Już nie mam siły

pamal
zaufany użytkownik
Posty: 6712
Rejestracja: ndz gru 30, 2007 1:07 am
Gender: Female

Re: Już nie mam siły

Post autor: pamal » czw sie 16, 2018 5:25 pm

Przepraszam, to było bezmyślne stwierdzenie faktu. Nie chciałam Cię urazić.

Sabinawa
zarejestrowany użytkownik
Posty: 14
Rejestracja: śr sie 15, 2018 12:15 pm
Gender: None specified

Re: Już nie mam siły

Post autor: Sabinawa » czw sie 16, 2018 5:31 pm

pamal pisze:
czw sie 16, 2018 5:25 pm
Przepraszam, to było bezmyślne stwierdzenie faktu. Nie chciałam Cię urazić.
Nie uraziłaś w żaden sposób. Nie zawsze udaje się nam dokładnie sprecyzować swoje myśli, mogłam nieprecyzyjnie się wyrazić i stąd różne niezrozumienia. Ale przecież rozmawiamy, każdy o swoich doświadczeniach. :D
Pozdrawiam

vanda
zarejestrowany użytkownik
Posty: 24
Rejestracja: pt lip 20, 2018 10:48 pm
Gender: None specified

Re: Już nie mam siły

Post autor: vanda » czw sie 16, 2018 7:27 pm

Powiem tak, też byłam pewna że syn po prostu wykorzystuje sytuację, wszyscy wkoło mówili, że jest rozwydrzony. Zaczął brać leki, spokojnie z nim porozmawiałam, stwierdził, że był strasznie wszystkim rozdrazniony. Tylko i aż tyle. Nie pamięta niektórych swoich zachowań z okresu przed farmakoterapia. Ale zaczął mówić przepraszam, ma świadomość, ze sprawia mi przykrość. A wcześniej rozmawiało się z nim jak z kimś z zespolem Touretta. Przekleństwa, chamskie odzywki i teksty poniżej pasa. Wcześniej wszystko było przeze mnie, pretensje non stop o wszystko...oczywiście świetne rady w stylu znajdź sobie kogoś, facet go ustawi, niech sie weźmie do roboty to mu głupoty wyparuja z głowy itd.

Awatar użytkownika
Słonecznik1
zaufany użytkownik
Posty: 3300
Rejestracja: czw sie 16, 2012 10:13 pm
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: Już nie mam siły

Post autor: Słonecznik1 » pt sie 17, 2018 10:51 am

jak na kilka silnych psychoz był w szpitalu raz to nie jest dużo zależy jak sie jeszcze zachowywał. Powiem ci że jak ja byłem w szpitalu i tak , lusdzie tam są jak i wogóle są różni , niektórzy to chamy jak się ich nie utemperuje brutalnie powiem a potem jak zobaczą że nie przejdzie to jaka zmiana. Jak jest chory i sprawia problemy wogóle bez uczucia wyrachowany wywal go do szpitala nie pierd...l sie z nim tyle ci powiem . Ja bym przyjechal i go chyba najel swoją matkę kochająca poniżać

Awatar użytkownika
Słonecznik1
zaufany użytkownik
Posty: 3300
Rejestracja: czw sie 16, 2012 10:13 pm
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: Już nie mam siły

Post autor: Słonecznik1 » pt sie 17, 2018 10:55 am

wiem są problemy , naprawde wiele osób ma duże problemy a świat jakiś taki często nieróżowy , powiem ci nie wiem za bardzo nie doradze masz nad nim władze jak jest taki wywal go do szpitala i niech siedzi jak zmięknie .
Mozesz go odwiedzac , straszy cię?

