nie dam rady?

Awatar użytkownika
mei
zaufany użytkownik
Posty: 7518
Rejestracja: ndz cze 10, 2007 9:12 pm
Gender: None specified

Re: nie dam rady?

Post autor: mei » wt sty 14, 2014 4:52 pm

Janane, macie bardzo trudną sytuację. Jednak warto i dla siebie, i dla syna próbować walczyć o lepsze życie. Spróbuj może tego, co doradził Rofi w swoim poście.
Jeszcze jeden link: http://www.aslan.org.pl/. To stowarzyszenie dla dzieci i młodzieży.
Kochajcie tych, których chcecie kochać, żyjcie tak, jak chcecie żyć i nigdy nie pozwólcie by ktokolwiek przeszkodził wam w zmienianiu waszych marzeń w rzeczywistość.
Jared Leto, 13.04.2014.

fheng
zaufany użytkownik
Posty: 543
Rejestracja: ndz wrz 18, 2011 2:07 am
Gender: None specified

Re: nie dam rady?

Post autor: fheng » pt sty 24, 2014 1:43 pm

janane pisze:droga lawendo, widzę, że oceniając moje emocje kierujesz się stereotypami albo wręcz archetypami:
-matka/ojciec bezwzględnie kocha swoje dziecko
-matka/ojciec nigdy nie czuje zmęczenia, zniechęcenia
-matka/ojciec nie ma prawa do życia prywatnego, własnych ambicji, marzeń, celów
-matka/ojciec jest gotowa do poświęceń dla dobra dziecka
-matka/ojciec żyje tylko dla dziecka
przeczytaj kochanie jeszcze raz wszystkie moje posty, mam nadzieję, że zobaczysz, że robię wszystko, by mój syn przestał cierpieć, ale jednocześnie próbuję uchronić córkę, siebie i męża przed ranami, które odnosimy na tej wojnie, tak to widzę, wojna, tytuł mojego postu "nie dam rady (?)" chyba pokazuje, że jestem po prostu zmęczona, potrzebuję pomocy, której nie wiem skąd mogłabym wziąć i tyle

tak, nie uważam, żebym musiała cierpieć, bo ja też chcę żyć - ja atrakcyjna kobieta, zdolny tłumacz, niezła kucharka - tak ja nie jestem tylko matką

nie przeżyję życia za mojego syna: nie jestem w stanie kolegować się z jego kolegami, uprawiać za niego sportu, czytać za niego książek, chodzić za niego do szkoły, nie mogę go umyć ani poczesać - stwarzam mu warunki, które może wykorzystać - ale niestety nie robi tego, bo choroba zabrała ma wszystko nawet zainteresowania i chęć posiadania czystych zębów
a mnie choroba zabrała moje kochane dziecko i dała w zamian bezradność, lęk o przyszłość i strach

wiem, nie każdy potrafi to zrozumieć
Ten post jest straszny I mówi wiele o tobie! Na początku ci wspolczulam bo sama jestem siostrą człowieka chorego. Bylam. Bo nie żyje.
Teraz współczuję temu dzieciakowi...daj ty se spokój I uwolnij go od takuej mamuśki! !!! Znajdź mu dobry ośrodek gdzie może dojdzie do równowagi psychicznej bo w domu ewidentnie widać że czuje się źle. A ty spokojnie będziesz mogła przestać juz udawać troskliwą mamusie.
Zajmiesz się gotowaniem, tłumaczeniem I przegladaniem w lustrze. Sama jestemmmatką I to jest niepojete co piszesz! Nie dziwię się ze on tak się czuje. Jak piąte kolo u wozu które przeszkadza mamusi spełniać się w życiu. Piszę to z pełną świadomością tego jak wygląda życie z ciężko chorym człowiekiem na schizofrenię! Mój brat pierwsze objawy miał w wieku 12 lat!
Od piekła I nieba oddziela nad tylko życie-najkrótsza rzecz na świecie. .

Awatar użytkownika
mei
zaufany użytkownik
Posty: 7518
Rejestracja: ndz cze 10, 2007 9:12 pm
Gender: None specified

Re: nie dam rady?

