amisulpryd a alkohol

amisulprid
Awatar użytkownika
sin1991
zarejestrowany użytkownik
Posty: 17
Rejestracja: pn mar 07, 2016 1:54 am
Status: ochrona
Gadu-Gadu: 10535572
Gender: None specified

amisulpryd a alkohol

Post autor: sin1991 » sob kwie 30, 2016 6:14 pm

Witam mam 24 lata choruje od 3 lat na schizofrenia par idealną mam pytanko lubię sobie czasem strzelić 2-4 piwka jak pije to nie biorę wieczorem leku jestem na dawce 400mg na noc tylko no slyszalem ze lek pozostaję 2tyg w organizmie chyba zle robię pijąc alkohol chyba ze jak chce byc nawalony to nie brać leku 2 tyg ?? Tak sie zastanawiam bo z alkoholem strasznie psuje wątrobę jakie macie rady chce sie napic z kumplami ze dawki na noc nie wezmę to nic nie daje bo jest ciaglosc lek biorę na noc jak nie pije ...

Awatar użytkownika
spodsztancy
zaufany użytkownik
Posty: 7189
Rejestracja: ndz wrz 26, 2010 11:59 am
Status: aktor pisarz poeta. ostatnio mnie wystawiali na brodwayu
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: amisulpryd a alkohol

Post autor: spodsztancy » sob kwie 30, 2016 6:23 pm

EDIT: a zresztą, mam w dupie uświadamianie i doradzanie :P
całuj rękę której nie możesz uciąć

Awatar użytkownika
hvp2
zaufany użytkownik
Posty: 9688
Rejestracja: ndz lis 04, 2007 4:14 am
płeć: mężczyzna
Gender: Male

Re: amisulpryd a alkohol

Post autor: hvp2 » sob kwie 30, 2016 6:31 pm

Interakcje między amisulprydem a alkoholem oczywiście występują, ale nie są to interakcje związane z wątrobą. Przede wszystkim alkohol może nasilać uspokajające działanie amisulprydu, a z kolei amisulpryd zwiększać wpływ alkoholu na mózg. Morał stąd płynie taki, że na pewno nie wolno łączyć dużych dawek amisulrydu z dużymi dawkami alkoholu. Na ulotce amisulprydu jest wręcz w dwóch miejscach napisane, że alkoholu przy amisulprydzie nie wolno w ogóle!!!

Ja pijam piwo podczas kuracji amisulprydem i odkryłem, że jak sobie wypiję jedno piwo to się nic nie dzieje.
Jednak jak wypiję więcej, nawet tylko dwa, to bardzo często zaczyna boleć mnie głowa.
Jak wypiję jeden porter bałtycki (9% alkoholu) to też się nic nie dzieje.

Pijałem piwo przy dawkach amisulprydu od 400 mg/dobę w dół.
Próby wątrobowe mam w porządku (wszystkie pięć parametrów).

Awatar użytkownika
sin1991
zarejestrowany użytkownik
Posty: 17
Rejestracja: pn mar 07, 2016 1:54 am
Status: ochrona
Gadu-Gadu: 10535572
Gender: None specified

Re: amisulpryd a alkohol

Post autor: sin1991 » sob kwie 30, 2016 7:41 pm

Elegancko ja czasem pije 4 perly export to nie mam kacca ale jak jeblem 7 piw i 0,2 vodki to kaccyk byl ale podobno ten amisulpryd 2 tyg jest w organizmie ta moze lepiej leku nie brać tak z 3 dni przed gruba bania mam nadzieję ze nie odpierdoli

Awatar użytkownika
spodsztancy
zaufany użytkownik
Posty: 7189
Rejestracja: ndz wrz 26, 2010 11:59 am
Status: aktor pisarz poeta. ostatnio mnie wystawiali na brodwayu
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: amisulpryd a alkohol

