłabym sobie, gdyby nie zaburzony i dużo starszy facet, który akurat zechciał mi pomóc.

Życie jest dziwne. Naprawdę. Czasami choroba leczy chorobę.

User avatar
zbyszek
admin
Posts: 9034
Joined: Sun Feb 02, 2003 3:24 am
Status: informatyk
płeć: mężczyzna
Location: Warszawa

Re: Tylko dla rodzin i opiekunów-reaktywacja

Postby zbyszek » Mon Jun 13, 2011 10:54 pm

Ja także myślę, że chęć oderwania się od ogranych rodzinnych układów i zbudowania własnego życia to bardzo zdrowy motyw. Gratuluję Ci stanowczości.

Co możemy zrobić dla Ciebie na tym forum ? Na to, że poderwiesz psychoterapeutę nie licz.

dieg
zarejestrowany użytkownik
Posts: 9
Joined: Sun Jun 12, 2011 10:37 pm

Re: Tylko dla rodzin i opiekunów-reaktywacja

Postby dieg » Tue Jun 14, 2011 12:57 am

Zbyszku wspominałeś, że terapeuci wiedzą, jak działają mechanizmy, które prowadzą do określonych przeżyć. Wspominałeś również, że z tego powodu terapeuci będą mnie lepiej rozumieć niż ja samą siebie. Rozumiem, że nie mylę się zbytnio sądząc, że jesteś terapeutą (wybacz jestem nowa na forum i nie znam się).

Jeżeli jesteś terapeutą, Zbyszku, to proszę nie rób mi tego więcej - nie pisz mi proszę, żebym nie liczyła na to, że poderwę terapeutę. Przecież znasz moje mechanizmy i wiesz, że działa to na mnie jak płachta na byka.

Jeśli jednak zachęcasz mnie do wyrażenia swoich oczekiwań oto one - chciałabym potrafić wchodzić w bliską, przyjacielską relację z innym człowiekiem (na początek od kobiet zaczynając, wątpię czy kiedykolwiek uda mi się ta sztuka z facetem) w taki sposób, żeby nie było to podszyte erotyzmem. Po prostu chciałabym mieć przyjaciółki. Wiem, że powinnam to "trenować" na jakiejś kobiecie. Na chwilę obecną mam przyjazną mi Matkę Chrzestną (lat pięćdziesiąt kilka, mieszka kilkaset kilometrów ode mnie i rozmawiamy telefonicznie raz na kilka miesięcy - DDA potępia mój egoizm i skłonność do uwodzenia), starą Ciotkę (lat siedemdziesiąt kilka - Parkinson, nieznośna, zakochana w sobie, stara kokietka) i jedną jedyną koleżankę w moim wieku (DDA, leci na mnie, a ja z pewnością leciałabym na nią, gdyby tylko była facetem, bo bardzo podoba mi się jej sposób myślenia).

Dodam, że z tych kilku osobowości, które jakoś "obsługuję" tylko jedna - uwodzicielska - jest w stanie wchodzić naprawdę w bliskie, otwarte relacje ludźmi, nie bojąc się ich ani nie oceniając krytycznie. Jestem wtedy miła, rozluźniona, pełna zrozumienia, akceptacji i przyjacielska. Nie inicjuję żadnego kontaktu dotykowego i cofam się przed nim, jednak ludzie odbierają moje zachowanie erotycznie. Moja poprzednia zwierzchniczka w pracy (myślę, że lesbijka) zarzuciła mi, że gram z nią w swoje chore gry i zrobiła się agresywna wobec mnie, choć pracowałam bardzo dobrze (z resztą taką ocenę sama mi pod koniec naszej współpracy wystawiła). Zmieniłam pracę. Kilka miesięcy temu w nowej pracy koleżanka nagle nie wytrzymała i zachowała się wobec mnie jawnie erotycznie. W zasadzie czułam, że ona może taka być, ale nie potrafiłam zachowywać się wobec niej inaczej. Udałam i udaję, że nie zauważyłam i nie rozumiem, o co chodzi. Ciągle ze sobą współpracujemy i dziewczyna przechodziła bardzo różne, zmienne stany emocjonalne, których pewnie w jakimś stopniu byłam przyczyną. Miedzy wierszami powtarzam jej, że homoseksualizm jest OK, tylko ja akurat taka nie jestem (no dobra - nie mam seksualnych marzeń związanych kobietami i kobiecy zapach wywołuje we mnie wstręt, jeśli chciałbyś wiedzieć). Teraz jest już w pracy w miarę OK, ale wiem, że znowu będę zmieniać pracę i nie chcę, żeby historia się powtórzyła.

Namiętnie czytam książki o terapii racjonalno-behawioralnej i ogólnie odpowiada mi przedstawiony w nich schemat zmieniania własnego sposobu myślenia. Jednak nadal nie wiem, jak przyjaźnić się nie wchodząc w grząskie bagno erotyzmu. Potrafię być krytyczna, potrafię być ironiczna, potrafię być formalna, ale nie potrafię wchodzić w czyjś świat otwarcie i akceptująco, ale bez erotycznych konotacji. Póki co próbuję skracać czas utrzymywania kontaktu wzrokowego, ale kiedy zaczynam liczyć w myślach te sekundy spojrzeń to wybijam się z rytmu i czasami tracę wątek rozmowy.

Jeśli mógłbyś mi coś podpowiedzieć, albo polecić jakąś pozycję książkową to będę wdzięczna. W tej chwili nie wiem, co z tym problemem zrobić. Powinnam pewnie "trenować przyjacielstwo", ale nie bardzo chyba mam na kim.


Return to “mój rodzic jest chory”

Who is online

Users browsing this forum: CommonCrawl [Bot] and 0 guests