Post autor: mei » pt sty 24, 2014 2:26 pm

Fheng, mocny post. Sama nie wiem co o tym sądzić. Sytuacja chyba jest ciężka w tej rodzinie. Nie obwiniałabym tylko tej kobiety, wina też leży po stronie całego systemu, szpitali, lekarzy, szkół. To rodzina musi szukać wsparcia, a wparcie powinno przyjść do rodziny. Rozumiem, że można być bezsilnym.
Inną kwestią jest sprawa poświęcenia dla dziecka. Znam przykłady kobiet, którym dzieci się przytrafiły i chcą się ich jak najszybciej pozbyć z domu, znam takie, które bardzo poświęcają się dla swoich dzieci. Przypomina mi się kobieta, którą poznałam w szpitalu. Opowiadała o swojej nieżyjącej, niepełnosprawnej córce, która większość życia spędzała w łóżku. Opowiadała, że mimo głębokiej depresji doczołgiwała się, żeby pielęgnować córkę. Bardzo cierpiała z powodu jej śmierci.
Ludzie często myślą, że dziecko, które przyjdzie na świat będzie zdrowe, uśmiechnięte, tak jak w czasopismach i portalach dla sexymam. Życie mocno wszystko weryfikuje.
Kochajcie tych, których chcecie kochać, żyjcie tak, jak chcecie żyć i nigdy nie pozwólcie by ktokolwiek przeszkodził wam w zmienianiu waszych marzeń w rzeczywistość.
Jared Leto, 13.04.2014.

Awatar użytkownika
lawenda
zaufany użytkownik
Posty: 1757
Rejestracja: pn paź 07, 2013 5:03 pm
Lokalizacja: lubelskie
Gender: None specified

Re: nie dam rady?

Post autor: lawenda » pt sty 24, 2014 2:50 pm

ja nie zmieniłam zdania. Nie podoba mi się podejście tej kobiety do swojego dziecka. Uważam, że swoją postawą pogłębia jego chorobę, jakby go winiła za to wszystko. A przecież on cierpi.
To jej pisanie, że nie przeżyje życia za swoje dziecko potwierdza, że zostawiła go z chorobą sobie samemu. To dziecko, a nie dorosły.
Oczywiście jest jej ciężko, w to nie wątpię i jej współczuję, ale stało się i przykro mi czytać jej posty, bo sama mam dzieci. Moja córka miała trudności z opanowaniem emocji i rzucała przedmiotami, chodziłam z nią do psychologów i nic to nie dało, usłyszałam że taki jej urok. W domu nie było przemocy, dlatego dziwiłam się tej agresji. Ale nigdy nie pomyślałam, że sama ma sobie z tym poradzić, bo ja za nią tego nie zrobię. To nie schizofrenia, ale podejście do problemów podobne. I jeszcze to eksponowanie, kim jest oprócz matki, słów brak.

Awatar użytkownika
mei
zaufany użytkownik
Posty: 7518
Rejestracja: ndz cze 10, 2007 9:12 pm
Gender: None specified

Re: nie dam rady?

Post autor: mei » pt sty 24, 2014 2:57 pm

lawenda pisze: To jej pisanie, że nie przeżyje życia za swoje dziecko
Rzeczywiście, mnie też to zabolało.
Kochajcie tych, których chcecie kochać, żyjcie tak, jak chcecie żyć i nigdy nie pozwólcie by ktokolwiek przeszkodził wam w zmienianiu waszych marzeń w rzeczywistość.
Jared Leto, 13.04.2014.

Awatar użytkownika
moi
moderator
moderator
Posty: 27828
Rejestracja: czw maja 18, 2006 1:12 pm
Gadu-Gadu: 9
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Gender: None specified

Re: nie dam rady?

Post autor: moi » pt sty 24, 2014 4:36 pm

Janane, nie rozumiem, dlaczego tak długo zwlekaliście ze zmianą lekarza, jeśli przyjmowane leki nie przynosiły poprawy, lub przynosiły ją połowicznie? Udało się zlikwidować objawy pozytywne - świetnie, ale urojenia, że rodzina chce mu wyrządzić krzywdę nadal u syna pozostały. Jest wiele leków. U mnie dobór optymalnego leku trwał dwa lata. Warto jednak pomęczyć się ze skutkami ubocznymi różnych leków, by wybrać ten najlepszy.

