Uprowadzenie syna chorego na schizofrenie

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 16967
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: Uprowadzenie syna chorego na schizofrenie

Post autor: cezary123 » pt maja 22, 2015 11:30 am

I chroni ciotkę.

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 16967
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: Uprowadzenie syna chorego na schizofrenie

Post autor: cezary123 » pt maja 22, 2015 11:31 am

laura56 pisze: Dowiaduje sie , ze ciocia zglosila sie do ZUS z prosbą aby na jej rece. wyplacano rente syna bo.. syn nie ma nikogo ,bo matka czyli ja wyrzucila go z domu, ciocia probowala tez zdobyc zasilek opiekunczy mowiac ze wychowywala syna od malego ale dokumenty sie zgubily. A moj syn potwierdzal klamstwa cioci.
Dopóki nie jest ubezwłasnowolniony z pewnością dobrowolnie swojej renty nie odda w niczyje ręce.
A ciocia sobie sama szkodzi czymś takim.

Awatar użytkownika
mama Ania
zaufany użytkownik
Posty: 480
Rejestracja: pt mar 27, 2015 5:47 pm
Gender: None specified

Re: Uprowadzenie syna chorego na schizofrenie

Post autor: mama Ania » pt maja 22, 2015 11:32 am

To zastanawiające, że większość forumowiczów często dopatruje się teorii spiskowych ze strony matek, przypisując im zwykle złe intencje.

Raczej nie dzieje się tak w przypadku piszących ojców (jeszcze nie przeczytałam całego forum, więc może się mylę?).
Ostatnio zmieniony pt maja 22, 2015 12:14 pm przez mama Ania, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Wspaniale
zaufany użytkownik
Posty: 5582
Rejestracja: pt paź 26, 2012 7:59 pm
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: Uprowadzenie syna chorego na schizofrenie

Post autor: Wspaniale » pt maja 22, 2015 11:47 am

mama Ania pisze:Raczej nie dzieje się tak w przypadku piszących ojców (jeszcze nie przeczytała całego forum, więc może się mylę?).
Bo ojcowie nie uważają swoich dzieci za swoją własność w przeciwieństwie
do matek, co wychodzi bardzo przy rozwodach i ustalaniu alimentów.
Swojej matki nienawidzę i życzę jej jak najgorzej.

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 16967
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: Uprowadzenie syna chorego na schizofrenie

Post autor: cezary123 » pt maja 22, 2015 11:49 am

mama Ania pisze:To zastanawiające, że większość forumowiczów często dopatruje się teorii spiskowych ze strony matek, przypisując im zwykle złe intencje.

.
Ciociom też, jednakowo.
Życie...

A ojciec już w niebie.

cezary123
zaufany użytkownik
Posty: 16967
Rejestracja: pn paź 10, 2011 9:47 pm
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: Uprowadzenie syna chorego na schizofrenie

Post autor: cezary123 » pt maja 22, 2015 11:54 am

mama Ania pisze:
Raczej nie dzieje się tak w przypadku piszących ojców (jeszcze nie przeczytała całego forum, więc może się mylę?).
Mężczyźni nie kombinują i nie kłamią w celu zachowania pozorów, tylko od razu kradną.
Nie są wcale lepsi.

laura56
zarejestrowany użytkownik
Posty: 5
Rejestracja: śr maja 20, 2015 11:03 am
Gender: None specified