Awatar użytkownika
Słonecznik1
zaufany użytkownik
Posty: 3300
Rejestracja: czw sie 16, 2012 10:13 pm
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: Już nie mam siły

Post autor: Słonecznik1 » pt sie 17, 2018 11:05 am

jak na miękko że tak powiem z nim nie idzie to na twardo może by zrozumiał ale współczuje są tez osoby widziałem jak byłem że psychoza w szpitalu i się z taką osobą wogóle w sumie nie ma kontaktu i ona łazi biedna i sprawia problemy czesto mniejsze większe.Ja sam jestem świadomy gorzej jak są osoby co w sumie nie są. To nie jest proste wiem o tym łatwo się mówi czesto .Wiele problemów ,niech się pani trzyma jakieś wsparcie mam nadzieje pani tu znajdzie także odemnie jeśli bedzie pani chciała.

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 16967
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: Już nie mam siły

Post autor: cezary123 » pt sie 17, 2018 11:10 am

W schizofrenii występuje rozpad osobowości. Pod tym niepozornym pojęciem kryje się prawdziwy koszmar. Pustka, którą czasem tylko najprymitywniejsze odruchy wypełniają. Lęki, zagubienie, niezrozumienie samego siebie i sytuacji. Być może też zaburzenia osobowości. Manifestują się jakieś samoistne zachowania dobre lub złe.
Chyba, że zachowanie syna wynika z uprzedzeń i dykryminacji świata do niego. To potrafi porządnie wnerwić, takie uświadomienie sobie czekających go ograniczeń. Ktoś do niego: Ty wariacie! A on się denerwuje.
Mogą też być właśnie tego typu treści lęków i zagubienie. Potrzebna jest dobra rehabilitacja i terapia. Zmiana środowiska usamodzielnienie i rozwój.

Awatar użytkownika
Słonecznik1
zaufany użytkownik
Posty: 3300
Rejestracja: czw sie 16, 2012 10:13 pm
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: Już nie mam siły

Post autor: Słonecznik1 » pt sie 17, 2018 11:26 am

a dobra wola?

Sabinawa
zarejestrowany użytkownik
Posty: 14
Rejestracja: śr sie 15, 2018 12:15 pm
Gender: None specified

Re: Już nie mam siły

Post autor: Sabinawa » pt sie 17, 2018 12:42 pm

@vanda
Dokładnie tak. Czyli wszystko się sprowadza do regularnego brania leków. Tylko jak dorosłego i wielkiego faceta przekonać, że musi je brać?! Jak mu mijają te najgorsze stany (głosy - uważa za takie), to natychmiast tabletki odstawia i wtedy jest taki okropny... :(
@Słonecznik1
Dzięki za wsparcie i zrozumienie.
@cezary123
To jest straszne i ja zdaję sobie z tego sprawę. Bardzo, bardzo współczuję. Ale co mam zrobić, jeśli ktoś wypiera swoją chorobę i nie daje sobie pomóc.
Raz w szpitalu, jako nastolatek i tam taką traumę przeżył, że szkoda gadać. Nie wiem jak mogło dojść do sytuacji, że na oddziale został pobity przez narkomana, a miał wtedy 15 lat. I był to w ogóle pierwszy kontakt z jakimkolwiek szpitalem. Teraz na samo słowo szpital...oj, szkoda gadać. Za nic w świecie nie dam go na siłę do szpitala. Chyba, że sam zdecyduje. Naprawdę, trudna sprawa.
Widzę, że rozmowy z Wami dużo mi w głowie układają i pozytywnie na mnie wpływają.
Bardzo wszystkim dziękuję.

lukii
bywalec
Posty: 48
Rejestracja: ndz lip 15, 2018 6:54 pm
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: Już nie mam siły

Post autor: lukii » pt sie 17, 2018 2:01 pm

Sabinawa pisze:
pt sie 17, 2018 12:42 pm
Teraz na samo słowo szpital...oj, szkoda gadać. Za nic w świecie nie dam go na siłę do szpitala. Chyba, że sam zdecyduje. Naprawdę, trudna sprawa.
A co sądzisz o oddziale dziennym? Ale nie wiadomo czy dopuściliby go na taką formę leczenia.