Agresję warto leczyć terapią. Zafundowaliście zamiast tego synowi psychoanalizę- przestarzałą metodę, którą już niewielu terapeutów stosuje, pamięta ona czasy Zygmunta Freuda i przez niego też została wynaleziona. Jeśli po roku terapii nie pojawiły się pozytywne zmiany, to po co kontynuowaliście ją cztery lata?! Strata czasu i pieniędzy. Czy terapeuta, który leczył syna miał certyfikat PST lub innej organizacji certyfikującej terapeutów? Czy poddawał się obowiązkowi superwizji? Moim zdaniem ktoś Was wykorzystał i przez cztery lata bezkarnie wyciągał od Was kasę.
Na początku terapii z terapeutą spisuje się kontrakt: jak często będą spotkania, co chcemy osiągnąć, w jakim czasie. Jeśli warunki kontraktu nie są przestrzegane, głównie przez terapeutę, nie warto korzystać z takiej terapii.


Moim zdaniem, popełniliście kilka błędów, lecz nadal warto walczyć o syna. Czy myślisz, że będziesz mogła spełniać się jako matka, żona, tłumaczka, kobieta i kucharka, gdy oddasz syna an pobyt stały do jakiegoś zakładu leczniczego? Moim zdaniem nie.

Nie wszystkie możliwości zostały wyczerpane, więc warto jeszcze próbować. Rozumiem Twoją tęsknotę za normalnością i spokojem, ale tę samą tęsknotę odczuwa Twój syn. Nie odmawiaj mu pomocy.

Pozdrawiam.m.

fheng
zaufany użytkownik
Posty: 543
Rejestracja: ndz wrz 18, 2011 2:07 am
Gender: None specified

Re: nie dam rady?

Post autor: fheng » pt sty 24, 2014 6:02 pm

Jedno jest pewne-rodziny zostają absolutnie same! Nie ma pomocy znika s alternatywa jest szpital. Bez sensu:-( przeraziło mnie że ten dzieciak od urodzenia słyszał głosy. Schizofrenia od urodzenia? To zadkie przypadki ale są. Mój brat zachowywał się b . podobnie. Też klepal, zaczepial itd. Jeśli się nie zwracalo uwagi na jego zachowanie a było to np . udawanie lokomotywy godzinami.
Agresji jako takiej nie było ale doręczenie tak. Tylko mnie przerażalo bardziej co on ma w głowie że tak robi. Co się z nim dzieje. Lekarze mówili że jest bardzo chorych a potem już bez żenady go szybko wypisywali-nawet w psychozie@ w środę w pasach a w pt ozdtowial I go wypuścili ze szpitala! Kiedyś z ulica trafił fo bardzo dobrej kliniki e Poznaniu. Ns początku zajęli się mim solidnie. Po dwóch tygodniach wpisany do domu. Wtedy zrozumiałam że położyli na nim kreskę! Nawet nie udawali że jest inaczej-wypis-bo pacjent nie współpracuje:-D jakby człowiek w ciężkie psychozie współpracował! I do domu. A tsm radz se człowieku sam. Za kilka dni znów lądował w szpitalu tylko innym. Był przezucany jak gorący kartofel między szpitalami. Potem już ho nikt leczyć nie chciał. Byle się pozbyć. Duuzo by mogła napisać:-(
Od piekła I nieba oddziela nad tylko życie-najkrótsza rzecz na świecie. .

siostraF20
bywalec
Posty: 41
Rejestracja: pt lis 13, 2009 8:25 pm
Gender: None specified

Re: nie dam rady?

