Solian jako najmniejsze zło..?

amisulprid
malgorzateka
bywalec
Posty: 84
Rejestracja: pn mar 07, 2016 4:55 am
Gender: None specified

Solian jako najmniejsze zło..?

Post autor: malgorzateka » pt gru 02, 2016 5:52 pm

W ulotce było napisane wyraźnie (mam nowe opakowanie, ale brak motywacji, żeby przeczytać jeszcze raz), że amisulpryd powoduje powikłania cukrzycowe, ale czym one są w porównaniu do padaczki polekowej..? Od Rispoleptu schodzi mi natomiast szkliwo z zębów, no i cukrzyca nabiera atak-wymiarów. Po wypróbowaniu Abilify miałam wrażenie, że jestem radioodbiornikiem i słyszę cudze myśli. Najgorsza jest obsesja, że będą pośmiertnie zafascynowani moim mózgiem, skoro przejawiam takie zdolności... Chciałabym przestrzec przed Seroquel-em (brałam 2008-2012), okropny paraliż myśli i stan jak przy zapaści. Dlaczego Bóg, matka natura, geny przodków dały mi tak wrażliwy organizm, nawet brak odporności na warunki atmosferyczne, a inhibitory siadają mi na układzie kostnym plus objawy pozapiramidowe..?

Awatar użytkownika
Pathetic Heart
zaufany użytkownik
Posty: 177
Rejestracja: czw maja 12, 2016 6:29 pm
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: Solian jako najmniejsze zło..?

Post autor: Pathetic Heart » sob gru 03, 2016 3:34 am

malgorzateka pisze:W ulotce było napisane wyraźnie (mam nowe opakowanie, ale brak motywacji, żeby przeczytać jeszcze raz), że amisulpryd powoduje powikłania cukrzycowe, ale czym one są w porównaniu do padaczki polekowej..? Od Rispoleptu schodzi mi natomiast szkliwo z zębów, no i cukrzyca nabiera atak-wymiarów. Po wypróbowaniu Abilify miałam wrażenie, że jestem radioodbiornikiem i słyszę cudze myśli. Najgorsza jest obsesja, że będą pośmiertnie zafascynowani moim mózgiem, skoro przejawiam takie zdolności... Chciałabym przestrzec przed Seroquel-em (brałam 2008-2012), okropny paraliż myśli i stan jak przy zapaści. Dlaczego Bóg, matka natura, geny przodków dały mi tak wrażliwy organizm, nawet brak odporności na warunki atmosferyczne, a inhibitory siadają mi na układzie kostnym plus objawy pozapiramidowe..?
Dobranie odpowiednich leków to kwestia trochę dłuższego czasu i wymaga obserwacji swojego nastroju, samopoczucia. Co do Solianu, to wydaje się, że to jest jeden z lepszych leków, bo nie ma działania sedatywnego, po prostu nie usypia, jak większość neuroleptyków. W dawce do 200 mg jest przepisywany na depresję i objawy negatywne, a w wyższych dawkach na objawy pozytywne, takie jak omamy, zaburzenia myślenia. To co można przeczytać od ludzi go przyjmujących, to że zwiększa poziom prolaktyny i dla niektórych to go dyskwalifikuje. Ja osobiście przyjmowałem 100mg Solianu przez kilka miesięcy i nic takiego nie wystąpiło. Nie przytyłem na tym leku, właściwie nie miałem żadnych skutków ubocznych, lecz też nie bardzo pomagał, więc lekarz mi go odstawił. Jeżeli wysępują u Ciebie objawy pozapiramidowe, to w pierwszej kolejności powinno się zmienić lek na inny, a jeżeli to nie wchodzi w grę, to poproś lekarza o pridinol lub akineton. Te leki są na parkinsona, ale skutecznie likwidują objawy pozapiramidowe występujące po zażywaniu leków.
W dół, na boki, wzwyż ku słońcu, na stracenie, w prawo, w lewo
Kto pamięta, że to w końcu jedno i to samo drzewo...

malgorzateka
bywalec
Posty: 84
Rejestracja: pn mar 07, 2016 4:55 am
Gender: None specified

Re: Solian jako najmniejsze zło..?

Post autor: malgorzateka » sob gru 03, 2016 3:54 am

Patetyczne serce. Leki, które brałam, to: 1. SEROQUEL, kwetiapina (2008-2012), tak jak piszesz o lekach o działaniu sedatywnym, człowiek chodzi pół śpiący, nawet ten o powolnym uwalnianiu powodował u mnie ogromny lek, trwogę. 2. Po OLANZAPINIE (Zyprexa, Zalasta, Zolafren): ból w kostce u nogi (napływający, pulsujący, trzy godziny) plus światłowstręt. 3. Po PROMAZYNIE 2014 miałam ból w kostce u nogi (napływający, pulsujący, trzy godziny), do tego uczucie upłynnienia rzeczywistości,wtedy pojawiły się: drżenie rąk i karku, tak że zupy łyżką nie mogłam jeść. 4. SOLIAN był kolejnym lekiem. 5. SULPRYD- nie mam zdania, brałam dwa tygodnie ten lek, ale że wymagane próby wątrobowe, a ja nie wychodzę z domu, to sobie odpuściłam. 6. TISERCIN- uczucie odrealnienia (i również ból w nodze, tępy, ciągnący). 7. CIPRAMIL- dosyć łagodny był... 8. MIRTAZEPINA: natłok myśli, napięcie wewnętrzne 9. TRITTICO: światłowstręt, silne napięcie wewnętrzne, szczękościsk, muszę dużo pić, sztywność kości i mięśni. 10. ZELDOX- tachykardia zatokowa, ogromne pragnienie, frustracja oralna (paluszki, czipsy itd.), uczucie zesztywnienia aparatu ruchowego. 11. CHLORPROTHIXEN- paraliż przysenny. 9. KLOZAPOL (Klozapina) powoduje takiż sam ból w kostkach jak Olanzapina, a także jakieś kosmiczne (nienaturalne) zmniejszenie liczby białych krwinek, 10. RISPOLEPT: dziwne (słodkawe) doznania smakowe (czuję inaczej swój język, obszar odczuwania smaków kwaśnych), obniżenie dziąsła przy zębach (odsłonięcie szyjki zębowej), tydzień temu atak cukrzycowy, raz na SOrze z częstoskurczem nadkomorowym. 11. HYDROXYZYNA mnie nie uspokaja. 11b. AFOBAM- uspokaja mnie trochę, ale szybko uzależnia. 13. DEPAKINE- czułam się jak zamknięta w mentalnej bańce.