Re: Uprowadzenie syna chorego na schizofrenie

Post autor: laura56 » wt maja 26, 2015 6:49 pm

Bardzo dziekuje za odzew. Dziekuje za kazde dobre slowo. Przykro mi, ze spotkalam sie z atakami - zapewne napisali je ludzie nie do konca zorientowani czym jest schizofrenia. Napisalam o 5 cyfrowej kasie nie po to aby wywolac burze ale tak rzeczywiscie sytuacja wyglada. Ojciec syna zmarl nagle , syn jest jego jedynym dzieckiem . Mial firme i tak wyszlo. Tez bylam zdumiona. Przyszlo mi walczyc nie tylko z opisana ciocia ale i druga zona. Na dobra sprawe nawet nie wiem jeszcze jak te sprawy wygladaja bo jedynie syn ma obecnie prawo do wgladu w dokumenty. Mam pozwolic aby rozszarpano mu te pieniadze? ktora matka by to zrobila? Syn nie jest schizofrenikiem jakich znam- kiedy w okresie remisji lub dobrze dobranych lekow stan wraca niemal do rownowagi , chory moze studiowac, pracowac, ma poczucie rzeczywistosci i realnosci tu i teraz. U nas tak sie nie dzieje. Moj syn jest w 70% w swoim swiecie i tylko na chwile wychodzi do realu aby zaspokoic podstawowe potrzeby. Jak mowi,- nie jest pzainteresowany kto jest prezydentem, ile co kosztuje,ale i tym jakie ma prawa lub jakich nie ma. Od 4 lat " pisze ksiazke " taka litanie- modlitwe religijno patriotyczną i z duma mowi,ze ma ona juz 3 tys stron i uklada plany wielkiej rewolucji. Na codzien nie jest konfliktowy jesli jego potrzeby sa spelnione a potrzeby to papierorosy , slodycze i dewocjonalia. Generalnie ma postawe- dajcie mi swiety spokoj, bo ja sie modle , pisze, mysle. Pokazywal, opowiadal co napisal, wymyslil itd.. mysmy akceptowali, ew cos doradzili i bylo dobrze. Ma poziom intelektualny 12 latka i z przerazeniem obserwuje od kilku lat ze po kazdej duzej psychozie jest coraz gorzej- staje sie coraz bardziej dziecinny. Ale nie do konca- bo kiedy w domu cos sie zepsuje- to wlasnie Milosz naprawi. Zawsze mial smykalke do technicznych rzeczy. i ta umiejetnosc nie traci sie w chorobie. Kiedy patrze jak cos naprawia- czesto mam łzy w oczach- wydaje sie, ze to calkiem zdrowy i zdolny czlowiek. Jego ruchy sa precyzyjne, komunikaty logiczne, satysfakcja z dobrze zrobionej roboty autentyczna. Potem dostrzegam moment znieruchomienia i zaraz po nim pada tekst w rodzaju " dwa anioly mowily mi jak mam zrobic, nie widzieliscie ich? no tak, bo wy ich nie widzicie .." i zaczyna sie odlot. Wtedy mowie mu : fajnie ze masz swoje anioly, tez bym tak chciala.. dogadujemy sie.. Tak myslalam. Myslalam, ze jest za mna, ze mnie lubi, po prostu lubi. Robil mi drobne prezenty, / na poziomie malego dziecka/ dawal sie lubiec. Nazywalam go slonecznym dzieckiem bo w nim bylo cos takiego.. taki promien slonca. Bardzo mi go brak. Czuje sie jak ostatnia muszac go ubezwlasnowolnic ale nie widze innej mozliwosci. Ktos musi sie zajac tymi spadkami , tą kasa ktora jak widzicie nie przyniosla nam nic dobrego. Nie zazdroscie. ta kasa przyniosla tylko problemy. Zalozmy ze syn wroci? boje sie ze mnie znienawidzi. Boje sie , ze to slonce o ktorym wyzej - zgasnie w nim, ze juz nigdy nie bedzie jak bylo. Byc moze pojawia sie ataki agresji, furii.. i zacznie sie pieklo dobrze na tym forum znane . A teraz zabiore sie do dokladnego czytania bo sie rozklejam.,

laura56
zarejestrowany użytkownik
Posty: 5
Rejestracja: śr maja 20, 2015 11:03 am
Gender: None specified