Post autor: siostraF20 » sob sty 25, 2014 1:17 am

Tak, rodziny zostają same a jak szukają jakiegokolwiek wsparcia w chwilach bezsilności i beznadziei, bo chcą się poskarżyć, że im też jest źle i zasięgnąć porady, co dalej, to zostają obrzucone błotem. Łatwo jest ferować wyroki przeczytawszy kilka rozemocjonowanych postów. Myślałam, że to forum jest po to, żeby wymieniać się doświadczeniami, żeby pogadać z kimś, kto ma podobny problem, i wreszcie, żeby dodać sobie wzajemnie otuchy i siły w walce z chorobą. Skoro nikt nam nie pomaga, to może chociaż sami dla siebie bądźmy życzliwi i przestańmy się wzajemnie osądzać i potępiać.

Kikimora
bywalec
Posty: 39
Rejestracja: pt lis 02, 2012 12:15 pm
Gender: None specified

Re: nie dam rady?

Post autor: Kikimora » sob sty 25, 2014 7:42 pm

Zgadzam się całkowicie z siostraF20. Niektórzy szybko oceniają innych i to na podstawie postów pisanych na forum. Zauważyłam, że ci co tak lubią innych oceniać, siebie samych często stawiają za wzór. Nie wiem dlaczego.... a może wiem.
Janane przyszykuj się na długie boje z psychiatrami, psychologami, nauczycielami.... .Walczysz o najbliższą Ci osobę. Wasze życie nie będzie już takie samo jak przed chorobą, będzie inne. Trzeba na nowo wszystko poukładać. Będzie lepiej i będzie gorzej, jak to w życiu. Będziesz niejednokrotnie zmęczona i masz do tego prawo, ale dasz radę bo jesteś mądrą babką.
Poszukajcie dla siebie grupy wsparcia dla rodzin i mądrego psychologa, który wie co mówi.
Mnie bardzo pomógł psychiatra mojego syna, który znalazł czas , żeby wiele rzeczy mi wyjaśnić. Nie zapominaj o córce. U nas jest podobnie. Małym dzieciom trudno wytłumaczyć na czym polega choroba. Dla nich to straszna sytuacja, ciężka do ogarnięcia. A małym dzieciom należy się beztroskie dzieciństwo.
Ja popełniłam wiele błędów, i pewnie jeszcze wiele ich zrobię. Jak każdy. Pozdrawiam wszystkich idealnych i nieidealnych.

fheng
zaufany użytkownik
Posty: 543
Rejestracja: ndz wrz 18, 2011 2:07 am
Gender: None specified

Re: nie dam rady?

Post autor: fheng » sob sty 25, 2014 7:49 pm

Ja rozumiem wszystko. I frustrację itd. Tylko tamten post był porażający. Straszny dla mnie-jako matki I jako osoby bliskiej chorego.
Od piekła I nieba oddziela nad tylko życie-najkrótsza rzecz na świecie. .

fuKs
bywalec
Posty: 1736
Rejestracja: sob maja 12, 2012 4:44 am
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: nie dam rady?

Post autor: fuKs » sob sty 25, 2014 8:08 pm

janane pisze:Bardzo chce chodzić do szkoły i nie chce słyszeć o indywidualnym nauczaniu ale ma poważne ograniczenia poznawcze i problemy z pamięcią krótkotrwałą.
Jeśli chce chodzić do szkoły normalnie, zamiast sobie "ułatwiać" indywidualnym nauczaniem to dobrze o nim świadczy.
Z tego co Pani tu pisze widzę że radzi sobie całkiem nieźle. Mimo wszystko nie próbował popełnić samobójstwa i pewnie nie myśli o tym rozwiązaniu, więc są kolejne plusy w jego egzystencji.
Jak na mój gust powinna dawać mu Pani wolną rękę w jego życiu i decyzjach, bo człowiek uczy się na błędach, kim by nie był.

Jeśli będzie uczył się sam indywidualnie automatycznie odetnie go to od grupy rówieśników.
Tu wielu chce być tylko zwyczajnym człowiekiem - zwyczajnie witać dzień białym mlekiem i czarnym chlebem.

fheng
zaufany użytkownik
Posty: 543
Rejestracja: ndz wrz 18, 2011 2:07 am
Gender: None specified

Re: nie dam rady?

