amisulpryd a alkohol

amisulprid

Moderator: Moderatorzy zwykli

AntonPawlowicz
zaufany użytkownik
Posty: 6646
Rejestracja: sob sie 28, 2010 12:49 am
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: amisulpryd a alkohol

Post autor: AntonPawlowicz » ndz maja 01, 2016 2:11 pm

Ha ha, a te 5% z ktorymi sie nie zgadzasz to pewno te 19tki co ;) Wim wim 30tki sa rownie slodkie, moze nawet bardziej, 40 tyz, a nawet takie 50tki dojrzale jak brzoskwinki, mmm, jak sie wgryziesz, mniaaam! :D :D :D

Awatar użytkownika
hvp2
zaufany użytkownik
Posty: 9468
Rejestracja: ndz lis 04, 2007 4:14 am
płeć: mężczyzna
Gender: Male

Re: amisulpryd a alkohol

Post autor: hvp2 » ndz maja 01, 2016 2:27 pm

Np. jak człowiek się nie kocha, a na przykład nienawidzi... Myślisz, że to tak łatwo sprawić, by się zmienił i siebie pokochał :?: A jak człowiek się nienawidzi to niszczy samego samego siebie, np. alkoholem, narkotykami.

Jeśli zaś chodzi o kobiety to uważam, że optymalna różnica wieku to 15-25 lat. Jak panna śliczna i ma dobry charakter to może być nawet jedynie 7 lat różnicy. Od lat 45 w górę bardziej opłaca się z kobietą przyjaźnić niż się w nią "wgryzać". Piszę na podstawie doświadczeń własnych.

AntonPawlowicz
zaufany użytkownik
Posty: 6646
Rejestracja: sob sie 28, 2010 12:49 am
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: amisulpryd a alkohol

Post autor: AntonPawlowicz » ndz maja 01, 2016 2:39 pm

Oczywiscie popieram ;) ale wierz mi, sa niezle ogniste i temperamentne 50tki, z taka sama przyjazn czasem nie przejdzie ;)
Co do nielubienia siebie, to sam sie sporo ciachalem i bardzo powaznie rozmyslalem o samobojstwie, teraz mam w bicepsie 42 i pol :P Wiec mozna powiedziec od zera do pokera :D i dokladnie tak samo sie zmienia samoocena i samoswiadomosc. Sport czyni cuda, poza tym to samo zdrowie!

Awatar użytkownika
hvp2
zaufany użytkownik
Posty: 9468
Rejestracja: ndz lis 04, 2007 4:14 am
płeć: mężczyzna
Gender: Male

Re: amisulpryd a alkohol

Post autor: hvp2 » ndz maja 01, 2016 2:50 pm

AntonPawlowicz pisze:Sport czyni cuda, poza tym to samo zdrowie!
Jak ktoś tylko leży czy przesiaduje przy kompie to sport może być celem/zajęciem zbyt niewyobrażalnym.
Już w miarę systematyczne wychodzenie na spacer czy rower może być osiągnięciem i środkiem do poprawy stanu zdrowia. Albo np. taki taniec.

AntonPawlowicz
zaufany użytkownik
Posty: 6646
Rejestracja: sob sie 28, 2010 12:49 am
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: amisulpryd a alkohol

Post autor: AntonPawlowicz » ndz maja 01, 2016 2:54 pm

Tak, albo sporty walki, swietna rzecz, strasznie dodaje pewnosci siebie, tylko drogie sa zazwyczaj, ale mozna cos wypatrzec np w lokalnym domu kultury, albo na Gruponie.

Awatar użytkownika
hvp2
zaufany użytkownik
Posty: 9468
Rejestracja: ndz lis 04, 2007 4:14 am
płeć: mężczyzna
Gender: Male

Re: amisulpryd a alkohol

Post autor: hvp2 » ndz maja 01, 2016 3:06 pm

Moja koleżanka, starsza ode mnie i dość przy kości, właśnie zaczęła chodzić na tai-chi do dzielnicowego domu kultury. Jest zachwycona po prostu.