Re: Uprowadzenie syna chorego na schizofrenie

Post autor: laura56 » wt maja 26, 2015 7:28 pm

Dpo Jpoanny: Pani Joanno- napisalam " moj schizofrenik" ale nie traktuje tego okreslenia jako obrazliwie czy dyskredytujace. Podstawa radzenia sobie ze schizofrenia jest swiadomosc choroby, jej akceptacja . Tylko w ten sposob chory moze uzyskac wglad w siebie i dokonywac samokontroli i samoobserwacji. Moj syn jest moim a wlasciwie naszym bo calej rodziny schizofrenikiem. Rownie dobrze moglby byc cukrzykiem np i wowczas uzylabym zwrotu " moj cukrzyk". / cukrzyk tez wymaga pomocy chocby w dyscyplinowaniu go do przestrzegania diety/. W slowie schizofrenik nie widze niczego obrazliwego. Schizofrenia to straszna choroba ale nie etykieta. Za schizofrenia kryje sie czlowiek - czesto piekny czlowiek, piekniejszy od przecietniakow. Na marginesie- jak wszyscy zyje w jakims srodowisku. Czesto opowiadam o swoim synu. Zawsze z duma , zawsze z radoscia jesli cos idzie dobrze lub ze smutkiem kiedy idzie zle. Wiele razy zdarzylo sie, ze ktos mi powiedzial : dlaczego o tym \mowisz , ludzie raczej ukrywaja takie sprawy, nie przyznaja sie z e maja w rodzinie chorego psychicznie " . Lub dostrzegam konsternacje- ludzie nie bardzo wiedza jak sie zachowac.. co powiedziec.. bo mowie o czyms o czym sie nie mowi. Powiem Pani, ze mam to gdzies. Komu sie nie podoba niech spada. Nie wstydze sie syna. Jestem z niego dumna kiedy rano sam bez przypomnienia idzie pod prysznic, , kiedy prawidlowo zrobi zakupy, rycze ze szczescia kiedy uda mi sie naklonic go do jakiejs aktywnosci a on powie " fajnie bylo", a pekam z dumy kiedy robiac sobie kawe zapyta ": tez ci zrobic? " zwiajm sie z bolu kiedy widze jak godzinami chodzi w kolko z rozancem i calkowicie oderwany od rzeczywistosci . To on cierpi ale jego cierpienie i bol jest w kazdej mojej komorce. To sa male ale dla mnie wielkie sprawy. Pani Joanno- napisalam " moj schizofrenik"- moze zamiast reagowac oburzeniem sprobuje pani spojrzec troszke jasniej , bardziej kolorowo..troszke zaufac, nie kazdy jest wrogiem, nie kazdy ma zle zamiary czy intencje. Ja ich nie mam. Nie po to napisalam na tym forum aby kogokolwiek obrazac.
Ostatnio zmieniony wt maja 26, 2015 7:31 pm przez laura56, łącznie zmieniany 1 raz.

Gehenna
zaufany użytkownik
Posty: 9556
Rejestracja: sob lip 17, 2010 9:24 am
Gender: None specified

Re: Uprowadzenie syna chorego na schizofrenie

Post autor: Gehenna » wt maja 26, 2015 7:31 pm

Syn będąc u tej ciotki bierze leki? Ma opiekę lekarską? Jeśli nie to...
1- dramat w postaci jeszcze większego pogłębienia choroby, psychozy
ale
2 - pijąca ciotka może nie dać rady i odesłać do domu.

Wiem jak to brzmi, takie "szczęście w nieszczęściu". Przepraszam.

Gehenna
zaufany użytkownik
Posty: 9556
Rejestracja: sob lip 17, 2010 9:24 am
Gender: None specified

Re: Uprowadzenie syna chorego na schizofrenie

Post autor: Gehenna » wt maja 26, 2015 8:01 pm

W slowie schizofrenik nie widze niczego obrazliwego. Schizofrenia to straszna choroba ale nie etykieta. Za schizofrenia kryje sie czlowiek - czesto piekny czlowiek, piekniejszy od przecietniakow. Na marginesie- jak wszyscy zyje w jakims srodowisku. Czesto opowiadam o swoim synu. Zawsze z duma , zawsze z radoscia jesli cos idzie dobrze lub ze smutkiem kiedy idzie zle. Wiele razy zdarzylo sie, ze ktos mi powiedzial : dlaczego o tym \mowisz , ludzie raczej ukrywaja takie sprawy, nie przyznaja sie z e maja w rodzinie chorego psychicznie " . Lub dostrzegam konsternacje- ludzie nie bardzo wiedza jak sie zachowac.. co powiedziec.. bo mowie o czyms o czym sie nie mowi. Powiem Pani, ze mam to gdzies. Komu sie nie podoba niech spada. Nie wstydze sie syna.
Bardzo mi się podoba to co Laura 56 tu napisała. Mi samej słowo "schizofrenia" nie przechodzi przez gardło, raczej powiem, że mam "fkę". Ale przecież fakt posiadania schizofrenii nie jest przewinieniem. Ten fragment dał mi dużo ... hehe materiału do przemyślenia.
Podejście takie jak to jest super, trzeba do tego dużej dojrzałości.

