nie dam rady?

fheng
zaufany użytkownik
Posty: 543
Rejestracja: ndz wrz 18, 2011 2:07 am
Gender: None specified

Re: nie dam rady?

Post autor: fheng » ndz sty 26, 2014 12:00 pm

fuKs pisze:Wkręcony czy nie bójki w gimnazjum to norma, powtarzam. Znam wielu 'normalnych' którzy też są agresywni.
Chyba wie co pisze... Tak jak jej dziecko na wypracowaniu?
Matka nie powinna wysyłać swojego syna do domu dziecka, ale jeśli sytuacja się nie poprawi pewnie i tę możliwość weźmie pod uwagę.
Może jak by nagrać jego zachowanie i pokazać dalszej rodzinie, jego znajomym zachowanie w domu najadłby się wstydu i otrząsnął się z tego g**na. Chociaż mógłby się mścić zamiast przyznać do błędu.
Teoretycznie nie ma dobrego rozwiązania. Ja go bynajmniej nie dostrzegam.
Ale o czym Ty mówisz? ?? Jaki dom dziecka? Ośrodek-czyli miejsce jak szpital tylko z opieką ale I normalnym życiem. Ten dzieciak jest chory I chodzi o jego leczenie. Bojka bojce nie równa. No chyba nie sadzisz że jego matka tego nie rozróżnia? Bredzisz pisząc o jakimś nagrywaniu I robieniu wstydu. Czy schizofrenik w psychozie będzie zwazal na to co kto o nim powie? Ty w ogóle wiesz co to schizofrenia?
Od piekła I nieba oddziela nad tylko życie-najkrótsza rzecz na świecie. .

fuKs
bywalec
Posty: 1736
Rejestracja: sob maja 12, 2012 4:44 am
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: nie dam rady?

Post autor: fuKs » ndz sty 26, 2014 1:31 pm

Ośrodek, dom dziecka, zwał jak zwał. Chodzi Ci o pozbycie się z domu upierdliwego schizofrenika, a dokąd to już mniej istotne dla mnie.
fheng pisze:Ośrodek-czyli miejsce jak szpital tylko z opieką ale I normalnym życiem.
Normalne życie na neuroleptykach w szpitalu psychiatrycznym?
Wiem dobrze co to schizofrenia i że osoba chora też może odczuwać. Jeśli dla Ciebie to nieprawdopodobne Twoja wiedza nie jest wcale taka wielka na temat tej choroby. Psychopaci mogą nie odczuwać, ale psychole czują.
Pomysł z nagrywaniem nie jest taki zły jak Ci się wydaje, na pewno nie zaszkodzi. Z resztą luźno wpadł mi pomiędzy wersety.
I Lepsze to niż wyrzucić z domu własne dziecko :roll:
Tu wielu chce być tylko zwyczajnym człowiekiem - zwyczajnie witać dzień białym mlekiem i czarnym chlebem.

siostraF20
bywalec
Posty: 41
Rejestracja: pt lis 13, 2009 8:25 pm
Gender: None specified

Re: nie dam rady?

Post autor: siostraF20 » ndz sty 26, 2014 3:06 pm

Fheng, widzę, że trzeba się do Ciebie zwracać osobiście. Kim Ty jesteś, żeby w tak lekkomyślny sposób oceniać innych? Jak możesz? Przysięgniesz z ręką na sercu, że byłaś idealną siostrą i zrobiłaś absolutnie wszystko, by pomóc swojemu bratu? Kto jest bez winy niechaj pierwszy rzuci kamień.

fheng
zaufany użytkownik
Posty: 543
Rejestracja: ndz wrz 18, 2011 2:07 am
Gender: None specified

Re: nie dam rady?