Awatar użytkownika
spodsztancy
zaufany użytkownik
Posty: 6641
Rejestracja: ndz wrz 26, 2010 11:59 am
Status: aktor pisarz poeta. ostatnio mnie wystawiali na brodwayu
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: amisulpryd a alkohol

Post autor: spodsztancy » ndz maja 01, 2016 7:26 pm

Oj, Anto Anton. Ty jak zawsze pozytywny na maksa. Wybacz bezpośredniość i być może grubiaństwo, ale najgłupsze jest w tobie to, że swoje dobre nastawienie przypisujesz jakiemuś Solianowi. Ty już taki jesteś i gdybym był twoim lekarzem i słuchał twoich przejawów radości dawno bym cię uznał za zdrowego i namawiał do odstawienia wszelkich trutek lekowych. Widzisz, moja i twoja sytuacja nie jest wcale jakaś różna. I Ty i ja musimy każdego dnia odnajdować sens życia. Różnica jest taka, że Ty być może znajdujesz powody do życia, a ja nie. Tam, gdzie Ty widzisz bogactwo życia, tam ja widzę jego ubóstwo, nudę, determinizm, obrzydliwą nijakość i powtarzalność. Ludzi jak pacynki na sznurkach swoich instynktów z jednej strony, a z drugiej na sznurkach tego czego domaga się świat, aby móc nazwać się szczęśliwym. Świat nie pozostawia wyboru - albo wykonasz te wszystkie rzeczy narzucone ci z zewnątrz i będziesz cieszył się jak głupi jakimś iluzorycznym szczęściem, które jest niczym innym jak konformizmem i małpowaniem uprzednio przygotowanego scenariusza albo pozostajesz wyrzutkiem. Proste. I tak, ja siebie nie kocham, nawet siebie niezbyt lubię i nie potrafię, nie chcę, nie umiem kogoś obdarzyć uczuciem, które nie byłoby uwikłane w jakąś potworną ambiwalencję. Jestem styrany, zmęczony i już mi się po prostu nie chce. Rzygam tym życiem i tym głupim światem. Dziwne tylko, że tak późno dojrzałem do decyzji o samobójstwie, bo teraz widzę jaka to wyzwalająca perspektywa. Świadomość, że to ja samodzielnie mogę wybrać życie albo śmierć dodaje mi skrzydeł. Tylko to jeszcze nie teraz, teraz bym być może zrobił dużą przykrość mojemu ojcu. A tego chcę uniknąć. Reszta rodziny, jakiej rodziny? Z jedną siostrą się nienawidzimy szczerze, drugiej może będzie trochę przykro, ale da sobie z tym radę. Pozostali, którzy być może żywili czy też jeszcze żywią do mnie jakieś ciepłe uczucia dadzą sobie z tym radę.
całuj rękę której nie możesz uciąć

Awatar użytkownika
sin1991
zarejestrowany użytkownik
Posty: 16
Rejestracja: pn mar 07, 2016 1:54 am
Status: ochrona
Gadu-Gadu: 10535572
Gender: None specified

Re: amisulpryd a alkohol

Post autor: sin1991 » ndz maja 01, 2016 8:22 pm

zamykam temat schodzi na psy dzięki pozdrawiam pff :oops:

AntonPawlowicz
zaufany użytkownik
Posty: 6646
Rejestracja: sob sie 28, 2010 12:49 am
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: amisulpryd a alkohol