vanda
zarejestrowany użytkownik
Posty: 24
Rejestracja: pt lip 20, 2018 10:48 pm
Gender: None specified

Re: Już nie mam siły

Post autor: vanda » pt sie 17, 2018 5:53 pm

A jak znosi sama farmakoterapie? Może tu jest problem. Wiem co miałam ze swoim i mam nadal... Czuje się zmęczony po lekach, a bierze naprawdę małą dawkę. Nwm co by było jakby brał więcej. Z kolei jak czuł sie źle, tj. lęki, natłok myśli, to usiłował mnie przekonać, że musi zażywać je codziennie. Powiem szczerze, że zaburzenia psychiczne to dla rodziny ciężar często nie do udzwigniecia.

Awatar użytkownika
danielek
zaufany użytkownik
Posty: 1458
Rejestracja: czw sie 17, 2017 6:26 pm
Status: portier
płeć: mężczyzna
Gadu-Gadu: 63718896
Lokalizacja: Bydgoszcz
Gender: None specified

Re: Już nie mam siły

Post autor: danielek » pt sie 17, 2018 8:23 pm

Poważna sprawa. Nie wiem jak to ugryźć. Sam się szwendałem po szpitalach. Fakt, że tylko 5 razy. Ktoś Ci może doradzi.

vanda
zarejestrowany użytkownik
Posty: 24
Rejestracja: pt lip 20, 2018 10:48 pm
Gender: None specified

Re: Już nie mam siły

Post autor: vanda » pt sie 17, 2018 8:40 pm

Raz w szpitalu, jako nastolatek i tam taką traumę przeżył, że szkoda gadać. Nie wiem jak mogło dojść do sytuacji, że na oddziale został pobity przez narkomana, a miał wtedy 15 lat. I był to w ogóle pierwszy kontakt z jakimkolwiek szpitalem. Teraz na samo słowo szpital...oj, szkoda gadać. Za nic w świecie nie dam go na siłę do szpitala. Chyba, że sam zdecyduje. Naprawdę, trudna sprawa.
Widzę, że rozmowy z Wami dużo mi w głowie układają i pozytywnie na mnie wpływają.
Bardzo wszystkim dziękuję.
[/quote]
Ja z trochę z innym pytaniem...Co się działo, że trafił do szpitala? Analizuję cały czas naszą sytuację i się zastanawiam czy dobrze zrobiłam znosząc to wszystko...
Poza tym jak było ze szkołą? Wiem, że to kawałek czasu temu, ale każda informacja jest dla mnie cenna.

Awatar użytkownika
wowo21975
zaufany użytkownik
Posty: 3678
Rejestracja: wt maja 28, 2019 10:30 pm
płeć: mężczyzna
Gadu-Gadu: 9697465
Gender: None specified

Re: Już nie mam siły

Post autor: wowo21975 » sob sie 18, 2018 1:06 am

Wszystko rozbija się o świadomość choroby. Czym prędzej zrozumie że jest chory i że jest niezbędne leczenie tym prędzej będzie mniej z nim kłopotów. Dla mnie stan w którym nie jest się świadomym swoich objawów jest stanem chorobowym. W takim wypadku tylko szpital i terapia gdzie uświadomią chorobę i ukażą sytuację w jakiej się znajduje. Wiem z pobytów w szpitalu że niektórym to bardzo ciężko przychodzi albo wcale, w takim wypadku nie ma co liczyć na poprawę zdrowia i stałą remisję. Niestety leczeniu trzeba się poddać.