Post autor: fheng » ndz sty 26, 2014 4:51 pm

fuKs pisze:Ośrodek, dom dziecka, zwał jak zwał. Chodzi Ci o pozbycie się z domu upierdliwego schizofrenika, a dokąd to już mniej istotne dla mnie.
fheng pisze:Ośrodek-czyli miejsce jak szpital tylko z opieką ale I normalnym życiem.
Normalne życie na neuroleptykach w szpitalu psychiatrycznym?
Wiem dobrze co to schizofrenia i że osoba chora też może odczuwać. Jeśli dla Ciebie to nieprawdopodobne Twoja wiedza nie jest wcale taka wielka na temat tej choroby. Psychopaci mogą nie odczuwać, ale psychole czują.
Pomysł z nagrywaniem nie jest taki zły jak Ci się wydaje, na pewno nie zaszkodzi. Z resztą luźno wpadł mi pomiędzy wersety.
I Lepsze to niż wyrzucić z domu własne dziecko :roll:
A gdzie ja napisałam że nie odczuwają nic? :roll:
Od piekła I nieba oddziela nad tylko życie-najkrótsza rzecz na świecie. .

fheng
zaufany użytkownik
Posty: 543
Rejestracja: ndz wrz 18, 2011 2:07 am
Gender: None specified

Re: nie dam rady?

Post autor: fheng » ndz sty 26, 2014 4:53 pm

siostraF20 pisze:Fheng, widzę, że trzeba się do Ciebie zwracać osobiście. Kim Ty jesteś, żeby w tak lekkomyślny sposób oceniać innych? Jak możesz? Przysięgniesz z ręką na sercu, że byłaś idealną siostrą i zrobiłaś absolutnie wszystko, by pomóc swojemu bratu? Kto jest bez winy niechaj pierwszy rzuci kamień.
Jeśli ktoś coś pisze w necie to musi się liczyć też z krytyką. Zwłaszcza jeśli działania są hmm...kontrowersyjne. Mnie tamten post oburzyl bo aż wylewa się z niego ukryta agresja! Mam prawo do swego zdania czy mi zabronisz?
Od piekła I nieba oddziela nad tylko życie-najkrótsza rzecz na świecie. .

Awatar użytkownika
lawenda
zaufany użytkownik
Posty: 1757
Rejestracja: pn paź 07, 2013 5:03 pm
Lokalizacja: lubelskie
Gender: None specified

Re: nie dam rady?

Post autor: lawenda » ndz sty 26, 2014 6:33 pm

fheng przecież nie umnieszał/a problemu tej pani. Nie pouczał/a i obrażał/a. Skąd te negatywne opinie? Zbulwerswał się na agresywną formę w jakiej wyrażała swoje zdanie na moją prośbę, żeby napisała co czuje jej syn. Wszyscy mamy jakieś doświadczenia z chorobą, są też opisy jak bardzo mogą nas skrzywdzić najbliżsi i jak bardzo jest nam potrzebne ich wsparcie.
fheng już kilkakrotnie pisze że:
Mnie tamten post oburzyl bo aż wylewa się z niego ukryta agresja!
powtarzam, już kilkakrotnie to pisze, że o to mu/jej chodziło.

siostraF20
bywalec
Posty: 41
Rejestracja: pt lis 13, 2009 8:25 pm
Gender: None specified

Re: nie dam rady?

Post autor: siostraF20 » ndz sty 26, 2014 7:51 pm

Owszem, każdy ma prawo do własnego zdania, ale krytykę trzeba wyrażać w cywilizowany sposób, szczególnie w miejscu takim jak to. Przypomnij sobie, po co pierwszy raz weszłaś na to forum i czego tu szukałaś, Fheng? Każdy z nas popełnia błędy wobec najbliższych chorych, każdy ma inną wiedzę i doświadczenia związane z chorobą. W końcu każdy chory jest inny i każdy epizod przebiega inaczej. Nazywasz kobietę, która szuka pomocy dla swojej rodziny okropną matką. Nie pomagasz jej w ten sposób, tylko jeszcze bardziej dołujesz. Nie dodajesz sił, tylko wpędzasz w poczucie winy. Nie budujesz a burzysz. Czy to jest Twoim celem? Gdyby matka nie kochała swojego chorego dziecka i chciała się go pozbyć, to nie pytałaby jak mu pomóc na forum.

Kikimora
bywalec
Posty: 39
Rejestracja: pt lis 02, 2012 12:15 pm
Gender: None specified

Re: nie dam rady?

Post autor: Kikimora » wt lut 11, 2014 11:54 pm

Gdzie jesteś Janane?
Co u Ciebie słychać? :?:

janane
zarejestrowany użytkownik
Posty: 13
Rejestracja: pn lut 27, 2012 8:03 pm
Gender: None specified

Re: nie dam rady?