Post autor: fheng » sob sty 25, 2014 11:18 pm

fuKs pisze:
janane pisze:Bardzo chce chodzić do szkoły i nie chce słyszeć o indywidualnym nauczaniu ale ma poważne ograniczenia poznawcze i problemy z pamięcią krótkotrwałą.
Jeśli chce chodzić do szkoły normalnie, zamiast sobie "ułatwiać" indywidualnym nauczaniem to dobrze o nim świadczy.
Z tego co Pani tu pisze widzę że radzi sobie całkiem nieźle. Mimo wszystko nie próbował popełnić samobójstwa i pewnie nie myśli o tym rozwiązaniu, więc są kolejne plusy w jego egzystencji.
Jak na mój gust powinna dawać mu Pani wolną rękę w jego życiu i decyzjach, bo człowiek uczy się na błędach, kim by nie był.

Jeśli będzie uczył się sam indywidualnie automatycznie odetnie go to od grupy rówieśników.
Doczytaj. Miał indywidualne po tym jak mało nie zabił dzieciaka to raz. A dwa próbował popełnić samobójstwo.
Od piekła I nieba oddziela nad tylko życie-najkrótsza rzecz na świecie. .

fuKs
bywalec
Posty: 1736
Rejestracja: sob maja 12, 2012 4:44 am
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: nie dam rady?

Post autor: fuKs » ndz sty 26, 2014 4:06 am

Już doczytałem. Niezły wykręt z chłopaka, a chaos w jego głowie robi swoje.
Jestem ciekaw rozwoju sytuacji.
mało nie zabił dzieciaka
Myślę że to trochę podkolorowany scenariusz.
Ja np. też jestem prawie martwy.

Bójki w gimnazjum to akurat normalne zjawisko.
Tu wielu chce być tylko zwyczajnym człowiekiem - zwyczajnie witać dzień białym mlekiem i czarnym chlebem.

fheng
zaufany użytkownik
Posty: 543
Rejestracja: ndz wrz 18, 2011 2:07 am
Gender: None specified

Re: nie dam rady?

Post autor: fheng » ndz sty 26, 2014 9:36 am

fuKs pisze:Już doczytałem. Niezły wykręt z chłopaka, a chaos w jego głowie robi swoje.
Jestem ciekaw rozwoju sytuacji.
mało nie zabił dzieciaka
Myślę że to trochę podkolorowany scenariusz.
Ja np. też jestem prawie martwy.

Bójki w gimnazjum to akurat normalne zjawisko.
Matka napisała wyraźnie-że został wkrecony a że jest wielki itd to było groźnie. No chyba wie co pisze? Jednak można rozróżnić bojke od czegoś takiego. Pamiętaj że chłopak jest agresywny.
Moim zdaniem ośrodek dla niego tylko. Zastanawiające jest yo, że pozs domem jest inny. Grzeczny I bez agresji. Widaću ten dom nie służy-czemuż się wcale nie dziwię po postach jego mamusi.
Od piekła I nieba oddziela nad tylko życie-najkrótsza rzecz na świecie. .

fuKs
bywalec
Posty: 1736
Rejestracja: sob maja 12, 2012 4:44 am
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: nie dam rady?

Post autor: fuKs » ndz sty 26, 2014 11:44 am

Wkręcony czy nie bójki w gimnazjum to norma, powtarzam. Znam wielu 'normalnych' którzy też są agresywni.
Chyba wie co pisze... Tak jak jej dziecko na wypracowaniu?
Matka nie powinna wysyłać swojego syna do domu dziecka, ale jeśli sytuacja się nie poprawi pewnie i tę możliwość weźmie pod uwagę.
Może jak by nagrać jego zachowanie i pokazać dalszej rodzinie, jego znajomym zachowanie w domu najadłby się wstydu i otrząsnął się z tego g**na. Chociaż mógłby się mścić zamiast przyznać do błędu.
Teoretycznie nie ma dobrego rozwiązania. Ja go bynajmniej nie dostrzegam.
Tu wielu chce być tylko zwyczajnym człowiekiem - zwyczajnie witać dzień białym mlekiem i czarnym chlebem.

Wróć do „moje dziecko jest chore”