Awatar użytkownika
hvp2
zaufany użytkownik
Posty: 9336
Rejestracja: ndz lis 04, 2007 4:14 am
płeć: mężczyzna
Gender: Male

Re: Już nie mam siły

Post autor: hvp2 » sob sie 18, 2018 7:52 am

Sabinawa pisze:
śr sie 15, 2018 12:46 pm
U syna zdiagnozowano schizofrenia, kiedy był nastolatkiem. Obecnie przekroczył 30-kę. Nigdy nie zaakceptował swojej choroby i właściwie leczy się dopiero od niedawna. W dodatku często leki odstawia.
Miał tylko kilka stanów silnej psychozy, jeden raz był w szpitalu.
Problem jest taki, że jestem z tym wszystkim zupełnie sama od zawsze. Nie mam już siły. Jestem już w podeszłym wieku, leczę się na depresję (bez większych efektów), ale ostatnio chyba coś we mnie pękło. Syn źle się do mnie odnosi, ale ostatnio granice zostały mocno przekroczone. Wyzwiska, jakimi mnie obficie obrzuca są tak dołujące, że jestem bliska jakiejś "ucieczki w nieznane", porzucenia wszystkiego i niech się dzieje co chce. Moja cierpliwość i siły chyba się wyczerpały.
Właściwie w ogóle się do siebie nie odzywamy, syn nie chce rozmawiać, a o jakichś konkretnych i problematycznych sprawach ... w ogóle. Każde, nawet najzwyklejsze pytanie, stwierdzenie na zupełnie obojętne tematy jest przez niego postrzegane jako "atak" na niego?. Odpowiedzią są tylko wyzwiska. Przestałam więc reagować i siedzę jak mysz w swoim pokoiku. Sporadycznie, kiedy jestem mu potrzebna, np.aby zawieźć go w jakieś miejsce, potrafi odezwać się normalnie. Ale już w samochodzie mam piekło. Po ostatnim wyjeździe obiecałam sobie, że już nigdy więcej nie wpuszczę go do auta. Od kilku dni (po takim incydencie) nie mogę dojść do siebie, nie mam już siły.
Mieszkamy obecnie na wsi (synowi bardzo przeszkadzał hałas dużego miasta).
Czuję się kompletnie zaszczuta i w sytuacji bez wyjścia. Żal mi go, ale jak tak dalej pójdzie to wkrótce on zostanie zupełnie sam (nie, nie jest to zapowiedź samobójstwa, ale widzę co się ze mną dzieje i po prostu jestem na najlepszej drodze do grobu).
Czy macie takie sytuacje, jak sobie radzicie?
Przykro mi czytać takie coś i jeszcze bardziej przykro pisać to co zaraz napiszę.

Otóż nie wiadomo dokładnie, jaka jest przyczyna takiego zachowania Pani syna.

Jeśli np. Pani zbytnio go kontroluje to syn może się przed taką, jego zdaniem nadmierną kontrolą bronić poprzez agresję. Nadmierna kontrola to jest przykładowo wchodzenie ze swoimi radami i swoimi działaniami na obszary życia i obszary mieszkania, które - według Pani syna - powinny należeć po prostu do niego, wręcz wyłącznie do niego :!: Najbardziej oczywistym przykładowym obszarem są tu kwestie związane z seksualnością syna, a jak on ma 30 lat i nie bierze żadnych lekow to przecież on tą seksualność w sobie ma i "musi sobie jakoś radzić".

Ponadto ogólna prawda socjologiczna o relacjach międzyludzkich jest taka, że za charakter danej relacji odpowiadają jednak dwie osoby, a nie wyłącznie jedna z nich.

Powyżej przedstawiłem próbę psychologicznego naświetlenie problemu oraz jakąś wizję również psychologicznego rozwiązania.

Natomiast istnieje jeszcze też po prostu chamskie rozwiązanie siłowe, czyli zmusić syna do leczenia neuroleptykami na drodze sądowej. Informacji na temat jak to przeprowadzić w praktyce powinna udzielić jakaś poradnia zdrowia psychicznego lub placówka opieki społecznej.

PS. Rozwiązenim pośrednim byłoby zaś namówienie syna żeby chodził na jakiś oddział dzienny lub do srodowiskowego domu samopomocy... :idea:
Nawet finansowo go do tego zmotywować gdyby się nie dało inaczej...

Wróć do „moje dziecko jest chore”