Post autor: janane » pn maja 11, 2015 12:15 pm

Jestem. I nie daję rady. Cztery lata leczenia i syn jest coraz bardziej odległy. Jego ocena rzeczywistości rozmija się coraz mocniej ze stanem faktycznym, zmienne humory kilka razy dziennie i związane z tym agresja, złość, gniew, albo błazenada, wulgarne wygłupy, obsceniczne piosenki i rymowanki wymyślane przez niego i złośliwości do tego trzaskanie drzwiami (po prostu nie umie ich zwyczajnie zamknąć), wycie (i wiele innych dźwięków wydawanych przez niego również w nocy), wykrzykiwanie przekleństw do samego siebie albo wymyślonych słów, do tego brak higieny osobistej i jakiejkolwiek potrzeby zachowania porządku wokół siebie (nie jestem pedantką, chciałabym tylko jakby podnosił to co mu spadło). Dołóżcie do tego brak jakichkolwiek kontaktów z rówieśnikami i kimkolwiek innym - źle funkcjonuje w domu a poza nim wcale.
Cieszymy się jak śpi. Kilka dni temu został przyjęty na oddział w Instytucie na Sobieskiego w Warszawie - spokój.
Posłużę się cytatem z tego forum (nie pamiętam autora, przepraszam): Tak, marzę o tym ''aby pozbyć się upierdliwego schizofrenika z domu''.
Fajnie jest poczytać o tym jak bardzo ważne jest środowisko rodzinne dla leczenia chorób psychicznych - śmieję się z tego, bo ja, mój mąż i córka już nie stanowimy zdrowego środowiska leczniczego dla mojego syna - jego choroba zniszczyła nas wszystkich.

janane
zarejestrowany użytkownik
Posty: 13
Rejestracja: pn lut 27, 2012 8:03 pm
Gender: None specified

Re: nie dam rady?

Post autor: janane » pn maja 11, 2015 12:47 pm

I jeszcze coś dodam, bo właśnie przeczytałam cały ''mój'' wątek. Bardzo łatwo przychodzi niektóry ocenianie ludzi. Chciałbym odnieść się tylko do dwóch zarzucanych mi rzeczy:
1. Podobno jestem egoistką, paniusią z lusterkiem, myślę o swojej atrakcyjności itp. Człowiek w swoim życiu ma d spełnienia różne role, w których przejawia swoje rozmaite zdolności, cechy i zaspokaja swoje rozliczne potrzeby. Wyobraźcie sobie, że kobieta rodząca dziecko staje się matką ale nie przestaje być kobietą, żoną, pracownikiem, sportowcem (szamanką w dzikim plemieniu albo jednorożcem na paradach równości). Przymus rezygnacji (podkreślam przymus) z pełnienia jakichkolwiek z tych ról, oznacza niezaspokojone potrzeby a to w następstwie rodzi frustrację potem depresję, nerwicę (sami pewnie najlepiej wiecie co). Ja napisałam tylko tyle, że pomimo ciężkiej pracy, nakładów finansowych (wiem, nie lubicie rozmów o pieniądzach), różnych wyrzeczeń najbliższego otoczenia - nie ma efektów, nie daję rady, jestem bezsilna.
2. Chcę pozbyć się dziecka z domu. Pomyślcie tylko: dziecko a teraz już nastolatek, który nie umie nawiązywać kontaktów z rówieśnikami, nie umie podtrzymywać tych kontaktów - a bardzo ich potrzebuje (kiedyś, kiedy jeszcze chodził do terapeuty mówił o tym) - jak się z tym czuje. W ośrodku - odpowiednio zorganizowanym - oprócz farmakologii, terapii indywidualnej, ma kontakt z nastolatkami takimi jak on - z podobnymi potrzebami, marzeniami, problemami, przejściami. Powtarzam świadomie: ''Nie przeżyję życia za moje dziecko'' - I dodaję, nie mogę się kolegować z jego kolegami, nie pójdę do kina z dziewczyną, nie skończę za niego szkoły, nie pójdę na imprezę itd. - właśnie dlatego że jestem jego matką i moim zadaniem jest wspierać go, umożliwiać - a nie robić coś za niego - To takie matki właśnie są nadopiekuńcze i sami wiecie jak potrafią zmarnować życie.
Na koniec mam prośbę, aby wszyscy, którzy czują się chorzy widzieli coś więcej poza czubkiem własnego nosa i bezmiarem własnego cierpienia, bo żyją w otoczeniu innych osób, które również zostają dotknięte ich chorobą i też nie jest im lekko.