Wracając do problemu "uprowadzonego syna"... Proszę się nie dziwić, że opisana sytuacja wzbudziła tyle wątpliwości. My przecież nic nie wiemy. Nie ocenimy stanu zdrowia syna, nie znamy się na kruczkach prawnych. Często odpowiadając na jakieś posty kierujemy się emocjami.
Przyznam, że kiedy przeczytałam post startowy, zaczęłam wyobrażać sobie sytuację, że w jakimś innym wątku pisze ten syn... prosi o pomoc bo matka chce go ubezwłasnowolnić i po sądach ciąga... No i kurcze. Tu by się chciało jakoś udzielić wsparcia i tam też.
Możliwe, że gdybyś w tym pierwszym poście napisała nieco szerzej o tym jaki syn jest, jaką masz z nim relację (to co napisałaś dzisiaj) to reakcje byłyby inne.
sama już nie wiem.

laura56
zarejestrowany użytkownik
Posty: 5
Rejestracja: śr maja 20, 2015 11:03 am
Gender: None specified

Re: Uprowadzenie syna chorego na schizofrenie

Post autor: laura56 » wt maja 26, 2015 8:25 pm

Nie wiem nie mam pojecia co robi syn. Nic nie wiem. Wlasnie dzis udalo mi sie coz zalatwic- dotarlam do kuratora sadowego- mam obiecane ze nieformalnie bo formalnie nie ma podstaw ale skontroluja , pojda do domu ciotki razem z e mna . Obawiam sie nachalnego nekania syna , boje sie ze moze poczuc sie zaszczuty.
jest w nim tez paranoja- staram sie byc dyskretna ,co jakis czas wysylam mu jakis drobny , up;ominek , kilka neutralnych pogodnych slow i tyle. nie odpisuje , nie dzwoni, kiedy ja dzwonie- ciotka jesli odbierze odpowiada, z e syn "nie jest gotowy z e mna rozmawiac"i nie daje mi go do telefonu. Swojego telefonu syn nie ma- nigdy nie chcial . Jasne, z e gdyby syn zechcial to by sie odezwal- tyle to potrafi- ale on nie chce. Mam wrazenie ze wiem co sie stalo; on przeniosl na mnie emocje jakie mial wobec ojca. Ojciec nie akceptowal jego choroby. Do konca twierdzil, ze syn jest zdrowy tylko leniwy., syn bal sie ojca. Bal i to mocno. Jak ojciec powiedzial tak mialo byc i dyskusji nie bylo. Wiedzial, ze tak naprawde rzadzi ojciec , nie ja. Ja bylam ta dobra a ojciec ten zly Nazywalo sie to w jego poetyce , ze ojciec jest diabeł. Unikal kontaktu z ojcem, uciekal od niego na ulicy, zle znosil glos ojca..itd. Krotko mowiac ojciec byl osadzony jako diabel ktory chce go zniszczyc. Po smierci ojca sila rzeczy musialam wziac na siebie troche tego diabelstwa aby nad nim zapanowac. Pamietam rozmowe.. syn z nagla oznajmil, ze teraz on jest w domu najstarszym mezczyzna i on bedzie rzadzil a my mamy robic co on nam kaze. Doslownie tak - " co ja wam bede kazal" Zareagowalam. Powiedzialam, ze nic z tego- jestesmy demokracja ale dopoki sie nie usamodzielnicie / w domu jest mlodszy syn student/ prezesem jestem ja. Zobaczylam ze sie zmienil na twarzy- znieruchomial i powiedzial : to znaczy ze teraz bedziesz diablica " Polapalam sie natychmiast ze palnelam glupstwo , probowalam obrocic w zart ale sie nie udalo. Kilka dni pozniej zaczela sie psychoza.przestal sie do mnie odzywac i wyjechal. Uciekl od kontroli. No i doskonale zrozumial, ze ma kase co oznacza wolnosc. W tym czasie caly czas wydzwaniala ciotka ale on nie chcial z nia rozmawiac " bo ciocia jest pijana" Zwrocilam jej uwage aby nie dzwonila kiedy jest po alkoholu. Przestala dzwonic. PO miesiacu z bilingu zobaczylam ze dzwonila ale kiedy bylam w pracy. Kiedy patrze przytomnie na sytuacje - widze z e nie mialam wyjscia- on zechcialby rzadzic. Iw koncu i tak trafilibysmy do sadu o ubezwlasnowolnienie. A wy mi tu o kasie.. a ja wam tu zywy przyklad ze pieniadze szczescia nie daja.

