Jak przetrwać?

Sesil7
zarejestrowany użytkownik
Posty: 7
Rejestracja: śr sie 29, 2012 10:43 am
Gender: None specified

Jak przetrwać?

Post autor: Sesil7 » śr sie 29, 2012 11:04 am

witam wszystkich fajnie że wymyślono internet ....Mam córką która od trzech lat ma schizofrenie. Szpikowana lekami jakos obywa sie bez nawrotów..ale ja padam "na pysk" .Jej zachowanie ciągle wymaga wsparcia a ja ciągle nie mogę się pogodzić z jakby utratą mojego dziecka.Wszystko w domu kręci się wokół leków jej samopoczucia,próbach tłumaczenia ,przetrwania stanów lękowych.wydaje mi sie jakby cały świat oszalał....
Ma super lekarza i psychologa ,jest stabilna ale ja nie jestem sobie w stanie wyobrazić co będzie dalej jak będzie funkcjonowac jak mnie już nie bedzie .....,jak sie pogorszy.....Boże daj siłę i daj płynąć łzom bo wydaje mi sie że tak dlużej nie wytrzymam.....Dzieki jesli to ktokolwiek przeczyta bo już samo napisanie tego przynioslo mi ulgę moze wystarczy na pare dni walki z własnym bólem .Dzięki

Awatar użytkownika
moi
moderator
moderator
Posty: 27828
Rejestracja: czw maja 18, 2006 1:12 pm
Gadu-Gadu: 9
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Gender: None specified

Re: Jak przetrwać?

Post autor: moi » śr sie 29, 2012 11:10 am

Ile lat ma córka? W tej chorobie trzeba nauczyć się samokontroli i samoobserwacji. Jeśli jesteś nadopiekuńcza, to być może jej to uniemożliwiasz.

Każdy kryzys da się pokonać. Trzeba tylko w porę wychwytywać oznaki nawrot choroby i pogorszenia. Ale to jest zadanie dla córki, nie dla Ciebie. Tylko ona wie, co się z nią dzieje.

Na forum jest wielu dorosłych chorych, którzy maja rodziny, pracę, prowadzą satysfakcjonujące życie. Normalne życie z chorobą jest możliwe. Sama jestem tego przykładem.

Myślę, że męczysz się, bo gnębi Cię lęk o córkę. Niepotrzebnie. Daj jej trochę swobody, żeby nauczyła się sama ze sobą sobie radzić.

Pozdrawiam.m.

Awatar użytkownika
hvp2
zaufany użytkownik
Posty: 9336
Rejestracja: ndz lis 04, 2007 4:14 am
płeć: mężczyzna
Gender: Male

Re: Jak przetrwać?

Post autor: hvp2 » śr sie 29, 2012 11:22 am

Jest takie pojęcie jak "późne wyzdrowienie" i "późna remisja"! :)
W praktyce dotyczy to dopiero chyba osób po 40-tce, gdy już burze hormonalne w człowieku gasną, a przybyło doświadczenia życiowego i przemyśleń.

W sumie więc należy uzbroić się w cierpliwość i bardzo powoli wdrażać córkę do domowych obowiązków, w szczególności gotowania.

Awatar użytkownika
moi
moderator
moderator
Posty: 27828
Rejestracja: czw maja 18, 2006 1:12 pm
Gadu-Gadu: 9
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Gender: None specified

Re: Jak przetrwać?

Post autor: moi » śr sie 29, 2012 11:43 am

hvp2 pisze: W sumie więc należy uzbroić się w cierpliwość i bardzo powoli wdrażać córkę do domowych obowiązków, w szczególności gotowania.
A dlaczego nie we wbijanie gwoździ i wymianę gniazdek elektrycznych? Może córka nie lubi gotować, woli majsterkować?