Awatar użytkownika
mei
zaufany użytkownik
Posty: 7518
Rejestracja: ndz cze 10, 2007 9:12 pm
Gender: None specified

Re: nie dam rady?

Post autor: mei » pn maja 11, 2015 12:53 pm

janane pisze:Na koniec mam prośbę, aby wszyscy, którzy czują się chorzy widzieli coś więcej poza czubkiem własnego nosa i bezmiarem własnego cierpienia, bo żyją w otoczeniu innych osób, które również zostają dotknięte ich chorobą i też nie jest im lekko.
Pytanie czy Ty widzisz? Po co decydowałaś się na dzieci, skoro nie jesteś w stanie ich wychowywać? Co raz częściej jestem zdania, że na posiadanie dzieci powinno być specjalne pozwolenie.
Kochajcie tych, których chcecie kochać, żyjcie tak, jak chcecie żyć i nigdy nie pozwólcie by ktokolwiek przeszkodził wam w zmienianiu waszych marzeń w rzeczywistość.
Jared Leto, 13.04.2014.

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 16967
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: nie dam rady?

Post autor: cezary123 » pn maja 11, 2015 1:07 pm

janane pisze: Pomyślcie tylko: dziecko a teraz już nastolatek, który nie umie nawiązywać kontaktów z rówieśnikami, nie umie podtrzymywać tych kontaktów - a bardzo ich potrzebuje (kiedyś, kiedy jeszcze chodził do terapeuty mówił o tym) - jak się z tym czuje.
Oby nie było to wgadane. (przez zniszczone środowisko rodzinne)

janane
zarejestrowany użytkownik
Posty: 13
Rejestracja: pn lut 27, 2012 8:03 pm
Gender: None specified

Re: nie dam rady?

Post autor: janane » pn maja 11, 2015 1:56 pm

Nie wiem, kiedy zajrzę tu następny raz, więc trzeci post na koniec, tym bardziej, że już zapoznałam się ze zdaniem mei i cezar123. Zacytuję mei z jednej z jej postów na innym wątku: ''Zdrowie jest wtedy, kiedy prowadzi się satysfakcjonujące życie, uczestniczy w społeczeństwie, pełni role społeczne.''
Nie odmawiajcie zdrowia nikomu.

Awatar użytkownika
bertha
zaufany użytkownik
Posty: 986
Rejestracja: ndz cze 16, 2013 8:38 pm
Gender: None specified

Re: nie dam rady?

Post autor: bertha » pn maja 11, 2015 4:41 pm

janane pisze: Cieszymy się jak śpi. Kilka dni temu został przyjęty na oddział w Instytucie na Sobieskiego w Warszawie - spokój.

Nikt tutaj Pani nie ocenia, pisze Pani, wiec odpowiadamy. Naprawde nie rozumie czego spodziewala sie Pani po tym forum?! Smutne jest to, ze tak pisze matka, matka chorego syna. Syn leczy sie 4 lata i nie ma efektow, a wszyscy juz sa zmeczeni, a co bedzie jesli to potrawa znacznie dluzej ?!!

Tak, nie przezyje Pani zycia za swoje dziecko, ale moze Pani zmienic wiele dajac mu poczucie, ze jest kochany, akceptowany bez wzgledu na chorobe. Rodzina powinna byc ostoja i wsparciem. Nikt nie zastapi rodziny w opiece nad osoba chora, zadna instytujcja, zaden osrodek. A kazdy potrzebuje milosci, czulosci. To jest prawdziwe lekarstwo. Chyba nie bardzo Pani rozumie czym jest ta choroba....

Matka latwo jest zostac, ale czasami znacznie trudniej jest nia byc.
"Nadzieja przychodzi do czlowieka wraz z drugim czlowiekiem"

Awatar użytkownika
mama Ania
zaufany użytkownik
Posty: 480
Rejestracja: pt mar 27, 2015 5:47 pm
Gender: None specified

Re: nie dam rady?

Post autor: mama Ania » pn maja 11, 2015 6:59 pm

Mei, jestem oburzona Twoją wypowiedzią. Jak strzał na oślep, oplucie adwersarza, gdy brakuje argumentu.

Wróć do „moje dziecko jest chore”