Gehenna
zaufany użytkownik
Posty: 9556
Rejestracja: sob lip 17, 2010 9:24 am
Gender: None specified

Re: Uprowadzenie syna chorego na schizofrenie

Post autor: Gehenna » wt maja 26, 2015 8:47 pm

Pieniądze wzbudzają emocje, zwłaszcza gdy są to duże kwoty
hasło "ubezwłasnowolnienie" też wzbudza emocje
jedno i drugie w zestawie, wzmaga czujność. I nie ma w tym złej woli, nie ma złośliwości.
Każdy z pewnością zdaje sobie sprawę, że to może dawać duże pole do nadużyć. Jasne, że czasem to jedyna droga.
Powiem tak, tu wiele osób radzi sobie z chorobą. Mamy jakieś tam objawy, czasem jest ciężko, ale wielu z nas żyje tak jak większość zdrowych ludzi. Ja jestem mamą, żoną, pracuję, studiuję... zdaję sobie sprawę, że są chorzy, którzy tego nigdy nie będą robić, chorzy którzy przegrywają z objawami. Zdaję sobie sprawę, a jednocześnie jest to dla mnie jakaś abstrakcja, coś co tylko mogę sobie wyobrażać. Patrząc z tej perspektywy trudno jest zrozumieć.

laura56
zarejestrowany użytkownik
Posty: 5
Rejestracja: śr maja 20, 2015 11:03 am
Gender: None specified

Re: Uprowadzenie syna chorego na schizofrenie

Post autor: laura56 » wt maja 26, 2015 9:40 pm

Tak wiem.. znam takich chorych. Czy chorych ? moim zdaniem to dyskusyjne. Jeden dwa epizody i powrot do normalnej aktywnosci to raczej incydent schizofreniczny i oby tak zostalo. Z tego co sie naczytalam wynika ze masz duza szanse na zamkniecie tego rozdzialu. Znam tez takich jak moj syn. 2 x w roku ostra psychoza, szpital a po kazdej kolejnej coraz wieksze ubytki. Ostra jest naprawde ostra. Zmeniialam lekarzy , leki i zero poprawy.

Gehenna
zaufany użytkownik
Posty: 9556
Rejestracja: sob lip 17, 2010 9:24 am
Gender: None specified

Re: Uprowadzenie syna chorego na schizofrenie

Post autor: Gehenna » wt maja 26, 2015 9:55 pm

Chodziło mi tylko o to, że nawet pomimo chęci, trudno wczuć się w sytuację w której się nie jest.

Awatar użytkownika
moi
moderator
moderator
Posty: 27828
Rejestracja: czw maja 18, 2006 1:12 pm
Gadu-Gadu: 9
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Gender: None specified

Re: Uprowadzenie syna chorego na schizofrenie

Post autor: moi » wt maja 26, 2015 10:03 pm

Lauro, pomyliłaś osoby na forum: Gehenna to nie Joanna. To Joanna miała jeden epizod. Gehenna ma za sobą dramatyczne przeżycia, związane z chorobą.
Powiem szczerze Lauro: w tej sytuacji, w tych okolicznościach, będąc na Twoim miejscu, tez starałabym się o ubezwłasnowolnienie syna. Innego wyjścia nie widzę.
Myślę, że przy wizycie z kuratorem warto zapytać, gdzie syn teraz się leczy - przecież musi być pod stałą kontrolą lekarską. Pewnie ciotka nie dba o to, zresztą zbudowała swoją przewagę na wmawianiu synowi, że jest zdrowy - tak wynika z tego, co wcześniej napisałaś. Jeśli syn się nie leczy - punkt dla Ciebie. To będzie znaczyło, że jak najszybciej powinien znaleźć się pod Twoją opieką.

Pozdrawiam.m.

Wróć do „moje dziecko jest chore”