Awatar użytkownika
Pathetic Heart
zaufany użytkownik
Posty: 177
Rejestracja: czw maja 12, 2016 6:29 pm
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: Solian jako najmniejsze zło..?

Post autor: Pathetic Heart » sob gru 03, 2016 4:44 am

malgorzateka pisze:Patetyczne serce. Leki, które brałam, to: 1. SEROQUEL, kwetiapina (2008-2012), tak jak piszesz o lekach o działaniu sedatywnym, człowiek chodzi pół śpiący, nawet ten o powolnym uwalnianiu powodował u mnie ogromny lek, trwogę. 2. Po OLANZAPINIE (Zyprexa, Zalasta, Zolafren): ból w kostce u nogi (napływający, pulsujący, trzy godziny) plus światłowstręt. 3. Po PROMAZYNIE 2014 miałam ból w kostce u nogi (napływający, pulsujący, trzy godziny), do tego uczucie upłynnienia rzeczywistości,wtedy pojawiły się: drżenie rąk i karku, tak że zupy łyżką nie mogłam jeść. 4. SOLIAN był kolejnym lekiem. 5. SULPRYD- nie mam zdania, brałam dwa tygodnie ten lek, ale że wymagane próby wątrobowe, a ja nie wychodzę z domu, to sobie odpuściłam. 6. TISERCIN- uczucie odrealnienia (i również ból w nodze, tępy, ciągnący). 7. CIPRAMIL- dosyć łagodny był... 8. MIRTAZEPINA: natłok myśli, napięcie wewnętrzne 9. TRITTICO: światłowstręt, silne napięcie wewnętrzne, szczękościsk, muszę dużo pić, sztywność kości i mięśni. 10. ZELDOX- tachykardia zatokowa, ogromne pragnienie, frustracja oralna (paluszki, czipsy itd.), uczucie zesztywnienia aparatu ruchowego. 11. CHLORPROTHIXEN- paraliż przysenny. 9. KLOZAPOL (Klozapina) powoduje takiż sam ból w kostkach jak Olanzapina, a także jakieś kosmiczne (nienaturalne) zmniejszenie liczby białych krwinek, 10. RISPOLEPT: dziwne (słodkawe) doznania smakowe (czuję inaczej swój język, obszar odczuwania smaków kwaśnych), obniżenie dziąsła przy zębach (odsłonięcie szyjki zębowej), tydzień temu atak cukrzycowy, raz na SOrze z częstoskurczem nadkomorowym. 11. HYDROXYZYNA mnie nie uspokaja. 11b. AFOBAM- uspokaja mnie trochę, ale szybko uzależnia. 13. DEPAKINE- czułam się jak zamknięta w mentalnej bańce.
Być może jesteś po prostu nadwrażliwa na leki i nie potrzebujesz dużych dawek, tylko powinnaś brać małe? Sam ostatnio miałem nieciekawą sytuację z objawami pozapiramidowymi na 100 mg Solianu, takiej śmiesznej dawce! Co zdarza się może u 1 na 10000 osób, i musiałem odstawić. A przy 200mg pojawiała się już nieznośna akatyzja. Dodam, że niektórzy biorą 600mg i więcej i nie mają takich objawów. Podobnie miałem na Abilify - nieznośna akatyzja.
Tak by the way jeśli chodzi o mój nick: Pathetic to znaczy "żałosny", nie - patetyczny :mrgreen:
W dół, na boki, wzwyż ku słońcu, na stracenie, w prawo, w lewo
Kto pamięta, że to w końcu jedno i to samo drzewo...

malgorzateka
bywalec
Posty: 84
Rejestracja: pn mar 07, 2016 4:55 am
Gender: None specified

Re: Solian jako najmniejsze zło..?

Post autor: malgorzateka » sob gru 03, 2016 5:46 am

Na pewno coś w tym jest z tą nadwrażliwością, Żałosne Serce... Ale pacjentów to już nikt nie traktuje poważnie, indywidualnie. Mówię ogólnie, bo już sama wyrosłam z chęci bycia traktowaną indywidualnie. Zawiodłam się na psychologach i psychiatrach, a neuroleptyki biorę tylko pro forma. Marzę, żeby stworzyli jakąś nową formę leków sedacyjnych, które faktycznie by działały tam, gdzie powinny, czyli w umyśle. Ja mam dawkę Solianu tylko 200 mg, bo od dwóch lat nie miałam żadnych wybuchów złości. Lekarz się dziwi, że ciągle zmieniam leki, ale tak się składa, że nasi rodzice się znają, więc idzie mi na rękę. To to Solian teraz biorę i najmniej zmienia świadomość, czyli człowiek jest w miarę sobą.

Wróć do „solian”