Post autor: spodsztancy » sob kwie 30, 2016 8:25 pm

@sin

Niepierdolsię. Amisulpryd nie przechodzi przez wątrobę. Tym bardziej można do niego chlać, niż do wszelkich pozostałych neuroleptyków przechodzącychh przez wątrobę. Ja na wszystkich lekach chlałem, chleję i będę chlać, ale mnie nie zależy na zdrowiu i życiu. Tzn. zdrowie już straciłem. Stracić życia się nie boję, wręcz przeciwnie - jest moim marzeniem nie żyć, boję się tylko lęku przed umieraniem, jednak to gówno instynkt samozachowawczy trudno wyplenić i wciąż trzeba go sobie wybijać z głowy. :/

Dodam, że wyniki wątrobowe mam świetne.
Ostatnio zmieniony sob kwie 30, 2016 8:28 pm przez spodsztancy, łącznie zmieniany 1 raz.
całuj rękę której nie możesz uciąć

Awatar użytkownika
hvp2
zaufany użytkownik
Posty: 9688
Rejestracja: ndz lis 04, 2007 4:14 am
płeć: mężczyzna
Gender: Male

Re: amisulpryd a alkohol

Post autor: hvp2 » sob kwie 30, 2016 8:28 pm

sin1991 pisze:Elegancko ja czasem pije 4 perly export to nie mam kacca ale jak jeblem 7 piw i 0,2 vodki to kaccyk byl ale podobno ten amisulpryd 2 tyg jest w organizmie ta moze lepiej leku nie brać tak z 3 dni przed gruba bania mam nadzieję ze nie odpierdoli
To jest zdecydowanie za dużo alkoholu przy dawce 400 mg amisulprydu :!:
Pij dla towarzystwa jedynie, żeby nie podpadać znajomym. Natomiast nie upijaj się!

Awatar użytkownika
spodsztancy
zaufany użytkownik
Posty: 7189
Rejestracja: ndz wrz 26, 2010 11:59 am
Status: aktor pisarz poeta. ostatnio mnie wystawiali na brodwayu
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: amisulpryd a alkohol

Post autor: spodsztancy » sob kwie 30, 2016 8:28 pm

hvp2 pisze:To jest zdecydowanie za dużo alkoholu przy dawce 400 mg amisulprydu :!:
A co powiesz na amisulpryd 300, sertralinę 200, 0,7 wódki+6 mg Xanaxu? :P

Jak widać żyję, a robiłem tak nie raz. I jeszcze w innych konfiguracjach. Wcale nie tak łatwo się zabić moje kochane świrki. Żeby przedawkować Xanax trzeba by wziąć chyba kredyt hipoteczny (6 gramów alprazolamu na kg masy ciała). Pierdolicie i tyle. Drżycie o te wasze niewiele znaczące życia jak pojebani.
Ostatnio zmieniony sob kwie 30, 2016 8:41 pm przez spodsztancy, łącznie zmieniany 2 razy.
całuj rękę której nie możesz uciąć

Awatar użytkownika
hvp2
zaufany użytkownik
Posty: 9688
Rejestracja: ndz lis 04, 2007 4:14 am
płeć: mężczyzna
Gender: Male

Re: amisulpryd a alkohol

Post autor: hvp2 » sob kwie 30, 2016 8:31 pm

spodsztancy pisze: A co powiesz na amisulpryd 300, sertralinę 200, 0,7 wódki+6 mg Xanaxu? :P

Jak widać żyję, a robiłem tak nie raz.
Ja też bardzo dawno temu pijałem alkohol przy benzo.
Przy dużych dawkach benzo. Blistry!

Też przeżyłem, ale teraz pamięć mam niestety jak sito.

