droga przez życie

Moderator: Moderatorzy zwykli

piotr 84
bywalec
Posty: 2982
Rejestracja: śr gru 12, 2007 10:03 pm
Gender: None specified

droga przez życie

Post autor: piotr 84 » sob sie 17, 2019 6:06 pm

Pamięcią sięgam w ten dzień jak uzyskałem świadomość kim jestem i po co tu jestem
dawno to było z sześć lat miałem
wtedy pojąłem że życie to walka z szatanem
sen miałem
śniło mi się że jestem ubrany w kimono jak żółw ninja i muszę przejść przez wielki las celem był nagrobek a z nagrobka trzy drogi jedna w górę co tam było dokładnie nie widziałem ale świadomość miałem że wielkie szczęście druga w dół wprost w paszcze rozpaczy cierpienia wielkiego zła i trzecia jakby poczekalnia cierpienia do tej pierwszej w górę tego wielkiego szczęścia pojąłem że moim celem jest to niebywałe szczęście
las był długi zza chaszczy świeciły małe oczka demonów
były przebiegłe
widziałem wtedy co mnie czeka
widziałem jak w wykoślawionych rękach miały takie małe zatrute prezenciki już wtedy wiedziałem że będą mi je podrzucać
inne demony czyhały żeby wprost się na mnie rzucić
a ja miałem tylko kij do bronienia przed nimi
ale mówię idę muszę przejść przez ten las
nie więcej jak dwa kroki zrobiłem i rzuca się na mnie jakiś mały gnom
ze strachu zesztywniałem krzyknąłem AAAAAAAA !!!!!!!!
ale patrzę czyjaś noga
jak ten gnom kopa dostał
jak się zawinął
rozryczał i potem od tego kopa już nie atakował mnie tylko uciekał a uciekając tak śmiesznie podskakiwał
aż w końcu wpadł do dołu
tam jeszcze zawył i już go nie było
i tak szedłem bracia przez ten las pierwsze zło co mnie zaatakowało to był taki mały demonek
potem były gorsze raz nawet po jakiś dwudziestu latach drogi przez ten las jeden rozłożył mnie na łopatki i już mi na klacie siedział i ja taki wydawało by się pokonany widziałem jak cała zgraja jego pomocników na mnie leci ale wtedy ten sam co zawinął kopniakiem tamtego gnoma jak pierwszy raz w ten las wyruszyłem przyszedł mi z pomocą walka była straszna pokonał ich oczywiście byli bez szans jednak mimo tego byli bardzo straszni realni i źli choć byli bez szans to walka była straszna
trzydzieści pięć lat idę przez ten las
a Ten co mi pomaga przez niego iść to sam Jezus
zrozumiałem podczas tej drogi w którymś momencie że scenariusz przed samym ruszeniem w las napisany i żeby się Jezusa trzymać to nie ma innej możliwości jak dojść do nagrobka z teleportem szczęście-Szczęśliwość Wieczna
idę dalej już trochę nauczył mnie Jezus samemu się bronić i nie raz jak wycedzę kopa że szatani się zawiją i tak śmiesznie potem podskakują jednak wiem że na tych najgorszych do końca tego lasu będę potrzebował jego pomocy żeby On ich znokautował przepędził
nauczony jestem iść przez ten las i nawet przywykłem do niego
jednak wiem że nie chciał bym zostać tu na wieczność
moim celem królestwo Boże jedno z tych mieszkań w niebie
i ucztowanie przebywanie z Jezusem na wieczność
aha po drodze dostałem misję żeby po lesie roztrąbić najwspanialszą wiadomość że Jezus do lasu w Paruzji przychodzi
przychodzi tu już zaraz
już nasz Pan jest w drzwiach
i zdaje mi się że swoim aniołom każe wykarczować ten las
kazał mi wam o tym powiedzieć no to mówię wam
Maranatha zaraz Paruzja
nareszcie

Wróć do „piotr 84”