Na pewno powinna mieć jakieś obowiązki, a nie żyć pod kloszem. Robić zakupy, wynosić śmieci, zmywać naczynia, przygotowywać sobie posiłki- czyli to, co robi każdy człowiek wokół siebie.

Pozdrawiam.m.

Awatar użytkownika
hvp2
zaufany użytkownik
Posty: 9336
Rejestracja: ndz lis 04, 2007 4:14 am
płeć: mężczyzna
Gender: Male

Re: Jak przetrwać?

Post autor: hvp2 » śr sie 29, 2012 12:03 pm

moi pisze: A dlaczego nie we wbijanie gwoździ i wymianę gniazdek elektrycznych? Może córka nie lubi gotować, woli majsterkować?

Na pewno powinna mieć jakieś obowiązki, a nie żyć pod kloszem.
Abstrahując od możliwego podejrzenia o dziwactwo pozwolę sobie zauważyć, że posiłki przyrządza się codziennie, a "wbija gwoździe i wymienia gniazdka elektryczne" raz na długi czas. Ponadto umiejętność gotowania jest cenna życiowo i zarazem nie do nauczenia w kilka tygodni!!!

Co zaś do obowiązków to wg mnie naprawdę istotne jest wdrażanie bardzo powolne, żeby nie spowodować załamania, depresji lub odruchu przekory.

Sesil7
zarejestrowany użytkownik
Posty: 7
Rejestracja: śr sie 29, 2012 10:43 am
Gender: None specified

Re: Jak przetrwać?

Post autor: Sesil7 » śr sie 29, 2012 1:58 pm

Bardzo dziekuje wszystkim za odpowiedzi .Sprawiło mi to ogromna radosć że nie jestem sama i ktoś to przeczytał i zadał sobie trud odpowiedzi

ćórka ma 22lata i rzeczywiscie staram sie powoli wdrażać ją w obowiazki.Po chorobie stała się bardzo dziecinna ale to powoli przechodzi Lekarz mowi że to może być regresja na trudną sytuacje jaką jest choroba.Teraz już coraz lepiej sobie radzi uczy sie ma zajęcia dodatkowe-chodzi na spiew operowy karate i basen ale ilość leków jest duża i kilka razy były próby zejścia ale było dużo gorzej wiec narazie jest jak jest.Jest na rencie.Dziekuje Bogu ze jest stabilna ale rzeczywiście bardzo boję sie o przyszłość.

Dziekuję bardzo za słowa wsparcia i sugestie aby córke uczyć obserwacji samej siebie.Póki co jak tylko dostrzega najmniejszy objaw choroby lub nawet sie tylko przeslyszy to wpada w taką panikę że nieraz trzeba ja uspokajać parę dni łącznie z podaniem dodatkowej dawki lorafenu.Ale mam nadzieje że z czasem oswoi sie z tematem.W każdym razie droga by sama kontrolowała swój stan wydaje mi sie jak najbardiej słuszna bo to dałoby jej szanse funkcjonowac w miare samodzielnie.

Tylko ze mną jest paskudnie zawalił mi sie świat ,martwie sie też o pozostałe dzieci -mam jeszcze jedną córkę i synka- czy ich też to choróbsko nie spotka i jak oni bedą funkcjonować nawet jakby byli zdrowi to chora siostra to też niełatwo A jak Państwo sobie radzicie z takimi myślami?

Awatar użytkownika
eN
zaufany użytkownik
Posty: 6681
Rejestracja: pn sty 31, 2011 4:25 pm
płeć: mężczyzna
Gender: None specified

Re: Jak przetrwać?

Post autor: eN » śr sie 29, 2012 2:14 pm

Sesil7 pisze:ćórka ma 22lata i rzeczywiscie staram sie powoli wdrażać ją w obowiazki.Po chorobie stała się bardzo dziecinna ale to powoli przechodzi Lekarz mowi że to może być regresja na trudną sytuacje jaką jest choroba.
U mnie nawet głos zmienił się na krótki czas i był - dosłownie - głosem małego dziecka. To minie :)

Sesil7
zarejestrowany użytkownik
Posty: 7
Rejestracja: śr sie 29, 2012 10:43 am
Gender: None specified

Re: Jak przetrwać?