Awatar użytkownika
spodsztancy
zaufany użytkownik
Posty: 7189
Rejestracja: ndz wrz 26, 2010 11:59 am
Status: aktor pisarz poeta. ostatnio mnie wystawiali na brodwayu
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: amisulpryd a alkohol

Post autor: spodsztancy » sob kwie 30, 2016 8:35 pm

hvp2 pisze:Też przeżyłem, ale teraz pamięć mam niestety jak sito.
Pitolisz. Fakt, alpra + alkohol = AMNEZJA TOTALNA. Ale na dłuższą metę benzosy nie psują pamięci. Tylko w trakcie działania,a zwłaszcza w powiązaniu z alkoholem - jak już pisałem AMNEZJA TOTALNA. No i brak kontroli nad sobą. Oraz upadki na twarz. Trochę gnoju też narobiłem podczas libacji alkoholowo-alprazolamowych i z doświadczeenia jedynie to połączenie bym odradzał (z drugiej strony połączenie jakże przyjemne), ale nei ze względu na zagrożenie zdrowia, życia czy coś tylko dlatego, że znajomi się na was poobrażają albo będą z was mieć bekę na maksa. :mrgreen:
całuj rękę której nie możesz uciąć

Awatar użytkownika
hvp2
zaufany użytkownik
Posty: 9688
Rejestracja: ndz lis 04, 2007 4:14 am
płeć: mężczyzna
Gender: Male

Re: amisulpryd a alkohol

Post autor: hvp2 » sob kwie 30, 2016 8:44 pm

spodsztancy pisze:
hvp2 pisze:Też przeżyłem, ale teraz pamięć mam niestety jak sito.
Pitolisz. Fakt, alpra + alkohol = AMNEZJA TOTALNA. Ale na dłuższą metę benzosy nie psują pamięci.
Ręczę Ci, że na dłuższą metę też psują! Wiem to nie tylko z własnego doświadczenia, ale również o tym czytałem w jakiejś publikacji farmaceutycznej czy może psychiatrycznej.

Pamięć to jest m.in, tożsamość człowieka i jego historia. Nie warto tego sobie rozpierdalać.

Awatar użytkownika
spodsztancy
zaufany użytkownik
Posty: 7189
Rejestracja: ndz wrz 26, 2010 11:59 am
Status: aktor pisarz poeta. ostatnio mnie wystawiali na brodwayu
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: amisulpryd a alkohol

Post autor: spodsztancy » sob kwie 30, 2016 8:51 pm

Ja już sobie hvp2 nic nie mogę bardziej rozpierdolić. Czekam na śmierć tak w zasadzie. Znalazłem w miarę bezbolesny i komfortowy sposób zejścia z tego świata i tego się trzymam. Takie rozwiązanie pozwoli mi oszczędzić sobie całej masy upokorzeń.
hvp2 pisze:Ręczę Ci, że na dłuższą metę też psują! Wiem to nie tylko z własnego doświadczenia, ale również o tym czytałem w jakiejś publikacji farmaceutycznej czy może psychiatrycznej.
Ręczę ci z własnego doświadczenia, że na dłuższą metę nie psują. I tak możemy sie kłócić bez końca prawda? Słowo przeciwko słowu. Jeden zjeb, który się wpakował w benzo przeciw drugiemu. Nie wierzę w te ich publikacje. Pobraliby "nasze" leki choćby przez pół roku żeby wiedzieć jak to jest, a ich" publikacje wyglądałyby zupełnie inaczej.

Benzo psują pamięć, benzo + alkohol = jebią pamięć na maksa. Jeśli pociągniesz taki zestaw używek dłużej, nic dziwnego, że i będziesz miał zaburzenia tożsamości i zakłócenia w historii własnej. Jeśli zaś przestaniesz - wszystko powinno wrócić do normy.
całuj rękę której nie możesz uciąć

Awatar użytkownika
sin1991
zarejestrowany użytkownik
Posty: 17
Rejestracja: pn mar 07, 2016 1:54 am
Status: ochrona
Gadu-Gadu: 10535572
Gender: None specified

Re: amisulpryd a alkohol

Post autor: sin1991 » ndz maja 01, 2016 7:23 am

Wszystko pięknie ale jak pije to dawki 400 mg nie biorę to cos daje czy nic bo lek jest i tak w organizmie...