Post autor: AntonPawlowicz » ndz maja 01, 2016 10:48 pm

@spodsztancy, strasznie to smutne, Twoje slowa, ale wcale mnie nie dziwia i moze to banalne te slowa, ale doskonale Cie rozumiem. Z tego prostego wzgledu, ze czulem i mowilem tak samo. I widzisz, jest z tego wyjscie, i tym wyjsciem wcale nie jest samoboj. Leki to raz. Po drugie, zobacz, masz po co zyc, wystarczy znalezc wiecej takich punktow oparcia, jeden juz masz. Ciezko to wytlumaczyc z tym moim "radosnym" dzisiejszym podejsciem, moze ono razic, ale wystarczy pokochac, tak na prawde, bez taryfy ulgowej - siebie, tate, mame, dziewczyne, psa, papuge, a wtedy pojawia sie sens, a przynajmniej jego zarys na poczatku. To banalne, ale dziala.
Trzeba tez nauczyc sie czerpac zadowolenie z rzeczy malych, wydawaloby sie nie istotnych, hobby, zainteresowan, drobnych przyjemnosci. Dla mnie tym wszystkim byl sport, tylko to mnie utrzymywalo przy zyciu, mysle, dlugi czas. Poza tym kazdy moze sobie byc odludkiem, ma prawo do tego wlasnego dowolnego pudelka i nic nikomu do tego. Tak dzis to widze. Kiedy toczyla sie wojna, widzialem to zgola inaczej i wierzaj mi nie dostrzegalem w tym tunelu swiatelka. Mowie o wojnie ktora swiat i ludzie wypowiedzieli mi. Wojnie bezlitosnej pelnej niedozwolonych chwytow, wyniszczajacej i toksycznej, gdzie stawka bylo wszystko. Ale, im mocniej przegrywalem tym wieksza czulem sile. Smieszne, ale dawalo mi sile to, ze kompletnie wszyscy bez wyjatku byli przeciwko mnie. Gdzie tu sens?

Co do rodzenswa, to moze byc toksyczne i bardzo destrukcyjne to fakt. Moze warto zawalczyc chocby tej siostrze na zlosc? Zeby nie miala satysfakcji. Jak sobie urzadzisz zycie, to sie zesra, za przeproszeniem. I nie takie zycie jakie ona Tobie wybierze, tylko takie o ktore sam zawalczysz dla siebie. Zrob to, to wcale nie jest takie trudne, tylko musisz odnalezc w sobie wole walki, a nie tylko odwage do tchurzostwa, do poddania sie, do folgowania. Obejrzyj sobie filmy Jeniec oraz najnowszy Niezlomny. Ci ludzie sa dla mnie wzorem, moze powiesz bajka, ale w nia wierze.

I nikt nie broni Tobie byc buntownikiem i zyc na przekor swiatu, nikt nie bedzie pociagal za sznurki jak je poobcinasz i sam staniesz o wlasnych silach na wlasnych nogach.Trzeba nauczyc sie chodzic po tym swiecie, owszem, i nie mowie tu wcale o wyscigu szczurow, niech pedza jak lubia. Trzeba swiat po prostu urzadzic pod siebie. Tyle jest sposobow na to ilu ludzi na ziemi i kazdy dobry. Pieniadze, ograniczenia, przymulenie, to wszystko wymowki podyktowane strachem. To strach powoduje, ze wyrzekamy sie siebie i robimy rzeczy ktore nas niszcza i ktorych pozniej zalujemy. Tylko glupcy sie nie boja. Kazdy ma w sobie strach, ale trzeba odnalezc sile by go pokonywac kazdego dnia i isc do przodu z podniesiona glowa. Jestes Czlowiekiem, Polakiem, masz swoj honor i wolnosc, zaslugujesz na pelnie zycia i siegnij po to jak przystoi i nie jeden przyzna Ci racje.

Zmecznie i wypalenie moze miec podloze fizyczne, moze za duzo uzywek, moze sprobuj na poczatek lepiej o siebie zadbac ;) popatrz na siebie w dobrym swietle.

Awatar użytkownika
Chwast
zaufany użytkownik
Posty: 1100
Rejestracja: ndz kwie 24, 2016 6:20 pm
płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Twój Friendzone
Gender: None specified

Re: amisulpryd a alkohol

Post autor: Chwast » pn maja 02, 2016 9:51 am

spodsztancy pisze:Rzygam tym życiem i tym głupim światem. Dziwne tylko, że tak późno dojrzałem do decyzji o samobójstwie, bo teraz widzę jaka to wyzwalająca perspektywa. Świadomość, że to ja samodzielnie mogę wybrać życie albo śmierć dodaje mi skrzydeł.
,,
- Nie ma dla mnie różnicy pomiędzy życiem a śmiercią
- To dlaczego żyjesz?
- bo nie ma różnicy..."
tak apropo.

@AntonPawłowicz
Bardzo budujący post.. przynajmniej dla mnie.
Love is the question.

Wróć do „solian”