Post autor: Sesil7 » śr sie 29, 2012 3:32 pm

Dzieki mam nadzieję ze jakoś to będzie ale czasem zupałnie nie wytrzymuję
pozdrawiam wszystkich

Rayana
zarejestrowany użytkownik
Posty: 2
Rejestracja: pt paź 12, 2012 10:47 am
Gender: None specified

Re: Jak przetrwać?

Post autor: Rayana » pt paź 12, 2012 10:59 am

W pełni Cię rozumiem. Właśnie mam taki sam problem, jak przetrwać? Mój syn ma 19 lat i pół roku temu zdiagnozowano u niego schizofernię. Na początku po szpitalu brał leki, teraz nie chce brać, do szkoły chodzi w kratkę, tak samo na zajęcia dodatkowe. Próbuję podchodzić do tego spokojnie, ale nie daję rady. Tak jak ty mam poczucie utraty tamtego fajnego dzieciaka, którym był. Najprawdopodobniej choroba zaczęła się już na początku gimnazjum, ale objawy były podobne do depresyjnych i na to był leczony, bez skutku zresztą, aż dostał psychozy. Jest zimny uczuciowo, mam wrażenie że sprawdzanie ile jestem w stanie wytrzymać nerwowo sprawia mu satysfakcję. Mam napady paniki, przeraża mnie perspektywa, że tak już będzie.

Awatar użytkownika
Kid17
zaufany użytkownik
Posty: 460
Rejestracja: ndz mar 25, 2012 2:14 pm
Lokalizacja: Kraków
Gender: None specified

Re: Jak przetrwać?

Post autor: Kid17 » pt paź 12, 2012 6:48 pm

Pisze z punktu widzenia dziecka chorego na schizofrenie- moja mama zrobila wszystko co w jej mocy zeby dodac mi sil na przetrwanie ciezkiego okresu objawow choroby! Choc ja w czasie psychozy nie mialam w sobie zadnych pozytywnych uczuc w stosunku do innych-wlaczajac najblizszej rodziny- to mama zawsze byla przy mnie i wspierala i nadal wspiera caly czas! Wiem ze to musi byc ciezkie zadanie dla rodzica-widziec jak wlasne dziecko zmaga sie z choroba-ale najwazniejsze to trwac przy nim i okazywac milosc! Moje objawy zlagodnialy po czasie i teraz moge okazac wdziecznosc moim rodzicom za ich walke o mnie! Nigdy sie mnie nie wstydzili albo unikali rozmowy ze mna. W czasie pobytu w szpitalu byli u mnie codziennie-nawet jesli ja nic nie mowilam-oni byli tam zebym czula ich milosc. Po mojej probie s zrozumialam ze skrzywdzilam ich bardziej niz sama siebie a mimo to oni nigdy mi nie dali poznac ze ich zawiodlam! Po pewnym czasie nauczyli sie mi ufac na nowo i teraz mamy ze soba fantastyczne relacje!
Drogie mamy schizofrenikow-okazujcie milosc i wsparcie a z czasem doznacie tego samego w zamian od swoich dzieci! Czasem bywami zimni i zamknieci w sobie, ale bez was ta walka bylaby skazana od razu na kleske!!!
Only those who will risk going too far can possibly find out how far one can go.

Awatar użytkownika
hvp2
zaufany użytkownik
Posty: 9336
Rejestracja: ndz lis 04, 2007 4:14 am
płeć: mężczyzna
Gender: Male

Re: Jak przetrwać?

Post autor: hvp2 » pt paź 12, 2012 8:13 pm

Czasem też może pomóc pobyt dziecka na jakimś oddziale dziennym. W takich miejscach jest wiele rozmaitych terapii i treningów, a także szanse poznania towarzyszy niedoli w zbliżonym wieku, co też na ogół wpływa korzystnie.