Awatar użytkownika
seebek
zaufany użytkownik
Posty: 428
Rejestracja: wt wrz 19, 2006 5:51 pm
Lokalizacja: Kuj.-Pomorskie
Gender: None specified

Re: amisulpryd a alkohol

Post autor: seebek » ndz maja 01, 2016 1:31 pm

sin1991 bardziej odpowiednie dla ciebie będzie forum takie jak https://hyperreal.info/talk/neuroleptyki.html
tam ci lepiej doradzą co z czym mieszać, widać że nie zależy ci na zdrowiu więc zaloguj się tam.
"Zycie ludzkie jest jak paczka kredek ... Raz kolorowe, a raz czarne, raz ostre, a raz tepe, raz dlugie, a raz krótkie, raz proste, a raz połamane...
Ale to niewazne. Najwazniejsze jest to, jaki obraz nimi namalujesz..."

AntonPawlowicz
zaufany użytkownik
Posty: 7316
Rejestracja: sob sie 28, 2010 12:49 am
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: amisulpryd a alkohol

Post autor: AntonPawlowicz » ndz maja 01, 2016 1:38 pm

Przykre jest czytac takie wypowiedzi :(
@@@spodsztancy czemu tak nie szanujesz zycia, mysle kazdy z nas sporo doswiadczyl, ale zycie jest jedno, nie znasz chwili w ktorej wszystko moze sie odmienic na lepsze. Zycie jest darem, jest wyjatkowe, trzeba przejsc ta droge do konca, gdyz nigdy nie wiemy co jest za zakretem lub na koncu. Zycie jest sensem samo w sobie, sensem jest kazdy dobry krok, kazdy maly uczynek, nigdy nie wiemy jak astronomicznie dobre skutki moze za soba pociagnac. Wierze Przeglosowany, ze masz niezly bagaz doswiadczen, zapewne niejedna lekture bys mogl machnac ku przestrodze dla gimbazy :) Choc nie wiem czy oni dzis czytaja ksiazki, ale bys moze sprzedal to milionowym nakladem i chcocby se jakies Ferrari kupil czy co tam. Wydaje Ci sie, ze jestes w pudelku bez wyjscia, otoz nie, to Twoje pudelko jest w innym pudelku, ktore z kolei znajduje sie w setce innych pudelek, trzeba po prostu sie pogodzic z tym i urzadzic sobie to pudelko do wlasnych potrzeb, a nie poddawac sie i szukac latwego wyjscia wszelkimi sposobami. Kazdy ma swoje pudelko i sztuka jest nauczyc sie w nim zyc. Boisz sie opinni innych, to znaczy, ze jeszcze Ci na kims zalezy, tego sie trzymaj.

Nie ma latwego sposobu na smierc, kazdy jest bolesny, kazdy nie pewny, chyba ze klamka kaliber 45 (ale jak pokazalo zycie nawet general moze chybic wlasnej skroni i przstrzelic sobie policzek i wszystkie zeby) - kazdy moze jedynie spowodowac, ze czlowiek sie zamieni w rosline sztucznie utrzymywana przy zyciu. Smierc odnajduje ludzi, a nie ludzie ja, taka jest kolej rzeczy i nie mozna sie temu sprzeciwic.
Jest tez takie przyslowie chyba ukrainskie: nie wieziot mni w smerti powieziot w lubwi - nie znalazla smierc, to odnajdzie milosc. Gosc mlody, przystojny, a tak pierniczy, ze glowa boli, wez chlopie sobie znajdz dziewczyne, zrob gromadke bachorow i przestaniesz o pierdolach myslec. Zasadz drzewo, zbuduj dom, wychowaj syna, o tym powinienes myslec w Twoim wieku, Czlowieku!

Solian moze nie ma bezposredniego wplywu na watrobe, jest glownie wydalany przez nerki, ale w polaczeniu z alkoholem pojawiaja sie substancje uboczne rozkladu alko i leku - czytaj silne toksyny, owe toksyny musza zostac z organizmu wydalone, do oczyszczania organizmu sluzy watroba. Watroba je owszem wydali raz i drugi, ale za trzecim, czwartym sama sie nimi przesiaknie. To spory organ, dlatego zanim sie uszkodzi napierw sie stlusci, od tego juz krok do marskosci, a marskosc to kaplica. Proby wartobowe wychodza dobrze, az do samej marskosci. Wartoba choruje bezobjawowo. Jedynie USG pokazuje stluszczenie wartoby oraz powiekszenie, a to juz sa powane sygnaly.
Dlatego albo sie leczymy, albo kaleczymy do jasnej cholery. Albo zyjemy albo pijemy i zdychamy, wybor nalezy do ciebie.