Awatar użytkownika
moi
moderator
moderator
Posty: 27828
Rejestracja: czw maja 18, 2006 1:12 pm
Gadu-Gadu: 9
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Gender: None specified

Re: Jak przetrwać?

Post autor: moi » pt paź 12, 2012 8:17 pm

HVP2, ja trafiłam na oddział dzienny, na którym poza porannym spotkaniem grupy nic się nie robiło. Można było pożyczyć paletki i iść pograć do ogrodu. Biblioteczka była żałosna. Raz mieliśmy muzykoterapię.
Generalnie, gdyby nie miła atmosfera i fajny personel, byłoby beznadziejnie.

Pozdrawiam.m.

Awatar użytkownika
hvp2
zaufany użytkownik
Posty: 9336
Rejestracja: ndz lis 04, 2007 4:14 am
płeć: mężczyzna
Gender: Male

Re: Jak przetrwać?

Post autor: hvp2 » sob paź 13, 2012 12:21 am

moi pisze:HVP2, ja trafiłam na oddział dzienny, na którym poza porannym spotkaniem grupy nic się nie robiło. Można było pożyczyć paletki i iść pograć do ogrodu. Biblioteczka była żałosna. Raz mieliśmy muzykoterapię.
Na takim marnym oddziale dziennym byłem kiedyś też i jedynie mnie to zmobilizowało, aby tam nie siedzieć, tylko łazić po mieście i szukać pracy.

Jednak naprawdę są też w Polsce lepsze oddziały dzienne! Takie z wieloma rodzajami terapii, młodym personelem (właściwie: personelem w różnym wieku, również młodym) i pacjentami w różnym wieku (z przewagą osób młodych). Na takim lepszym oddziale też mi się zdarzyło być.

Rayana
zarejestrowany użytkownik
Posty: 2
Rejestracja: pt paź 12, 2012 10:47 am
Gender: None specified

Re: Jak przetrwać?

Post autor: Rayana » śr paź 17, 2012 2:09 pm

do Kid17: Dziękuję Ci bardzo. Mam nadzieję, że w przypadku mojego dziecka też tak się to potoczy. Staram się go wspierać, wie, że zawsze mu pomogę jak będzie tego potrzebował. To do mnie zwrócił się o pomoc, gdy zaczęła się psychoza i nie wiedział co się z nim dzieje. Mam wrażenie, że mimo tego, że teraz nie okazuje uczuć, jednak w trudnych chwilach na mnie liczy.

nnnnnn
bywalec
Posty: 61
Rejestracja: wt paź 02, 2012 12:17 am
Gender: None specified

Re: Jak przetrwać?

Post autor: nnnnnn » pt paź 26, 2012 1:31 am

Podobnie mam z moja corka. Tez mnie prosila o pomoc,gdy juz nie bardzo wiedziala,co sie z nia dzieje, prosila o lekarza, opieke. A jednoczesnie bywa zimna jak lod,odpychajaca, agresywna w slowach. Bywa,ze izoluje sie,wylacza tel na kilka dni, nie wpuszcza do siebie (mieszka osobno, lecz blisko).

Niemniej ja cala swa intuicja czuje, ze jestem jej podpora, ze choc czesto traktuje mnie czysto instrumentalnie,gdy cos ode mnie chce, pod tym chlodem emocjonalnym tkwi w niej silne przywiazanie a moja cierpliwosc daje jej poczucie bezpieczenstwa. Pojelam,ze nie musze jej rozumiec- jak nie rozumiemy np niemowlecia- musze ja czuc tzn czuwac w poblizu i byc do dyspozycji.
Poznać znaczy zrozumieć, znaczy mniej się bać - lub więcej

Wróć do „moje dziecko jest chore”