Tyle jest znakomitych zajawek na ziemi, tyle przyjemnosci, chocby takie slodkie 19tki :D Mozna podrozowac razem z nimi ;), mozna cieszyc sie zyciem, przyjaznia, milionami zdrowych wartosciowych przyjemnosci - muzyka, flimami, grami, komputerami, telefonami, samochodami, koncertami, teatrem, sztuka, literatura! Dlaczego ludzie wola sie upijac, cpac i wyniszczac. Odpowiedz brzmi - z braku milosci. Ale zeby milosc odnalezc trzeba najpierw pokochac siebie - jezeli sam soba gardzisz, raczej ciezko, aby kto inny mogl cie pokochac. Dlatego trzeba cwiczyc cialo, od tego zaczac - spacery, wszelki wysilek, na zlosc lenistwu i Putinowi ;), pompki, kupic sobie drazek rozporowy (30zl w kazdym sklepie sportowym), przysiady. Jak sie z czlowieka zaczyna robic atleta pojawia sie euforia. Ogolnie kazdy wysilek bardzo poprawia nastroj i likwiduje stany depresyjne, nie ma sie wtedy ochoty na uzywki, ktore dzialaja podobnie lecz destrukcyjnie. Piekne cialo powoduje znaczne podwyzszenie poziomu samozadowolenia, od tego tylko krok do udoskonalenia umyslu. Zdrowe cialo to zdrowy duch = zdrowy poped. A takiemu polaczeniu zadna cika sie nie oprze. Na tej podstawie buduje sie zwiazki. Jest jeszcze masa innych szczegolow, ale ciekawiej gdy sobie juz sam je kazdy obczai ;) Zwiazki daja jeszcze wieksze samozadowolenie oraz wiare w siebie. Czlowiek sam nic nie znaczy, nikt sie z nim nie liczy, sam nigdy nie wygra z calym swiatem. Wiara w siebie motywuje do dzialania, a dzialenie daje efekty ktore sa najlpeszym fundamentem zdrowego istnienia. Wspaniale efekty przynosza zadowolenie i szczescie - oto prosty, latwy i klarowny przepis na szczesliwe zycie. A przy koncu nikt nie bedzie plul sobie w brode, ze zmarnowal ten Bozy Dar, ta krotka chwile na tym pelnym slonca, radosci i piekna swiecie, nie bedzie zalu i zgorzknienia, ze to czy tamto nie stalo sie twoim udzialem, ze saprzepasciles swoja szanse, a mogles zrobic to czy tamto, odnalezsc to czy owo.
Trzeba zyc, trzeba walczyc, trzeba byc soba, kochac siebie i innych, widziec dobro w sobie i w innych. A nie tylko sie usprawiedliwiac i uzalac, ze jest sie chorym, ze nie ma pieniedzy, to trzeba sie zachlac na smierc. Zycie to zwierciadlo ktore odzwierciedla to kim jestes. Jesli wlewasz w siebie tony pomyj, to nie dziw sie, ze same pomyje sa wokol i brniesz w nich po kolana. Jezeli sie raczysz wykwintnym pozywieniem (dla ciala i umyslu) i raczysz nim innych, wtedy to samo dostajesz w zamian.

Awatar użytkownika
hvp2
zaufany użytkownik
Posty: 9688
Rejestracja: ndz lis 04, 2007 4:14 am
płeć: mężczyzna
Gender: Male

Re: amisulpryd a alkohol

Post autor: hvp2 » ndz maja 01, 2016 1:50 pm

Ciekawy link! Również dla osoby ceniącej życie i zdrowie. ;)

@AntonPawlowicz!
Piszesz rzadko, ale jak już napiszesz to naprawdę bardzo konkretnie!
Zgadzam się z Tobą w 95%.

Wróć do „solian”